Strona 1 z 3

a little too broke, a little too drunk

: pt cze 26, 2026 6:09 pm
autor: teddy darling
057.

Nie zarejestrowała nawet momentu, w którym zrobiło się aż tak późno. A może po prostu to ona zrobiła się aż tak pijana. Może to przez przepijanie wódki piwem? To naprawdę wiele by wyjaśniało. Zakrapiane wieczory z chłopakami z jednostki zawsze wymagały mocnej głowy. Zwłaszcza kiedy było co świętować. A było! Blaze właśnie miał zostać ojcem po raz trzeci, co samo w sobie stanowiło wydarzenie godne przynajmniej jednej butelki. Albo pięciu. Czy Young skakał z tego powodu pod sufit? Niekoniecznie. Bardziej wyglądał na człowieka, który jednocześnie cieszy się i zastanawia, czy właśnie nie zmarnował reszty swojego życia. Nie zmieniało to jednak faktu, że zgodnie z niepisaną tradycją musiał postawić kolejkę. A potem następną. I jeszcze jedną. Gdzieś przy trzeciej opróżnionej butelce Teddy całkowicie straciła rachubę. Nie tylko tego, ile wypiła, ale również czasu. Wieczór zaczął zlewać się w jedną, przyjemnie rozmytą całość, składającą się z głośnych śmiechów, głupich żartów i historii, które z każdą kolejną kolejką stawały się coraz bardziej nieprawdopodobne. Prawie w ogóle nie patrzyła na telefon. Sięgnęła po niego może dwa razy. Pierwszy raz, żeby zrobić sobie zdjęcie z chłopakami. Takie rozmazane, na którym połowa osób patrzyła w obiektyw, a druga połowa w zupełnie losowym kierunku. Drugi raz, kiedy jakaś dziewczyna przy barze stwierdziła, że chce zaobserwować ją na Instagramie. Teddy nie widziała powodu, żeby odmawiać. Followersów nigdy za wiele! A skoro ktoś sam wykazywał inicjatywę, niegrzecznie było nie podać nazwy profilu. Potem telefon wrócił do kieszeni i praktycznie przestał istnieć. Zresztą w tamtym momencie miała znacznie ważniejsze rzeczy na głowie. Na przykład próbę ustalenia, czy Blaze naprawdę powiedział, że troje dzieci to wystarczająco dużo, czy może właśnie zapowiedział, że zamierza pobić jakiś rekord.
W końcu po rozchodniaczku, który przeciągnął się do czterech kieliszków, Jett oznajmił, że najwyższa pora się zbierać. A tak naprawdę wcale nie doszedł do tego wniosku sam. Po prostu za kilka minut lokal miał zostać zamknięty, a obsługa coraz mniej subtelnie dawała im do zrozumienia, że pora kończyć imprezę.
Odwiozę cię do domu — zadecydował Donovan, jak na prawdziwego przyjaciela i dżentelmena przystało. Darling spojrzała na niego, jakby zobaczyła go pierwszy raz w życiu. W rzeczywistości musiała ściągnąć brwi, bo Jett wyglądał strasznie niewyraźnie.
A co ty myślisz, że ja sama nie potrafię dotrzeć do domu? Za kogo ty mnie masz? — obruszyła się i wykonała zamaszysty ruch w kierunku przystanku. — Są tramwaje, dam se radę — stwierdziła buńczucznie, dziarskim krokiem ruszając w przeciwną stronę. Po kilku krokach potknęła się o krawężnik i wylądowała po drugiej stronie żywopłotu.
Widzicie? — Darnell przytaknął skinieniem głowy. — Trzeba był jechać z nią — stwierdził, uwieszając się na Secadzie.
Chwilę potrwało, zanim Jamal i Blaze wygrzebali Darling z zarośli. Jestt spojrzał na nią z politowaniem, wyjmując z jej włosów kawałek gałęzi. A potem wyciągnął telefon i zamówił przez aplikację Ubera.
donovan
3:51 AM
apRil spizs???
pewnie tka
kobite prowadze ci do domU
Wiadomość...
Gdzie masz klucze? — zapytał już chyba po raz trzeci od momentu, gdy wyszli z windy.
Korytarz zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Teddy poruszała się w tempie godnym konduktu pogrzebowego, co kilka kroków podpierając się ściany.
Zaraz znajdę — mruknęła, obmacując kieszenie z miną świadczącą o tym, że chyba nie do końca szuka we właściwym miejscu.
Donovan postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Dosłownie. Wcisnął swoją dłoń do tylnej kieszeni jej spodni, najwyraźniej uznając, że sam znajdzie te klucze szybciej. A Darling jak się nie odwinęła! Po klatce schodowej rozległ się donośny plask. Jett momentalnie odskoczył i złapał się za policzek, patrząc na nią z autentycznym zaskoczeniem.
O matko! — Teddy zamrugała kilka razy. — Przepraszam! Nic ci nie jest? — zapytała z troską w głosie, ale momentalnie zmarszczyła brwi. — Za co ja cię właściwie przepraszam? — prychnęła, bo nagle przypomniała sobie, że to ona miała być tutaj stroną oburzoną. — Nie możesz mnie tak bezkarnie macać po tyłku. Jestem zaręczona — prychnęła, po czym ruszyła dalej, a raczej dotoczyła się pod właściwe drzwi. Sam fakt, że udało jej się trafić pod odpowiednie mieszkanie za pierwszym razem, był prawdopodobnie największym osiągnięciem tego wieczoru.

