don't ever do that again
: śr cze 24, 2026 12:05 am
— Zupełnie zapomniałam, że też tu będziesz — wymruczała niechętnie, gdy w drzwiach do pomieszczenia socjalnego baru, dojrzała sylwetkę blondyna. Jego obecność w tym miejscu, nie była zbytnio zaskakująca, bo składając dokumenty, Carmen doskonale wiedziała, że Wesley właśnie tutaj pracuje. W końcu to w tym lokalu poznali się jakiś czas temu, gdy razem ze swoją przyjaciółką, wybrały akurat to miejsce na piątkowe imprezowanie parę tygodni wcześniej. Nie sądziła wtedy, że sytuacja jej koleżanki i barmana obierze taki, a nie inny obrót. Zbyt szybko uwiódł ją swoją urodą i talentem, żeby mogła jakkolwiek zareagować. A już na pewno nie podejrzewała, że jej koleżanka wpadnie po uszy aż do tego stopnia, że po zaledwie parunastu dniach nazwą się parą. Torres naprawdę starała się to zrozumieć; wiedziała, że ludzie przez miłość głupieli, ale nie mogła na to patrzeć. Nie lubiła oceniać drugiego człowieka po okładce lub wysuwać pochopnych wniosków, ale coś w nim, sprawiało, że dziewczyna krzywiła się z niezadowoleniem. Może to jej kobieca intuicja podpowiadała, że nic z niego dobrego nie wyjdzie? Poza tym miała wrażenie, że to wszystko działo się zdecydowanie zbyt gwałtownie, a bądź co bądź, Carmen bardzo dbała o swoich przyjaciół i chciała dla nich jak najlepiej. Jej koleżanka była pierwszą osobą, z którą Meksykanka zaprzyjaźniła się po przeprowadzce do Toronto — to jej powierzała pierwsze sekrety i zmartwienia, to na niej się opierała, gdy było jej trudno. Dlatego też Torres nie mogła znieść tego, że Austen okręcił ją sobie wokół palca. Carmi była uparta jak osioł, a jej matka zawsze powtarzała, żeby swoje przeczucie i instynkt zawsze stawiała na pierwszym miejscu.
Nie zmieniało to jednak faktu, że dziewczyna potrzebowała pieniędzy. Eric zmotywował ją do tego, żeby kupiła sobie nowy sprzęt. Może zamiast samochodu, rzeczywiście zdecyduje się na jakiś skuter? Z pewnością będzie to tańsze rozwiązanie i może nawet w jej przypadku bezpieczniejsze. W końcu Carmen i tak nienawidziła jeździć autem, zwykle robiła to, bo po prostu była do tego zmuszona. Wypłata szkolna nie była dla niej wystarczająca, więc poskładała CV do paru miejsc, w których czuła, że ma choćby te minimalne szanse. Nie sądziła, że The Painted Lady będzie pierwszym lokalem, który się do niej odezwie. Początkowo wahała się, bo wiedziała, że będzie musiała parokrotnie pracować z chłopakiem jej przyjaciółki, ale doszła do wniosku, że była przecież dorosła. Mogła znieść kogoś towarzystwo, jeśli miało to ostatecznie przynieść jej coś dobrego.
— Powiedz chociaż, że to nie ty będziesz mnie szkolił — mlasnęła, nawet nie ukrywając swojej niechęci. Odłożyła torbę na krzesełko, odwracając się do niego, by zmrużyć oczy i posłać mu wątpliwe spojrzenie. Carmen w przeszłości pracowała w barach czy restauracjach, ale głównie jako kelnerka. Zdziwiła się, że przyjęli ją do roli barmanki, choć nie zadawała z tego powodu zbyt wielu pytań, jakby bała się, że cała szansa jej przepadnie. — Wiesz co? Zachowam się jak na prawdziwą dorosłą przystało i powiem ci, że będę dziś współpracować. Muszę jakoś przeżyć tę zmianę i mieć chociaż chwilowego sojusznika. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal cię nie lubię — powiedziała, opierając dłonie na biodrach. Musiała postawić pewne sprawy jasno.
wesley austen
Nie zmieniało to jednak faktu, że dziewczyna potrzebowała pieniędzy. Eric zmotywował ją do tego, żeby kupiła sobie nowy sprzęt. Może zamiast samochodu, rzeczywiście zdecyduje się na jakiś skuter? Z pewnością będzie to tańsze rozwiązanie i może nawet w jej przypadku bezpieczniejsze. W końcu Carmen i tak nienawidziła jeździć autem, zwykle robiła to, bo po prostu była do tego zmuszona. Wypłata szkolna nie była dla niej wystarczająca, więc poskładała CV do paru miejsc, w których czuła, że ma choćby te minimalne szanse. Nie sądziła, że The Painted Lady będzie pierwszym lokalem, który się do niej odezwie. Początkowo wahała się, bo wiedziała, że będzie musiała parokrotnie pracować z chłopakiem jej przyjaciółki, ale doszła do wniosku, że była przecież dorosła. Mogła znieść kogoś towarzystwo, jeśli miało to ostatecznie przynieść jej coś dobrego.
— Powiedz chociaż, że to nie ty będziesz mnie szkolił — mlasnęła, nawet nie ukrywając swojej niechęci. Odłożyła torbę na krzesełko, odwracając się do niego, by zmrużyć oczy i posłać mu wątpliwe spojrzenie. Carmen w przeszłości pracowała w barach czy restauracjach, ale głównie jako kelnerka. Zdziwiła się, że przyjęli ją do roli barmanki, choć nie zadawała z tego powodu zbyt wielu pytań, jakby bała się, że cała szansa jej przepadnie. — Wiesz co? Zachowam się jak na prawdziwą dorosłą przystało i powiem ci, że będę dziś współpracować. Muszę jakoś przeżyć tę zmianę i mieć chociaż chwilowego sojusznika. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal cię nie lubię — powiedziała, opierając dłonie na biodrach. Musiała postawić pewne sprawy jasno.
wesley austen