boys will be bugs, right?
: ndz cze 21, 2026 5:39 pm
066.
Po zakończeniu rozmowy Zaylee siedziała przez dłuższą chwilę w milczeniu, wpatrując się w wygaszony ekran telefonu. Potrafiła zrozumieć głupią sprzeczkę zakończoną przepychanką. Dzieci bywały impulsywne. Ale celowe dokuczanie komuś? Systematyczne wykluczanie go z grupy? To kompletnie nie pasowało do obrazu chłopca, którego znała.
Przez ostatni rok ich życie zmieniało się nieustannie. Proces adopcyjny był w toku, pojawiały się kolejne formalności i rozmowy z urzędnikami. Do tego dochodziła praca i wszystkie pozostałe obowiązki, które skutecznie pożerały czas. Miller zaczęła się zastanawiać, czy gdzieś po drodze nie przegapiły czegoś ważnego. Od razu wysłała do Eviny wiadomość, że muszą jak najszybciej jechać do szkoły. Krótko opisała sytuację i wróciła wzrokiem do biurka, na którym wciąż leżał stos protokołów z wypadku komunikacyjnego. Przez chwilę jeszcze patrzyła na dokumenty, ale ostatecznie stwierdziła, że to mogło poczekać. Zebrała rzeczy i poinformowała przełożonych, że musi wyjść na kilka godzin. Nie wdawała się w szczegóły, nie chciała rozwlekać tematu.
Kiedy wyszła przed komisariat, Swanson już stała przy samochodzie. Miller wpakowała się do środka od strony pasażera i natychmiast zapięła pas.
— Jeśli to wszystko prawda, to sama go uduszę — zaczęła w końcu, opierając głowę na zagłówku i wypuszczając powietrze nosem. Przez chwilę siedziała w ciszy, patrząc w przednią szybę, ale daleko było jej do bycia spokojną.
Evina J. Swanson