nie wiesz gdzie idziesz pijanymi krokami i do mnie piszesz

a little too broke, a little too drunk

: pt cze 26, 2026 7:21 pm
autor: April Finch
44
Narzeczona na wychodnym, wolna chata, trzeba było skorzystać! No dobra, najpierw trzeba było wyjść z pracy, a zrobiła to dzisiaj wyjątkowo późno. Wiedziała, że nie musi spieszyć się do domu, bo Teddy była umówiona z kumplami i wróci pewnie późno. Mogła w spokoju i wygodzie pozałatwiać swoje obowiązki i nie czuć się przy tym winną, że jest z niej kiepska dziewczyna. Cieszyła się, że jej ukochana wyjdzie się trochę zabawić, niech ma! Nie mogła doczekać się śmiesznych zdjęć albo historii, którymi uraczy ją Teddy, gdy już wróci do domu. Jak wychodziła ze strażakami, to zawsze odwalał się jakiś szajs, ale zawsze jakiś pozytywny. Finch nie miała wątpliwości, że jej narzeczona jest bezpieczna i wróci do domu w jednym kawałku, więc gdy sama dotarła do mieszkania, zajęła się po prostu sobą.
Zafundowała sobie prawdziwy everything shower, zamówiła pizzę (a właściwie dwie, żeby Teddy też mogła coś zjeść, jeśli będzie głodna po powrocie) i zaległa na kanapie, by oddać się nerdozie. Aż biedna nie mogła się zdecydować, czy nadrabiać jakieś anime, grać w gry czy czytać książkę. Najchętniej zrobiłaby to wszystko jednocześnie. Skręciła sobie również malutkiego blancika, który zdecydowanie nie wystrzeli jej w kosmos, ale w przyjemny sposób rozluźni mięśnie. Wieczór mijał jej w naprawdę przyjemny sposób. Kto nie lubi czasem spędzić czasu z samą sobą? Ona zdecydowanie lubiła! W międzyczasie wysłała do narzeczonej własne zdjęcie z kanapy z głupią miną, ale nie spotkało się ze specjalnym odzewem. Nie była zła. Domyślała się, że Teddy po prostu zagadała się z chłopakami i nie pamięta o telefonie, bo nie była do niego tak przyklejona jak April. Totalnie na najbliższą okazję musi jej sprawić Apple Watcha.
Zasnęła wreszcie w łóżku z Kindlem w rękach. Obudził ją dźwięk wiadomości, co działo się raczej rzadko. Może to wina tego, jak intensywnie Jett zaczął do niej napierdalać? Westchnęła ciężko, odczytując ten bełkot i odpisała z prośbą, by podesłał jej lokalizację, czego kompletnie nie zrozumiał i odesłał jej zdjęcie reklamy lokaty z jakiegoś przystanku autobusowego. Tyle dobrego, że rozpoznała sam przystanek i wiedziała, że są już względnie niedaleko. Skoro nie spała, to równie dobrze mogła się podnieść z łóżka i sprawdzić, czy Teddy nie będzie niczego potrzebować. Skoro w pisaniu wyręczał ją Donovan i jeszcze przywoził ją pod sam dom, to pewnie nie było z nią lekko. Może trzeba będzie przytrzymać jej włosy?
Usłyszała na klatce schodowej jakieś idiotyczne hałasy, które musiały świadczyć o tym, że jakieś najebusy wracają do domu. Rozpoznała damski i męski głos, co świadczyło o tym, że to były jej najebusy. Ktoś chyba próbował odprawić jakiś rytuał z kluczami, który wymagał wyjątkowo dużo brzęczenia, a bardzo mało trafiania do zamka i otwierania. Pokręciła głową zażenowana i po prostu podeszła do drzwi, żeby im otworzyć.
— A o której ty, do cholery, wracasz do domu, co? Zgubiłaś telefon czy po prostu zapomniałaś o moim istnieniu? — rzuciła bojowym tonem, obserwując swoją narzeczoną, na która chyba musiał wiać jakiś wiatr niewiadomego pochodzenia. Podniosła wzrok nad Donovana, który starał się wyglądać na tak wysokiego, jak był, ale coś w organizmie bardzo nie chciało, by starł prosto.
— Ty zresztą nie jesteś lepszy — zwróciła się do niego. Głos może i miała groźny, ale wzrok wyraźnie rozbawiony. Robiła sobie z nich oczywiście jaja.

Już słyszę swą starą aż bania mi spuchła
Mówiła bym późno nie wracał
Za oknem już jasno jest nad ranem szósta
Więc czego mi dupę zawraca

