Everyone needs a little refreshment sometimes
: ndz cze 28, 2026 2:24 am
Kiedy Sam od razu nie przyjął oferty Cory, jego odrzucenie ją nieco ubodło. Uścisnęła jego dłoń zwracając uwagę jak jej drobna tonęła w jego masywnej. Miał pewny siebie, mocny uścisk, co nawet się jej spodobało, ale w głowie wciąż miała to, że dał jej kosza. Po jego odejściu, stała wpatrując się w wiertarki i zdając sobie sprawę, że w sumie ostatecznie nie wiedziała, którą wziąć. Sam tak szczegółowo jej opisał zależne, że się pogubiła, więc kiedy otrząsnęła się po odrzuceniu, wyszła w końcu z alejki i udała się do kasy z dotychczasową zawartością wózka.
Z racji tego, że tutaj nie chodziło o żaden flirt i zabawy w podchody, skontaktowała się z nim jeszcze tego samego dnia. Nie czekała żadnych trzech dni, jak to miała niegdyś w zwyczaju, by wzbudzić zainteresowanie faceta, nie wychodząc na zdesperowaną. W tej sytuacji była zdesperowana i nie chciała poderwać Sama, a otrzymać jego pomoc przy remoncie. Dlatego nie ukrywała radości, gdy tak jak obiecał - przyjechał pod wskazany adres, aby ocenić zakres pracy i możliwość podjęcia się jej- bo tak, Cora w końcu zrozumiała, że podejście mężczyzny nie było niemiłe, a wręcz przeciwnie - dojrzałe. Nie obiecywał jej z góry gwiazdki z nieba, ale też nie przekreślał już w sklepie jej wszystkich marzeń, co do tego domu. To było dla niej coś nowego, bo zazwyczaj w swoim życiu poznawała samych niedojrzałych facetów albo jeżeli chodziło o wspomniany dom - inni nie do końca podzielali jej entuzjazm. Sam natomiast idealnie wszystko ważył jednocześnie ani jej nie nakręcając ani nie gasząc jej radości. To była cholernie miła odmiana.
Dlatego nic ją tak nie ucieszyło od dawna jak wiadomość, że zgodził się podjąć zadania i wyremontuje jej dom. Wzbudził w niej sympatię oraz z miejsca obdarzyła go zaufaniem, więc nie mogło się jej trafić lepiej, co jeszcze bardziej rozpaliło w niej radość z tego domu. Na tyle, że przyjeżdzała na miejsce bardzo często - nie tyle, co go sprawdzić, ale też oferowała mu swoją pomoc. Nie bała się pobrudzić- w końcu do niedawna sama chciała wszystko zrobić, więc nie widziała problemu, aby remontować dom razem z Turnerem. Pewnie nie raz bardziej przeszkadzała, aniżeli pomagała. Pewnie też czasami wysyłał ją do sklepu po coś, tylko żeby mu się nie kręciła pod nogami, ale robił to na tyle, że nie czuła się odrzucona, więc wciąż wykorzystywała każdą wolną chwilę pomiędzy pracą w firmie, a organizacją festiwalu. Gdy tylko udało jej się wygospodarować choć trochę czasu, przyjeżdżała na obrzeża Toronto do domku schowanego nieco wśród drzew.
Dzisiaj udało jej się przyjechać nieco wcześniej niż zazwyczaj, bo akurat w samo południe, gdy na zewnątrz był istny skwar. Mimo krótkich spodenek i bluzki na cienkich ramiączkach, czuła jak się rozpływa pod słońcem. Nie była więc pewna czy w taką pogodę Sam dzisiaj pracuje, ale jeżeli go nie będzie, to najwyżej sama coś zrobi - czego pewnie wolałby uniknąć.
Podjechała pod dom od razu dostrzegając jego auto na podjeździe, ale w środku nikogo nie zastając. To ją nieco zdziwiła, ale doszła do wniosku, że może w ramach przerwy od pracy, poszli z psem na krótki spacer po lesie. Wyszła, więc na tyły domu, aby się rozejrzeć i wtedy ich zauważyła, a jej wzrok w pełni się skupił na Samie.
Już w sklepie zwróciła uwagę, że był całkiem przystojny- z tym przenikliwym spojrzeniem i czarującym uśmiechem. Ale przecież od dłuższego czasu unikała mężczyzn, a ponadto chciała być profesjonalistką, więc nie będzie podrywać swojego wykonawcy. Starała się w pełni obojętna na jego atuty. Jednak byłaby ślepa, gdyby nie zwracała uwagi na zarys mięśni na jego rękach, gdy wykonywał jakieś czynności wymagające większej siły. Byłaby głupia, gdyby nie doceniała jego sarkazmu, którym nie raz udało się mu ją ująć, gdy jednocześnie potrafił być przy tym tak szarmancki.
Ale to dopiero ten widok sprawił, że lekko oniemiała stała na werandzie, gdy on kilka metrów dalej znajdował się w jeziorze, a wzdłuż brzegu biegał Rusty. Jak w transie zaczęła iść w jego kierunku czując jak na jej twarzy pojawia się automatycznie lekki uśmiech. Walczyła ze sobą, naprawdę walczyła! Lecz była tylko kobietą, a do tego samotną kobietą przed którą właśnie stał półnagi, przystojny mężczyzna. Jak inaczej można zareagować w takiej sytuacji?
