003. It's Nice to Have a Friend
: pn cze 22, 2026 12:01 am
Dobrze mieć przyjaciela, który ma prawie zawsze czas. Nie mogę narzekać na fakt, że od kiedy się poznaliśmy to wspólnie spędzamy czas i nasza przyjaźń się nie zmieniła. Nie ma co tutaj liczyć na pocałunek, ponieważ poczułabym się, jakbym pocałowała brata. Jednak jedyne, co uwielbiam robić to się przytulać. Tu nie ma żadnego problemu, po prostu taka jestem. Emmę Tt zawsze był i jest w moim życiu, przecież to z nim pierwszy raz jechałam samochodem, jak zdałam prawo jazdy. Tak samo z nim się za dzieciaka biłam na miecze, które były zrobione z drewna i mieliśmy wszędzie siniaki. Naprawdę dobrze mieć przyjaciela z dzieciństwa, który niezależnie od wszystkiego wciąż przy mnie jest.
Otworzyłam drzwi do swojego mieszkania, pozwalając mu wejść jako pierwszy. Winda nam dużo pomogła, ważne też w sumie, że ona działała. Dwa kartony, trudne kartony z niegotowymi meblami. A raczej sporymi i grubymi regałami na książki. Nie wiem, dlaczego, ale postanowiłam zrobić mały kącik czytelniczy. Książki zamówię w przyszłym tygodniu, ale trzeba zacząć od najtrudniejszego. Wiadomo od regału, mogłam zamówić z dostawą oraz złożeniem. Nie chciałam tego, mogę spróbować sama. Przecież to nic trudnego nie będzie. A raczej tak podejrzewam, Emmett chyba wie jak składać meble, nawet nie wydaje mu się to za trudne. W nagrodę zamówię nam jedzenie, odwiozę go i zrobię prawie wszystko, co będzie chciał. Tylko niech pomoże osiągnąć mi mój mały cel w życiu. Zazwyczaj zmieniałam wystrój, jeśli pojawił się ktoś w moim życiu, a raczej ktoś, kogo bym chciała i nie chciała jednocześnie. Przy Noah zmieniłam dosłownie cały pokój, a tu zaczyna się od stworzenia biblioteczki. Przecież posiadam książki na czytniku, ale raczej nie mam czym się przejmować. Pewnie szybko obsesja, jak i zainteresowanie zniknie z mojego życia. Zaczynając od braku czasu, spowodowanego pracą. Potarłam rękę, gdzie mam jeszcze widoczne ślady po zabiegu, który zrobiła dla mnie siostra w szpitalu. Skrzywiłam się, przypominając sobie tamtą zmianę, oby więcej takich nie było. Średnio widzę siebie w takiej sytuacji ponownie, pewnie bym stanęła i nie mogłabym się ruszyć. Dziwne, że teraz dałam radę. Patrząc na teraźniejsze współczynniki po tamtym przypadku. Zamknęłam drzwi, jak udało mu się wejść do środka z kartonami.
Przybiegł do nas Ash i wskoczył w moje ramiona. Pocałowałam go w głowę i przytuliłam na powitanie. Uwielbiam tego kota, nie widzę swojego życia bez niego. Takie małe dziecko, które zawsze jest przy mnie i nigdy nie chce mnie zostawić. Mojego przyjaciela lubi, a to megadziwne. Innych facetów w moim życiu nie lubił, a nie było ich zaskakująco dużo. Może to jakiś znak z góry, a może moje głupie spojrzenie na świat. Różnie z tym bywa, ale lubię wierzyć w takie sprawy. Sprawiają, że lepiej mi się zaśnie i lżej mi na duszy z tym wszystkim. Wypuściłam powietrze oraz kota, który chwilę za nami chodzi i w końcu poleciał do swojego drapaka, aby się na nim bawić.