a little too broke, a little too drunk

: pt cze 26, 2026 8:09 pm
autor: teddy darling
Stoczyła prawdziwy bój z kluczem, zanim udało jej się trafić nim do zamka. Na szczęście nie zgubiła go, jak jeszcze chwilę wcześniej była przekonana. Zgodnie ze wskazówkami Jetta wygrzebała go z wewnętrznej kieszeni kurtki, choć wcześniej zarzekała się, że żadnej kurtki przy sobie nie ma i nie ma pojęcia, o czym on w ogóle mówi. On z kolei uparcie trzymał się jej jak cień, zamiast po prostu wrócić do siebie. Obrał sobie za punkt honoru, że nie odejdzie, dopóki strażaczka nie wejdzie do mieszkania. Głupi. Nie wiedział, że Teddy była jak pies?? A właściwie jak golden retriever, który mimo wszystko zawsze znajdzie drogę do domu.
Daj, ja to zrobię — mruknął Donovan, prawie wyrywając jej pęk klucz z ręki, ale Darling nie chciała odpuścić. Wyrywali sobie je z rąk, aż w końcu upadły na podłogę. Głośny brzdęk rozniósł się po klatce schodowej.
Dzięki za nic. Jesteś, kurwa, niezbędny jak dziura w moście — Teddy wywróciła oczami tak mocno, że przez moment miała wrażenie, że zaraz zobaczy własny mózg. Prawie, bo jej szare komórki taplały się aktualnie w czystej wódce.
Westchnęła ciężko i schyliła się po klucze. Jett oczywiście zrobił to samo, dokładnie w tym samym momencie, co skończyło się klasycznym zderzeniem głowami. Teddy syknęła, łapiąc się za czoło, i już miała go zjebać od góry do dołu, kiedy drzwi nagle się otworzyły.
W progu stała April. Oboje natychmiast wyprostowali się jak na komendę, przybierając miny dzieciaków przyłapanych na gorącym uczynku. Przez sekundę wyglądali dokładnie jak Weasley’owie, kiedy Molly rugała ich za kolejne niewinne zniknięcie i pożyczenie samochodu ojca. Jeszcze tylko brakowało Wyjca, który sam z siebie rozrywa się na kawałki.
Bardzo cię kocham — wypaliła natychmiast. Wytrzeźwiała w mgnieniu oka. Jej nogi były jednak innego zdania, bo zanim zdążyła uwiesić się na szyi narzeczonej, zachwiała się niebezpiecznie i poleciała w bok. Jett złapał ją w locie i postawił do pionu. Trzymał ją przez chwilę za materiał kurtki, jakby zwracał Finch nietrafiony zakup.
To chyba twoje — mruknął, uśmiechając się przy tym krzywo. Biedny, chyba dostał wylewu od zbyt dużej ilości alkoholu.
Puszczaj mnie — wyrwała mu się, za wszelką cenę próbując udowodnić, że potrafi chodzić sama. Trudno jednak mówić o chodzeniu, kiedy nawet nie potrafiła ustać w miejscu. Znów zniosło ją na bok i Donovan ponownie musiał interweniować.
Teddy wyszczerzyła się jak kretynka, strzepując z kurtki niewidzialny kurz. Wiedziała, że narzeczona nie była na nią zła. A przynajmniej nie powinna być. Niby dlaczego miałaby? Przecież doskonale wiedziała, z kim Teddy wychodzi i gdzie się bawi. Poza tym miała mnóstwo czasu dla siebie i na pewno zdążyła się stęsknić. Tak to sobie przynajmniej tłumaczyła. No dobra, może i Darling nie miała pojęcia, która jest godzina i była przekonana, że jednak wysłała ukochanej zdjęcie, choć finalnie tego nie zrobiła, ale przynajmniej wróciła w jednym kawałku. Tylko to się liczyło, prawda?
Poczekaj, pomogę ci ją wnieść do domu — mruknął Jett, unikając spojrzenia Finch. On chyba nie miał aż takiej pewności, czy Finch faktycznie nie miała z tym problemu. Złapał Teddy za ramiona i zaczął prowadzić ją w głąb mieszkania. — Była grzeczna. Słowo skauta. Nawet z nikim nie flirtowała. No może z wyjątkiem... — nie dokończył, bo Teddy z całej siły nadepnęła mu na stopę. Donovan jęknął przeciągle, a ona tylko uśmiechnęła się niewinnie, jakby absolutnie nie miała z tym nic wspólnego. To był przypadek, a ona było strasznie najebana! Jett najwyraźniej też, bo wygadywał straszne głupoty.

