First meeting: please don't notice I'm winging adulthood.
: ndz cze 28, 2026 12:00 am
008. | outfit
Nawet nie wiedziała jak ten czas prędko płynął, od momentu kiedy doszło do niespodziewanego wparowania Huntera do jej gabinetu, by finalnie wyszło coś jeszcze bardziej niespodziewanego z tego wszystkiego - przez co obecnie są czymś oficjalnym. Chodzą na mniejsze czy większe randki, spędzają z sobą czas tylko w sferze prywatnej, choć jeśli tego potrzebuje, to prowadzi z nim potrzebne rozmowy, a cała rodzina Wrightów ciepło ją przywitała w nowej roli, choć Andrei się coś przypadkiem wypsnęło w stylu wiedziałam, że tak to się skończy. A że nie chciała posprzeczać się z ciężarną prawie-szwagierką, odpuściła i tylko zaśmiała się, bo przecież już zdążył ją uprzedzić, że w sumie to połowa rodziny po jego stronie spiskowała za ich plecami, komentując jakie to są dzieciaczki z tym ich unikaniem się.
No ale właśnie; rodzina Huntera znała ją, miała okazję prawie wszystkich - bo oczywiście nie dostąpiła w dalszy ciągu zaszczytu spotkania Audrica na własne oczy, jak i zresztą wszyscy inni - poznać i porozmawiać, mieli dobre kontakty. A co z rodziną Prudence? Mama oraz dziadkowie, a przede wszystkim Ci drudzy, chwalili w głos, że w końcu sobie kogoś znalazła, chociaż jej rodzicielka trochę sceptycznie podeszła do tej kwestii, słysząc że to jej już były pacjent, wojskowy. Nie to, że nie wspierała swej córki, niemniej, jak to matka, miała swoje pewne obiekcje, o których nie chciała mówić córce zbyt prędko. Co by nie zrazić jej do nowego związku - albo do mówienia czegokolwiek swojej matce o tym, co się u niej dzieje. Nigdy się nie kłóciły, nigdy nie miały zwad i problemów, nie chciała więc i teraz do czegoś takiego dopuścić.
Dziadkowie, z racji swojego wieku i faktu, że uznali iż lepiej aby to tylko ich córka się z nimi spotkała, zostali w swoim domu, a tylko Kate postanowiła ładnie się ubrać i podjechać pod dobrze znany jej adres.
Zanim to jednak nastąpi, Prudence próbowała uwinąć się w kuchni z przygotowaniem jedzenia, jakie na dzisiaj zaplanowała. Znów przygotowała deser w postaci rolady śmietanowej, bo jej mama wprost kochała to ciasto i nie mogłaby zrobić jej przykrości, nie przygotowując go na to spotkanie. Dodatkowo postawiła na jakieś małe przystawki, a jako główne danie wybrała pieczonego kurczaka nadziewanego na butelkę piwa, które wcześniej zostało wylane na zamarynowany drób z ziemniakami. Niby nic specjalnego, ale że dawno nie miała okazji go zrobić, to uznała że to okazja wprost idealna.
— Tylko się nie stresuj przy niej, dobrze? — zawołała, gdy akurat mieszała składniki w salaterce z prawie że gotową sałatką. — To wyluzowana kobieta, która lubi pożartować i pogadać na wiele tematów — zapewniła, bo przecież po co miałaby okłamywać w tej sprawie? — I nie wygłupiaj się zaraz z jakimś krawatem lub muszką, bo dopiero wyjdziesz na drętwego! — dodała to głośniej, żeby to akurat usłyszał na sto procent, bo nie wiedziała co on tam wyprawiał w tym momencie. Może rzeczywiście planował wciśnięcie się w jakiś garnitur, bo uznał że tak by wypadało? — Chodź mi tu pomóż z wyjęciem tego kurczaka, co? — w końcu brytfanna z nim do najlżejszych nie należała - a skoro miała takiego siłacza w domu, to jak mogłaby nie skorzystać z tego pomocy?