— Wiem, że tak nagle. Nie miałam, kogo o to poprosić, a znów wpadam w fazę zmian — Skrzywiłam się, ponieważ bardzo dobrze domyśli się, że o coś chodzi. Trochę chyba pamięta, jak było z Noah, a potem jeszcze z jednym takim typem. Teraz może być podobnie, ale podejrzewam szybkie zakończenie. Bez żadnego szczęśliwego zakończenia, a ja zostanę z regałem oraz papierowymi książkami, które będą moim dodatkiem do sprzątania. Świetnie, naprawdę świetnie. — Wynagrodzę tobie ten czas, zamówimy na mój koszt coś naprawdę pysznego. Odwiozę ciebie do domu, nie mam z tym problemu — Zamachałam kluczykami od auta. Mogę nawet odebrać go z jego ćwiczeń lub uczelni. Nie widzę jakiegoś wielkiego problemu w pomocy, on zawsze mi pomógł, jak potrzebowałam gdzieś pojechać, a nie miałam jak wrócić, bo wypiłam. Tak że to jest naprawdę przyjaźń, serio. Zabrałam włosy z oczu i związałam w koka. Nie lubię mieć ich rozpuszczonych, zawsze sprawiają mi kłopoty w robieniu prostych rzeczy w życiu codziennym, zwłaszcza jak mam się na czymś skupić.
— Wiesz, że nasza przyjaźń jest jak piosenka Taylor Swift? A dokładniej It’s Nice To Have A Friend. Przy tobie czuję się bezpieczna, mój najlepszy przyjacielu — Wzruszyłam ramionami. Czasami lubię okazać miłość do kogoś, a raczej pokazać, że mi zależy na kimś. Emmett jest dla mnie ważny, nawet w innym mieście byłby moim domem, oczywiście w wersji przyjacielskiej. To przy nim, mogłam bawić się z chłopakami. Bo oni nie chcieli się bawić z dziewczynkami. No i tak właśnie też nauczyłam się bronić, ale dość dużo rzeczy już zapomniałam. Nie ma co się dziwić, skoro byłam tylko dzieckiem, które nie myślało i rzuciło kamieniem w stronę kogoś, kto był dla mnie nie miły.
— Kiedy gracie na lodowisku? Przyjdę jako fanka nr jeden i wygryzę wszystkie twoje dzikie fanki. A tak serio Em, pewnie masz teraz trudno. Dużo pewnie masz na głowie, zwłaszcza jeśli chodzi o nacisk trenera — Jak nie jego to rodziny lub innego otoczenia. Mimo mojej dziwnej rodziny, on też ma mega przesrane. Być może dlatego dla nas też jest jakoś łatwiej i wychodzi to wszystko naturalnie. Bo przy Em moja sytuacja jest zabawna, tak jak jego na lodowisku. Tak naprawdę żadne z nas nie jest szczęśliwe ze swojej pozycji życiowej. Smutne, ale naprawdę prawdziwe. — Myślisz, że złożenie regałów będzie trudne?
Emmett Lapointe
Otworzyłam drzwi do swojego mieszkania, pozwalając mu wejść jako pierwszy. Winda nam dużo pomogła, ważne też w sumie, że ona działała. Dwa kartony, trudne kartony z niegotowymi meblami. A raczej sporymi i grubymi regałami na książki. Nie wiem, dlaczego, ale postanowiłam zrobić mały kącik czytelniczy. Książki zamówię w przyszłym tygodniu, ale trzeba zacząć od najtrudniejszego. Wiadomo od regału, mogłam zamówić z dostawą oraz złożeniem. Nie chciałam tego, mogę spróbować sama. Przecież to nic trudnego nie będzie. A raczej tak podejrzewam, Emmett chyba wie jak składać meble, nawet nie wydaje mu się to za trudne. W nagrodę zamówię nam jedzenie, odwiozę go i zrobię prawie wszystko, co będzie chciał. Tylko niech pomoże osiągnąć mi mój mały cel w życiu. Zazwyczaj zmieniałam wystrój, jeśli pojawił się ktoś w moim życiu, a raczej ktoś, kogo bym chciała i nie chciała jednocześnie. Przy Noah zmieniłam dosłownie cały pokój, a tu zaczyna się od stworzenia biblioteczki. Przecież posiadam książki na czytniku, ale raczej nie mam czym się przejmować. Pewnie szybko obsesja, jak i zainteresowanie zniknie z mojego życia. Zaczynając od braku czasu, spowodowanego pracą. Potarłam rękę, gdzie mam jeszcze widoczne ślady po zabiegu, który zrobiła dla mnie siostra w szpitalu. Skrzywiłam się, przypominając sobie tamtą zmianę, oby więcej takich nie było. Średnio widzę siebie w takiej sytuacji ponownie, pewnie bym stanęła i nie mogłabym się ruszyć. Dziwne, że teraz dałam radę. Patrząc na teraźniejsze współczynniki po tamtym przypadku. Zamknęłam drzwi, jak udało mu się wejść do środka z kartonami.