wbijam tam z grubej rury, upijam się, mówię bzdury

a little too broke, a little too drunk

: sob cze 27, 2026 9:35 am
autor: April Finch
Robienie z April tej matkującej to szczyt wszystkiego. Z tymi facetami było naprawdę coś nie tak, skoro byli w stanie doprowadzić siebie i Teddy do takiego stanu, by to Finch w towarzystwie wyglądała na tę najbardziej odpowiedzialną. Przyglądała im się, starając się ocenić, czy mają wszystkie kończyny przyczepione do ciała, ale na pierwszy rzut oka wyglądało, że tak. To najważniejsze. Znikąd nie sączyła się też krew i w ogóle wyglądali całkiem.. w porządku. Gorzej jak zaczynali się odzywać albo próbować poruszać. Gdyby cały czas stali nieruchomo, to jakoś by to było. Pokręciła głową z rozbawieniem, gdy narzeczona wyznała jej miłość. No patrzcie państwo, komu się nagle przypomniało, że ma ukochaną kobietę w domu? Z tymi babami to naprawdę, skaranie boskie. Jeszcze tego brakowało, żeby sobie powybijała zęby i jednak zrobiła jakąś krzywdę samym powrotem do loftu. Dobrze, że Jett był czujny i dość wielki. Zrobiła im miejsce w drzwiach, żeby wtoczyli się oboje do środka. Kurwiło od nich jak z gorzelni. Zamknęła za nimi drzwi i jeszcze raz zaczęła im się przyglądać, tym razem w porządnym świetle.
Chciała wyłapać jak najwięcej szczegółów, by móc wyobrazić sobie, co konkretnie wyprawiali. Szukała jakiś potencjalnych ran, nowych nabytków albo śladów bytności kogoś, kogo się na tym spędzie nie spodziewała. Nie dostrzegała jednak niczego niepokojącego. Oboje byli po prostu bardziej rozczochrani, a przy tym jednocześnie zmęczeni i pełni energii. Mówiąc prościej, poimprezowy klasyczek. Raczej nie miała się o co martwić. Podeszła do narzeczonej, by zsunąć jej z ramion kurtkę i odwiesić na wieszak. Chciała zaproponować im coś do picia i przegryzienia, zanim oboje zasnął, ale nagle zrobiło się dużo ciekawiej niż mogłaby tego chcieć. Zmarszczyła brwi, przyglądając się badawczo Donovanowi. Agresywna reakcja Teddy w ogóle jej nie uspokoiła. Wręcz przeciwnie.
— Siadaj, naleję ci wody — zwróciła się do Jetta tonem pozornie miłym, ale nieznoszącym sprzeciwu. Znowu mówiła zupełnie jak jej matka. Może jednak miała w sobie coś z groźnej matrony, bo strażak zaskoczony własną uległością od razu klapnął na fotel, przy którym stał. Wyminęła oboje, kierując się do kuchni i faktycznie nalała każdemu z nich szklankę wody, które ustawiła na stoliku w salonie. Przyniosła im też pudełko z warzywną, nietkniętą pizzą.
— No to słucham. Opowiadaj, co tam chciałeś powiedzieć — znów skupiła się na Donovanie, całkowicie ignorując narzeczoną. Świdrowała go spojrzeniem, odruchowo zastanawiając się, jaką dać mu potem karę. Może szlaban na konsolę na dwa tygodnie? Wszystko będzie zależało od tego, jak będzie teraz szczery i posłuszny. Kobiety z rodu Finch były bardzo wymagające, ale też sprawiedliwe. Potrafiły docenić, jeżeli ktoś się faktycznie postarał, a to, że stawiały poprzeczkę wyjątkowo wysoko, to już swoją drogą. Nie jej problem. Jett to wielki facet, na pewno sobie z tym poradzi, jeśli nie chce mieć do czynienia z April. Może i rozmiarami znacznie ją przewyższał, ale wierzyła, że w starciu psychologicznym rozjebałaby go bez problemu.

Miałem nie pić, żartowałem

a little too broke, a little too drunk

: sob cze 27, 2026 11:50 am
autor: teddy darling
Nawet przez moment nie zapomniała o istnieniu ukochanej. To, że nie zasypywała jej wiadomościami przez cały wieczór, jeszcze o niczym nie świadczyło. Przecież kiedy była w pracy, też nie siedziała z nosem w telefonie. Tym razem wprawdzie nie gasiła żadnych pożarów ani nie biegała na wezwania, ale zasada pozostawała podobna. Była w towarzystwie, a kiedy już wychodziła z chłopakami z jednostki, starała się być naprawdę obecna. Śmiała się z ich głupich żartów, wdawała w bezsensowne dyskusje i słuchała tych samych historii opowiadanych po raz dziesiąty. Wyciąganie telefonu co pięć minut wydawało jej się zwyczajnie niegrzeczne. Nie oznaczało to jednak, że nie myślała o April! Narzeczona przewijała się przez myśli Teddy bezustannie. Czasem przypominała jej się przy jakimś żarcie, bo wiedziała, że April przewróciłaby oczami, a czasem przy przypadkowej piosence lecącej z głośników. Innym razem po prostu dlatego, że coś zobaczyła i że powinna jej o tym później opowiedzieć.
Dała się wprowadzić do środka - z pewnym oporem, ale jednak. Kiedy tylko jej wzrok padł na pizzę przyniesioną przez Finch, na twarzy Teddy pojawił się szeroki uśmiech. Zupełnie jakby nie jadła od co najmniej tygodnia. A biorąc pod uwagę ilość wypitego alkoholu, niewykluczone, że właśnie tak się czuła. Nagle wszystko inne zeszło na dalszy plan. Liczyła się już tylko pizza i perspektywa zjedzenia jej w możliwie najkrótszym czasie. Zanim Jett zdążył porządnie opaść na fotel, Teddy miała już w ustach pierwszy kawałek i sięgała po kolejny. Najwyraźniej wódka obudziła w niej głód, który teraz domagał się natychmiastowego zaspokojenia. Donovan z wdzięcznością przejął od Finch szklankę wody, ale zastygł w pół ruchu, kiedy April poleciła mu opowiedzieć, co właściwie wydarzyło się tego wieczoru. Przez kilka sekund patrzył na nią z miną dzieciaka, który właśnie usłyszał pytanie z materiału, którego nigdy nie przerabiał.
Ale co chciałem powiedzieć? — zapytał błyskotliwie i albo zgrywał głupa, że naprawdę nie pamięta, o czym przed chwilą była mowa. Spojrzał na Teddy, licząc na to, że go uratuje. Teddy była jednak zajęta pochłanianiem pizzy z zaangażowaniem godnym zawodniczki biorącej udział w konkursie jedzenia na czas i nie zamierzała pomagać mu w składaniu zeznań. Poza tym była zaprawiona w boju - jako nastolatka na pewno miała do czynienia z takimi podchodami, które prowadziła pani Finch. Wtedy Abigail miała ją za najgorszą i stwierdzała, że to wszystko jej wina, że jej córeczka wróciła do domu w takim stanie, w jakim wróciła.
Blazbedzijemałdregosna — oznajmiła z pełną buzią. Jett spojrzał na nią i pokręcił głową z miną sugerującą, że nikt nie zrozumiał z tego ani jednego słowa. Teddy westchnęła teatralnie, przełknęła jedzenie i dla pewności opróżniła duszkiem szklankę wody. — Blaze będzie miał drugiego syna! — zawołała, wyrzucając ręce w górę. Gest okazał się wyjątkowo niefortunny. Plasterek cukinii, który jeszcze chwilę wcześniej spoczywał na kawałku pizzy, wystrzelił w powietrze niczym pocisk i po krótkim locie wylądował prosto w rozczochranych włosach Donovana. — W domu mają już parkę. Tylko jakoś nie skakał z radości, kiedy nam o tym mówił. Co nie, Jett? — zwróciła się do przyjaciela.
Ten przymknął oko, jakby to miało mu ułatwić wyraźne widzenie. Bardzo starał się przy tym nie patrzeć w kierunku April, która przeszywała go wzrokiem, chcąc zmusić do gadania.
Myślę, że przeżywasz to bardziej niż sam Blaze — stwierdził po chwili, upijając kilka łyków wody.
Bo to ekscytujące! — oburzyła się Darling. Była zachwyconą faktem, że rodzina Youngów miała się powiększyć. Blaze przy ogłaszaniu nowiny sprawiał raczej wrażenie człowieka prubującego się pogodzić radość z nagłym uświadomieniem sobie, że za kilka miesięcy znów czekają go nieprzespane noce, pieluchy i dziecięce wrzaski. Teddy natomiast nie musiała martwić się żadną z tych rzeczy. Mogła więc bez przeszkód cieszyć się za niego!