Hunter Wright
Nawet nie wiedziała jak ten czas prędko płynął, od momentu kiedy doszło do niespodziewanego wparowania Huntera do jej gabinetu, by finalnie wyszło coś jeszcze bardziej niespodziewanego z tego wszystkiego - przez co obecnie są czymś oficjalnym. Chodzą na mniejsze czy większe randki, spędzają z sobą czas tylko w sferze prywatnej, choć jeśli tego potrzebuje, to prowadzi z nim potrzebne rozmowy, a cała rodzina Wrightów ciepło ją przywitała w nowej roli, choć Andrei się coś przypadkiem wypsnęło w stylu wiedziałam, że tak to się skończy. A że nie chciała posprzeczać się z ciężarną prawie-szwagierką, odpuściła i tylko zaśmiała się, bo przecież już zdążył ją uprzedzić, że w sumie to połowa rodziny po jego stronie spiskowała za ich plecami, komentując jakie to są dzieciaczki z tym ich unikaniem się.
No ale właśnie; rodzina Huntera znała ją, miała okazję prawie wszystkich - bo oczywiście nie dostąpiła w dalszy ciągu zaszczytu spotkania Audrica na własne oczy, jak i zresztą wszyscy inni - poznać i porozmawiać, mieli dobre kontakty. A co z rodziną Prudence? Mama oraz dziadkowie, a przede wszystkim Ci drudzy, chwalili w głos, że w końcu sobie kogoś znalazła, chociaż jej rodzicielka trochę sceptycznie podeszła do tej kwestii, słysząc że to jej już były pacjent, wojskowy. Nie to, że nie wspierała swej córki, niemniej, jak to matka, miała swoje pewne obiekcje, o których nie chciała mówić córce zbyt prędko. Co by nie zrazić jej do nowego związku - albo do mówienia czegokolwiek swojej matce o tym, co się u niej dzieje. Nigdy się nie kłóciły, nigdy nie miały zwad i problemów, nie chciała więc i teraz do czegoś takiego dopuścić.
Dziadkowie, z racji swojego wieku i faktu, że uznali iż lepiej aby to tylko ich córka się z nimi spotkała, zostali w swoim domu, a tylko Kate postanowiła ładnie się ubrać i podjechać pod dobrze znany jej adres.
Zanim to jednak nastąpi, Prudence próbowała uwinąć się w kuchni z przygotowaniem jedzenia, jakie na dzisiaj zaplanowała. Znów przygotowała deser w postaci rolady śmietanowej, bo jej mama wprost kochała to ciasto i nie mogłaby zrobić jej przykrości, nie przygotowując go na to spotkanie. Dodatkowo postawiła na jakieś małe przystawki, a jako główne danie wybrała pieczonego kurczaka nadziewanego na butelkę piwa, które wcześniej zostało wylane na zamarynowany drób z ziemniakami. Niby nic specjalnego, ale że dawno nie miała okazji go zrobić, to uznała że to okazja wprost idealna.
— Tylko się nie stresuj przy niej, dobrze? — zawołała, gdy akurat mieszała składniki w salaterce z prawie że gotową sałatką. — To wyluzowana kobieta, która lubi pożartować i pogadać na wiele tematów — zapewniła, bo przecież po co miałaby okłamywać w tej sprawie? — I nie wygłupiaj się zaraz z jakimś krawatem lub muszką, bo dopiero wyjdziesz na drętwego! — dodała to głośniej, żeby to akurat usłyszał na sto procent, bo nie wiedziała co on tam wyprawiał w tym momencie. Może rzeczywiście planował wciśnięcie się w jakiś garnitur, bo uznał że tak by wypadało? — Chodź mi tu pomóż z wyjęciem tego kurczaka, co? — w końcu brytfanna z nim do najlżejszych nie należała - a skoro miała takiego siłacza w domu, to jak mogłaby nie skorzystać z tego pomocy?
Hunter Wright