to nie tak miało być
: pt cze 26, 2026 10:09 pm
007. | outfit
Trochę czasu minęło od imprezy powitalnej, a Hunter całkowicie wydobrzał po wizycie w szpitalu. Dzięki temu znów mogli aktywować bardziej ruchliwe - bez skojarzeń! - formy terapii, nie musząc siedzieć w czterech ścianach pomieszczenia, gdzie znajdował się jej gabinet. Wtedy też zaczynała dostrzegać rzeczy, których jako psychoterapeuta nie powinna zauważać odnośnie swojego pacjenta, a już nie mówiąc o myślach, jakie kłębiły się w głowie Lane, gdy tylko pojawił się w nich Wright.
Myśli, spotkania, pewne formę odczuć względem jego osoby nie dawały jej już obiektywnego spojrzenia na całość związaną z leczeniem, które ma mu pomóc z powrotem do wojska i na front. Zachowywała się poniekąd tak, jakby coraz bardziej próbowała go odwieźć od tego pomysłu, nawet jeśli wiedziała iż nie takie jej zadanie oraz nie tego oczekiwał od niej on sam. Cóż jednak poradzić, gdy Prudence zaczęła mieć rozważania, skupiające się bardziej na sferze prywatnej? Co poradzić, że już dawno się tak nie czuła przy kimkolwiek, a co było czymś zdecydowanie bardzo miłym? Co poradzić, iż Hunter przestał jej być obojętny i nie był jedynie pacjentem? Cóż poradzić, że gdy widzieli się, dostawała od niego małe podarki na powitanie jak czekoladki, mały bukiecik w ramach przeprosin jak się spóźnił, więc chciał jakoś załagodzić sprawę? Wypady na kawę czasem sprawiały wrażenie spotkania, aby swoje ludzie się poznali, niż żeby mieli prowadzić rzeczową rozmowę o nim i o tym, co go trapi.
No i ten nieszczęsny grill powitalny, na którym usłyszała słowa nie dające jej spokoju. Lubiące przewijać się nagle w ciągu dnia bez zapytania czy też w snach, jakby to miała być dla niej informacja, że powinna w końcu się określić i dać mu znać co dalej. Choć ona sama nie miała bladego pojęcia co dalej.
Ostatecznie podjęła najbardziej rozsądną decyzję, na jaką ją było obecnie stać, przekazując Huntera innemu terapeucie, który będzie miał świeże spojrzenie oraz nie będzie z nim związany emocjonalnie - tak, jak ona zaczyna być względem niego. To pierwszy taki przypadek w jej karierze, przez co ciągle działała na oślep w niektórych kwestiach, niemniej w tej sprawie wiedziała, iż podjęła najbardziej słuszną i potrzebną dla obojga decyzję.
Miała zamiar mu o tym powiedzieć w cztery oczy, uznając iż to nie jest sprawa na telefon, a tym bardziej na zwykłe wysłanie smsem, bo mógłby zacząć to rozkładać i analizować niepotrzebnie, szukając odpowiedzi na pytanie tam, gdzie nie powinien tego robić.
Póki co jednak - miała spotkanie z innym pacjentem, na którym musiała się skupić uważnie. Choć było to ciężkie, gdy z tyłu głowy obmyślała co powinna mu dokładnie powiedzieć, aby zrozumiał jej punkt widzenia w tej sytuacji.
Hunter Wright
Trochę czasu minęło od imprezy powitalnej, a Hunter całkowicie wydobrzał po wizycie w szpitalu. Dzięki temu znów mogli aktywować bardziej ruchliwe - bez skojarzeń! - formy terapii, nie musząc siedzieć w czterech ścianach pomieszczenia, gdzie znajdował się jej gabinet. Wtedy też zaczynała dostrzegać rzeczy, których jako psychoterapeuta nie powinna zauważać odnośnie swojego pacjenta, a już nie mówiąc o myślach, jakie kłębiły się w głowie Lane, gdy tylko pojawił się w nich Wright.
Myśli, spotkania, pewne formę odczuć względem jego osoby nie dawały jej już obiektywnego spojrzenia na całość związaną z leczeniem, które ma mu pomóc z powrotem do wojska i na front. Zachowywała się poniekąd tak, jakby coraz bardziej próbowała go odwieźć od tego pomysłu, nawet jeśli wiedziała iż nie takie jej zadanie oraz nie tego oczekiwał od niej on sam. Cóż jednak poradzić, gdy Prudence zaczęła mieć rozważania, skupiające się bardziej na sferze prywatnej? Co poradzić, że już dawno się tak nie czuła przy kimkolwiek, a co było czymś zdecydowanie bardzo miłym? Co poradzić, iż Hunter przestał jej być obojętny i nie był jedynie pacjentem? Cóż poradzić, że gdy widzieli się, dostawała od niego małe podarki na powitanie jak czekoladki, mały bukiecik w ramach przeprosin jak się spóźnił, więc chciał jakoś załagodzić sprawę? Wypady na kawę czasem sprawiały wrażenie spotkania, aby swoje ludzie się poznali, niż żeby mieli prowadzić rzeczową rozmowę o nim i o tym, co go trapi.
No i ten nieszczęsny grill powitalny, na którym usłyszała słowa nie dające jej spokoju. Lubiące przewijać się nagle w ciągu dnia bez zapytania czy też w snach, jakby to miała być dla niej informacja, że powinna w końcu się określić i dać mu znać co dalej. Choć ona sama nie miała bladego pojęcia co dalej.
Ostatecznie podjęła najbardziej rozsądną decyzję, na jaką ją było obecnie stać, przekazując Huntera innemu terapeucie, który będzie miał świeże spojrzenie oraz nie będzie z nim związany emocjonalnie - tak, jak ona zaczyna być względem niego. To pierwszy taki przypadek w jej karierze, przez co ciągle działała na oślep w niektórych kwestiach, niemniej w tej sprawie wiedziała, iż podjęła najbardziej słuszną i potrzebną dla obojga decyzję.
Miała zamiar mu o tym powiedzieć w cztery oczy, uznając iż to nie jest sprawa na telefon, a tym bardziej na zwykłe wysłanie smsem, bo mógłby zacząć to rozkładać i analizować niepotrzebnie, szukając odpowiedzi na pytanie tam, gdzie nie powinien tego robić.
Póki co jednak - miała spotkanie z innym pacjentem, na którym musiała się skupić uważnie. Choć było to ciężkie, gdy z tyłu głowy obmyślała co powinna mu dokładnie powiedzieć, aby zrozumiał jej punkt widzenia w tej sytuacji.
Hunter Wright