pamiętasz, jak złapał nas kanar w tramwaju? byłem pijany, ty byłaś na haju

a little too broke, a little too drunk

: sob cze 27, 2026 12:41 pm
autor: April Finch
Zacisnęła wargi w wąską linię, niezadowolona z reakcji Donovana. Taki wielki, a taki głupi, no jak słowo daję. Jak będą miały takiego syna, to czeka je niezła przerprawa! Teddy na pewno byłaby zachwycona mają w domu takiego własnego Jetta, ale April musiałaby się porządnie zastanowić, jak podejść do człowieka tego typu i nie oszaleć. Na pewno jednak nie brakowałoby jej do niego miłości. Po prostu wyrażałaby ją w... specyficzny sposób! Oby lepiej niż jej właśni rodzice i później to jakoś będzie, nie?
Spojrzała na mamroczącą Teddy, również nie do końca nadążając za tym, co próbowała im zakomunikować. Na szczęście szybko się poprawiła i komunikat dotarł bez zbędnych przeszkód. Irytację sprawnie zastąpiła radość. Faktycznie nie rozumiała, jak można byłoby się z tego nie cieszyć? Trójka dzieci to bardzo dobra liczba! Takie w sam raz. Potem robiło się już dosyć tłoczno, ale na pewno też dało się coś wykombinować.
– Serio? To cudownie! Koniecznie muszę do niego zadzwonić... ale to może rano, bo domyślam się, że cały swój entuzjazm przelewał do kieliszków? — Już nawet sięgała po telefon leżący na stoliku, ale realizacja przyszła do niej względnie sprawnie. Pewnie nie zrozumiałby o co jej chodzi albo po prostu by go obudziła, a nie chciała robić żaden z tych rzeczy. Nie pali się – heh – może odezwać się do niego choćby i jutro. Właściwie to miała na to kilka miesięcy, byle zdążyć przed dzieciakiem. Nie powinna jednak dawać się tak łatwo rozpraszać! Blaze za niedługo będzie miał mnóstwo usprawiedliwień, by chodzić ciągle rozproszonym i nie ogarniać, co jest pięć. Ale ona? Powinna być ostra jak brzytwa, czujna jak ważna i w ogóle. Właściwie takie zmywanie głów strażakom mogło być dla niej niezłym treningiem przed tym, jak faktycznie będą miały własne dzieci. Oczywiście nic nie jest w stanie przygotować człowieka tak w pełni na potomstwo, ale można zbudować sobie jakiekolwiek podstawy, prawda? Czytanie książek o rodzicielstwie to jedno, ale praktyka na takich młotkach na pewno dobrze jej zrobi. Podeszła do fotela, żeby stanąć bliżej Jetta. Dźgnęła go pazurami w mostek, żeby na pewno zauważył, że do niego mówi.
— Skup się, Donovan. Zacząłeś coś opowiadać o tym, z kim Teddy dzisiaj flirtowała. Nieuprzejmie tak zaczynać zdanie i go nie dokańczać — wytłumaczyła mu cierpliwym tonem. Miała ochotę mówić do niego drukowanymi literami, ale stwierdziła, że mu odpuści. Przecież w rzeczywistości nie był kretynem, to wszystko wina alkoholu. Nie chciała, zeby pomyślał, że miała o nim jakieś złe zdanie! Mogła dopiero zacząć takie mieć, jeśli nadal będzie ją ignorował albo wykręci się jakąś bzdurą. Wtedy mogła zmienić zdanie nawet o sto osiemdziesiąt stopni, czemu by nie. Prawdopodobnie bardzo szybko przekręciłoby się z powrotem, wracając do punktu wyjścia, ale zagwarantowałaby mu choć chwilę grozy i nieprzyjemności wynikającej z tego, że ktoś tak radosny i koleżeński jak Finch cię nie lubi. To musi być wyjątkowo dziwaczne odczucie, przecież April lubi właściwie wszystkich i naprawdę trzeba się postarać, żeby jej podpaść na dłużej.