Przybiegł do nas Ash i wskoczył w moje ramiona. Pocałowałam go w głowę i przytuliłam na powitanie. Uwielbiam tego kota, nie widzę swojego życia bez niego. Takie małe dziecko, które zawsze jest przy mnie i nigdy nie chce mnie zostawić. Mojego przyjaciela lubi, a to megadziwne. Innych facetów w moim życiu nie lubił, a nie było ich zaskakująco dużo. Może to jakiś znak z góry, a może moje głupie spojrzenie na świat. Różnie z tym bywa, ale lubię wierzyć w takie sprawy. Sprawiają, że lepiej mi się zaśnie i lżej mi na duszy z tym wszystkim. Wypuściłam powietrze oraz kota, który chwilę za nami chodzi i w końcu poleciał do swojego drapaka, aby się na nim bawić.
— Wiem, że tak nagle. Nie miałam, kogo o to poprosić, a znów wpadam w fazę zmian — Skrzywiłam się, ponieważ bardzo dobrze domyśli się, że o coś chodzi. Trochę chyba pamięta, jak było z Noah, a potem jeszcze z jednym takim typem. Teraz może być podobnie, ale podejrzewam szybkie zakończenie. Bez żadnego szczęśliwego zakończenia, a ja zostanę z regałem oraz papierowymi książkami, które będą moim dodatkiem do sprzątania. Świetnie, naprawdę świetnie. — Wynagrodzę tobie ten czas, zamówimy na mój koszt coś naprawdę pysznego. Odwiozę ciebie do domu, nie mam z tym problemu — Zamachałam kluczykami od auta. Mogę nawet odebrać go z jego ćwiczeń lub uczelni. Nie widzę jakiegoś wielkiego problemu w pomocy, on zawsze mi pomógł, jak potrzebowałam gdzieś pojechać, a nie miałam jak wrócić, bo wypiłam. Tak że to jest naprawdę przyjaźń, serio. Zabrałam włosy z oczu i związałam w koka. Nie lubię mieć ich rozpuszczonych, zawsze sprawiają mi kłopoty w robieniu prostych rzeczy w życiu codziennym, zwłaszcza jak mam się na czymś skupić.
— Wiesz, że nasza przyjaźń jest jak piosenka Taylor Swift? A dokładniej It’s Nice To Have A Friend. Przy tobie czuję się bezpieczna, mój najlepszy przyjacielu — Wzruszyłam ramionami. Czasami lubię okazać miłość do kogoś, a raczej pokazać, że mi zależy na kimś. Emmett jest dla mnie ważny, nawet w innym mieście byłby moim domem, oczywiście w wersji przyjacielskiej. To przy nim, mogłam bawić się z chłopakami. Bo oni nie chcieli się bawić z dziewczynkami. No i tak właśnie też nauczyłam się bronić, ale dość dużo rzeczy już zapomniałam. Nie ma co się dziwić, skoro byłam tylko dzieckiem, które nie myślało i rzuciło kamieniem w stronę kogoś, kto był dla mnie nie miły.
— Kiedy gracie na lodowisku? Przyjdę jako fanka nr jeden i wygryzę wszystkie twoje dzikie fanki. A tak serio Em, pewnie masz teraz trudno. Dużo pewnie masz na głowie, zwłaszcza jeśli chodzi o nacisk trenera — Jak nie jego to rodziny lub innego otoczenia. Mimo mojej dziwnej rodziny, on też ma mega przesrane. Być może dlatego dla nas też jest jakoś łatwiej i wychodzi to wszystko naturalnie. Bo przy Em moja sytuacja jest zabawna, tak jak jego na lodowisku. Tak naprawdę żadne z nas nie jest szczęśliwe ze swojej pozycji życiowej. Smutne, ale naprawdę prawdziwe. — Myślisz, że złożenie regałów będzie trudne?
Emmett Lapointe