5:30 to dobry czas
Napijmy się wszyscy jeszcze raz

a little too broke, a little too drunk

: sob cze 27, 2026 1:26 pm
autor: teddy darling
Niezależnie od tego, ile będą mieć dzieci, Teddy była absolutnie przekonana, że doskonale odnajdą się w swoich rolach. Kto nie chciałby mieć takich zajebistych matek? Oczywiście nikt nie twierdził, że wychowanie ich będzie lekką przeprawą. Szykowała się niezła jazda bez trzymanki, pełna nieprzespanych nocy i momentów, w których cierpliwość będzie trzymać się na jednej nitce. Ale Teddy wierzyła, że to wszystko i tak zostanie z czasem zrównoważone przez te dobre chwile! A czy to nie tak, że jak same chciały mieć gromadkę dzieci, to nie powinny zacząć kombinować już teraz? Młodsze nie będą! No dobra, może lepiej poczekać aż Darling wytrzeźwieje.
Może faktycznie lepiej będzie, jak zrobisz to później — zgodził się Jett, wyciągając z włosów plasterek cukinii i zamiast odłożyć go na bok kartonu, bez wahania wpakował sobie do ust. Istniało spore prawdopodobieństwo, że zjadłby go nawet wtedy, gdyby Teddy wyjęła go sobie z gardła. — Blaze upił się na smutno — wzruszył ramionami, jakby sam nie do końca rozumiał, jak do tego doszło. Jeszcze jedno dziecko nie powinno być przecież końcem świata. Miał już dwójkę, więc kolejne teoretycznie nie robiło aż takiej różnicy. A im więcej, tym weselej.
Pochylił się nad stolikiem, żeby zgarnąć kawałek pizzy, ale wtedy Finch niespodziewanie przygwoździła go do fotela. Kiedy dźgnęła go palcem w mostek, uniósł ręce w geście obrony.
Ja nie wiem, nie znam jej przecież! — wypalił natychmiast i wskazał podbródkiem na Teddy. — Powiedz jej, Tedds — ponaglił ją kiwnięciem głowy.
On nic nie wie — odparła posłusznie Darling, zgodnie z instrukcją, jednak zaraz zmarszczyła brwi. — Ale chwila. O czym wy w ogóle mówicie? — zatrzymała się z kawałkiem pizzy tuż przy ustach, patrząc na nich kompletnie zbita z tropu.
No o tej tam — zaczął Jett, próbując jakoś opisać dziewczynę, z którą Darling rzekomo flirtowała. — Jak jej tam… taka wysoka blondynka z krótszymi włosami, co zagadała do ciebie przy barze — doprecyzował, przy okazji gestykulując tak energicznie, że rozlał sobie wodę na koszulkę.
I co z nią? — Teddy uniosła brwi, zupełnie niewzruszona jego insynuacjami.
Dałaś jej swojego Instagrama — wypalił Jett, jakby właśnie ujawniał zbrodnię stulecia. Chyba naprawdę przerażała go wizja, że mógłby mieć w April wroga.
Jesteś, kurwa, najgorszym przyjacielem na świecie — prychnęła Teddy, odrzucając kawałek pizzy z powrotem do kartonu. Opadła na kanapę i skrzyżowała ręce na piersi, wyraźnie urażona tym, co wygadywał Donovan. Albo udająca urażoną, co wychodziło jej równie dobrze. — Po pierwsze, to ona do mnie zagadała nazwę profilu. Pracuje dla jakiejś agencji, która zajmuje sesjami wizerunkowymi służb mundurowych, a to wy wydzieraliście się, że pracujemy w straży pożarnej — w tym miejscu wymierzyła w Jetta palcem. — A po drugie, to co w związku z tym? Z nikim nie flirtowałam — podniosła spojrzenie na narzeczoną. Czy te oczy mogły kłamać? No chyba nie! A to, że ktoś próbował ją wyrywać i czego sama nie zauważyła, to już zupełnie odrębna kwestia. Wszyscy wiedzieli, że Teddy nie była zbyt ogarnięta w tych sprawach. A przede wszystkim nie widziała świata poza April, więc naprawdę nie w głowie jej takie paskudne numery.

inne kobiety są dla mnie jak, nie wiem, za małe obuwie. nawet nie chce mi się wiązać zabierz

a little too broke, a little too drunk

: sob cze 27, 2026 3:16 pm
autor: April Finch
Niektórzy mówią, że tylko winny się tłumaczy. Ale to są debile jacyś, bo przecież czemu to miałoby tak działać, co to jest w ogóle za kretyńskie stwierdzenie. Mimo wszystko od razu zrozumiała, że szykuje się ciekawa opowieść, skoro Donovan aż tak zaczął się stresować tym całym przesłuchaniem. Zdecydowanie dostrzegł coś więcej niż zauważyła Tedddy. April tego właśnie potrzebowała. Kogoś rozsądnego, kto będzie obserwował jej narzeczoną z boku, a potem wszystko grzecznie raportował. To oczywiście nie tak, że jej nie ufała, ale wiedziała, jak odklejona potrafiła być Darling. Chciała po prostu trzymać rękę na pulsie, żeby w razie czego uświadomić jej, co odpierala i przypomnieć, że powinna się wzbraniać bardziej ostentacyjnie.
Przesuwała wzrokiem między jednym a drugim, z uwagą śledząc opowiadaną historię. Sprawa wyklarowała się całkiem szybko. Ściągnęła brwi, gdy tylko usłyszała o tym rozdawaniu Instagramów. To jeszcze nie było takie złe, ludzie mogą się przecież ze sobą komunikować, ale jednak zapaliła jej się czerwona lampka. Skupiła się znowu na narzeczonej, która kontynuowała opowieść, dodając do niej niesamowite szczegóły. Brwi Finch tym razem powędrowały do góry, bo nie była pewna, czy jej kobiecie właśnie do reszty przegrzało łeb i czy powinna wezwać karetkę. Można by pomyśleć, że jak się powie coś takiego na głos, to do człowieka coś dotrze. W bani to różnie oceniamy swoje myśli, ale werbalne komunikaty często klarują sytuację. Cóż, nie w przypadku Teddy.
— O, no to super. Taka sesja wizerunkowa to byłoby coś. Szkoda, że wcześniej nie znałaś nikogo, kto zajmuje się takimi rzeczami na co dzień albo na przykład ma szerokie znajomości wśród fotografów, specjalistów od wizerunku, działaczy społecznych i takich tam pierdół. — Uśmiechnęła się słodko, choć gdyby miało się okazać, że ma jakąś supermoc, to na bank teraz wystrzeliłyby jej z oczu lasery. Wygląda na to, że urodziła się całkowicie zwyczajna, a po drodze nic zmutowanego jej nie ugryzło, bo nic takiego się nie wydarzyło. No już lepszej okazji chyba nie będzie na pokaz uwolnienia emocji, trudno, trzeba się pogodzić z nudną prawdą.
— Totalnie nie brzmi to jak banalna metoda na podryw. Z chłopakami też na ten temat rozmawiała czy uznała, że ty jesteś mózgiem operacji i nie ma co sobie zaprzątać głowy? — dopytała tak dla pewności. Ciekawe też ilu z nich dało jej swoje Instagramy! Finch miała pewne podejrzenia w tej kwestii, ale może oczywiście nie ma racji. Nie wiadomo! Czasem zdarzało jej się pomylić, chociaż to rzadkość. Niespecjalnie polepszyłoby to sytuację Darling, bo może i uniknie pocisku związanego z flirtowaniem z obcymi babami, ale myśl, że faktycznie zdecydowała się przyjąć pomoc od kogoś innego, a nie od April lub jej ekipy, również Finch nie ucieszy. Wygląda na to, że jak się nie obrócisz, to generalnie dupa z tyłu. Można pocieszać się tylko tym, że mogło być gorzej. Póki nie zdążyły jeszcze wymienić jakichś interesujących wiadomości, a interakcja w barze skończyła się tylko na zaobserwowaniu się, to nie ma przecież tragedii.

Wracamy chwiejnym krokiem po okrążeniu nad ranem
Po schodach na piechotę raczej rady nie damy

a little too broke, a little too drunk

: sob cze 27, 2026 4:20 pm
autor: teddy darling
Jakoś nie przemyślała tego wszystkiego. Właściwie w ogóle nie zdążyła pomyśleć, bo w stanie, w którym się znajdowała, ciężko było sensownie uruchomić mózg. Wszystko, co mówił Jett, brzmiało jak wyolbrzymiona wersja rzeczywistości. A przecież stał obok niej przy barze, kiedy zamawiała kolejną butelkę wódki na rachunek Blaze’a! Teddy wymieniła z tą wysoką blondynką może dwa, góra trzy złożone zdania. Nic, co dałoby się nazwać rozmową, a już na pewno nic, co mogłoby sugerować jakikolwiek flirt. Później minęły się jeszcze raz, przypadkiem, kiedy jedna wychodziła z łazienki, a druga akurat do niej wchodziła. I to było właściwie tyle. Żadnych spojrzeń, które miałyby jakieś ukryte znaczenia. Darling nawet się za nią nie obejrzała! A co robiła tamta dziewczyna? Trudno powiedzieć, bo strażaczka nie prowadziła wtedy żadnych obserwacji. Jett pewnie wiedział więcej. W końcu był jebanym sprzedawczykiem.
Och, April — spojrzała na narzeczoną, uśmiechając się przy tym przepraszająco. Wreszcie coś zatrybiło w tym jej pustym łbie i zajrzyła do czego piła jej narzeczona. Chociaż z ich trójki to Darling i Donovan wypili ponad normę. — Nie myślałam o tym w takich kategoriach. Wiem, że masz znajomości, ale masz też mnóstwo swojej pracy. Zaproponowała, że chłopakom też może załatwić sesję. Wzięła namiary na Secadę. I na Riley — dodała, żeby Finch przestała podejrzewać, że strażaczka była w jakkolwiek bajerowana przez obcą babę. Teddy wspomniała wcześniej, że Davis była z nimi? Musiało jej umknąć!
Rozłożyła bezradnie ręce, kiedy narzeczona uznała zagrywkę wysokiej blondyny za banalną metodę na podryw. Ona tego tak nie widziała. Dla Darling była to po prostu krótka, przypadkowa interakcja - jedna z wielu, które zdarzają się w barze, kiedy ktoś zagaduje, ktoś odpowiada, a potem każdy wraca do swojego życia. Ale nie od dziś, a nawet nie od wczoraj wiadomo było, że strażaczka nie wyłapywała takich aluzji. Albo wyłapywała je z opóźnieniem, kiedy już było po wszystkim, albo wcale. Najczęściej to drugie.
No coś tam do nas zagadywała — wtrącił nieśmiało Jett. Przynajmniej nie próbował już wybielać samego siebie. Zdążył przecież wykopać pod przyjaciółką wystarczająco głęboki dół. — Ale przysięgam, że Teddy trzymała ręce przy sobie — dodał po chwili, jakby miało to cokolwiek poprawić.
Oczywiście, że trzymałam ręce przy sobie! — odburknęła natychmiast, wyraźnie oburzona samą sugestią. — Za kogo wy mnie właściwie macie? — spojrzała najpierw na Donovana, a potem na Finch. — Nie zamierzam tłumaczyć się z czegoś, czego nie zrobiłam. A nie zrobiłam nic złego — powiedziała to stanowczo, ale gdzieś pod żebrami i tak poczuła nieprzyjemne ukłucie. Bo trochę ją zabolało, że w ogóle musiała się tłumaczyć. To, że nie zawsze rozpoznawała flirt, nie oznaczało przecież, że przy pierwszej lepszej okazji rzuciłaby wszystko i wskoczyła obcej babie do łóżka. Naprawdę nie była aż tak durna. No dobrze, była. Ale nie aż tak! Ale była też wierna i zakochana po uszy. I szczerze mówiąc, nawet nie przyszłoby jej do głowy szukać gdziekolwiek indziej czegoś, co już miała.
Jett tymczasem wyprostował się na fotelu i w pośpiechu napchał sobie usta pizzą, najwyraźniej licząc, że jedzenie pomoże mu stać się niewidzialnym. Nie pomogło. Jego spojrzenie wędrowało nerwowo między Darling a Finch.
Może... zostawię was same? — zaproponował ostrożnie. No jasne! Najpierw wrzuć granat do pokoju, a potem ewakuuj się z miejsca zdarzenia! Klasyczny Donovan.
Teddy zmrużyła oczy. Im dłużej się nad tym zastanawiała, tym bardziej dochodziła do wniosku, że Jett doskonale odnalazłby się w roli szkolnej plotkary. Takiej, która najpierw rozpuszcza sensacyjne wieści po całym korytarzu, a później z niewinną miną twierdzi, że przecież tylko przekazywała informacje.

nie miej żalu, nic złego nie zrobiłam

a little too broke, a little too drunk

: sob cze 27, 2026 5:23 pm
autor: April Finch
Wcale jej się te wszystkie usprawiedliwienia nie podobały. Dobrze, że tajemnicza kobieta jednak rozsiewała wici szerzej niż początkowo przedstawił to Donovan, ale nadal wierzyła, że skoro zarejestrował to w taki sposób, to dla Teddy musiała być wyjątkowo miła. Mogła sobie znaleźć jakąś nieurodziwą narzeczoną, żyłoby jej się dużo lżej. A tak? Tyle było kłopotów na głowie, że szkoda gadać. Poczuła też coś nieprzyjemnego w żołądku, gdy Darling nagle przypomniało się, że na imprezie była też Riley. Zdążyła się już przyzwyczaić do obecności strażaczki w życiu jej narzeczonej i na co dzień nie zwracała na to większej uwagi, ale w tym momencie przypomniała sobie, że zwyczajnie za typiarą nie przepada. Może gdyby Darling wspomniała rano, że będą tam obie, teraz podchodziłaby do tego inaczej? Chociaż nie miała przecież żadnego obowiązku podawania jej listy gości z imprezy, na którą się wybierała. Finch zdawała sobie sprawę, że w tej kwestii złości się całkowicie bezpodstawnie, ale wcale jej to nie pomagało. Właściwie sprawiało, że było nawet gorzej, bo wściekała się na siebie za to, że w ogóle się wścieka. Jakby nie mogła się tak po prostu ogarnąć i zachowywać jak człowiek? Teddy w końcu będzie miała dość i pójdzie w cholerę.
— W żadnym momencie nie zasugerowałam, że nie trzymałaś rąk przy sobie — zastrzegła od razu. W ogóle niczego specjalnego jej nie sugerowała. Mówiła tylko o tym, że to brzmiało jak podryw plus ewentualne olanie umiejętności i propozycji Finch, która sugerowała im taką sesję zdjęciową już sto lat temu. Nikt jednak do tej pory nie traktował jej pomysłów na poważnie, a tu proszę bardzo, pojawia się jakaś randomowa laska w barze i nagle wszyscy dają jej do siebie kontakt i drżą w oczekiwaniu na nadchodzącą sesję. Pewnie zdążyli ją już bardziej polubić niż polubili April!
— Nikt cię stąd nie wyrzuca. Po prostu nie rozumiem, czemu nagle ta historia jawi się jako jakiś sekret. — Spojrzała na moment na Donovana, który już się podnosił z kanapy, sięgając po jeszcze jeden kawałek pizzy, by wziąć go na drogę. W połowie wstawania jednak się zawahał i usiadł z powrotem. Spojrzał na Teddy, potem na April i znowu się wyprostował, jakby chciał wstać, ale w ostatniej chwili z tego zrezygnował.
— Po co ta cała szopka, skoro to była tylko niewinna rozmowa przy barze, po której jeszcze miałam zostać odciążona? — zapytała spokojnym tonem. Nie będzie się teraz na nich wydzierać, musi nad sobą panować. Dorosła była. Najwyższa pora, by się ogarnąć i panować nad swoimi emocjami, szczególnie w momentach, gdy ich eskalacja nie była wskazana. Nie pojmowała, po co Teddy powstrzymała z początku Jetta od mówienia i skąd te wszystkie sekrety. Jakby to była jakaś zwyczajna opowieść z imprezy, to pewnie przyjęłaby ją totalnie niewzruszona i w ogóle nie zaczęłaby się niepotrzebnie stresować ani irytować, że Teddy znowu nie dostrzega, co się wokół niej dzieje. A może narzeczona po prostu myślała, że była taką okropną pizdą, która wściekłaby się nawet za taki drobiazg, gdyby odpowiedziała go casualowo? To tym gorzej.

Mordo nie znam nut, więc nie będę kłamał
ona zapomniała słów, bo się najebała