Stanęła niedaleko, pozwalając by oddzielała ich w miarę optymalna odległość . Rusty od razu do niej podbiegł, więc Cora pochyliła się, aby przywitać się z psem. Zaraz jednak ponownie się wyprostowała obserwując jego właściciela. Szlag. Miała przerąbane. Z bliska, bez koszulki i kropelkami wody ociekającymi na skórze był jeszcze bardziej pociągający. - Nie wiedziałam, że płacę Ci też za kąpiele w jeziorze- rzuciła zaczepnie podpierając się pod boki i uśmiechając lekko. Nie sądziła, że dzisiaj spotka ją taki widok, ale była tym faktem bardzo miło zaskoczona. Czy było to aż tak bardzo widoczne na jej twarzy?
Sam Turner
Z racji tego, że tutaj nie chodziło o żaden flirt i zabawy w podchody, skontaktowała się z nim jeszcze tego samego dnia. Nie czekała żadnych trzech dni, jak to miała niegdyś w zwyczaju, by wzbudzić zainteresowanie faceta, nie wychodząc na zdesperowaną. W tej sytuacji była zdesperowana i nie chciała poderwać Sama, a otrzymać jego pomoc przy remoncie. Dlatego nie ukrywała radości, gdy tak jak obiecał - przyjechał pod wskazany adres, aby ocenić zakres pracy i możliwość podjęcia się jej- bo tak, Cora w końcu zrozumiała, że podejście mężczyzny nie było niemiłe, a wręcz przeciwnie - dojrzałe. Nie obiecywał jej z góry gwiazdki z nieba, ale też nie przekreślał już w sklepie jej wszystkich marzeń, co do tego domu. To było dla niej coś nowego, bo zazwyczaj w swoim życiu poznawała samych niedojrzałych facetów albo jeżeli chodziło o wspomniany dom - inni nie do końca podzielali jej entuzjazm. Sam natomiast idealnie wszystko ważył jednocześnie ani jej nie nakręcając ani nie gasząc jej radości. To była cholernie miła odmiana.
Dlatego nic ją tak nie ucieszyło od dawna jak wiadomość, że zgodził się podjąć zadania i wyremontuje jej dom. Wzbudził w niej sympatię oraz z miejsca obdarzyła go zaufaniem, więc nie mogło się jej trafić lepiej, co jeszcze bardziej rozpaliło w niej radość z tego domu. Na tyle, że przyjeżdzała na miejsce bardzo często - nie tyle, co go sprawdzić, ale też oferowała mu swoją pomoc. Nie bała się pobrudzić- w końcu do niedawna sama chciała wszystko zrobić, więc nie widziała problemu, aby remontować dom razem z Turnerem. Pewnie nie raz bardziej przeszkadzała, aniżeli pomagała. Pewnie też czasami wysyłał ją do sklepu po coś, tylko żeby mu się nie kręciła pod nogami, ale robił to na tyle, że nie czuła się odrzucona, więc wciąż wykorzystywała każdą wolną chwilę pomiędzy pracą w firmie, a organizacją festiwalu. Gdy tylko udało jej się wygospodarować choć trochę czasu, przyjeżdżała na obrzeża Toronto do domku schowanego nieco wśród drzew.
Dzisiaj udało jej się przyjechać nieco wcześniej niż zazwyczaj, bo akurat w samo południe, gdy na zewnątrz był istny skwar. Mimo krótkich spodenek i bluzki na cienkich ramiączkach, czuła jak się rozpływa pod słońcem. Nie była więc pewna czy w taką pogodę Sam dzisiaj pracuje, ale jeżeli go nie będzie, to najwyżej sama coś zrobi - czego pewnie wolałby uniknąć.
Podjechała pod dom od razu dostrzegając jego auto na podjeździe, ale w środku nikogo nie zastając. To ją nieco zdziwiła, ale doszła do wniosku, że może w ramach przerwy od pracy, poszli z psem na krótki spacer po lesie. Wyszła, więc na tyły domu, aby się rozejrzeć i wtedy ich zauważyła, a jej wzrok w pełni się skupił na Samie.
Już w sklepie zwróciła uwagę, że był całkiem przystojny- z tym przenikliwym spojrzeniem i czarującym uśmiechem. Ale przecież od dłuższego czasu unikała mężczyzn, a ponadto chciała być profesjonalistką, więc nie będzie podrywać swojego wykonawcy. Starała się w pełni obojętna na jego atuty. Jednak byłaby ślepa, gdyby nie zwracała uwagi na zarys mięśni na jego rękach, gdy wykonywał jakieś czynności wymagające większej siły. Byłaby głupia, gdyby nie doceniała jego sarkazmu, którym nie raz udało się mu ją ująć, gdy jednocześnie potrafił być przy tym tak szarmancki.
Ale to dopiero ten widok sprawił, że lekko oniemiała stała na werandzie, gdy on kilka metrów dalej znajdował się w jeziorze, a wzdłuż brzegu biegał Rusty. Jak w transie zaczęła iść w jego kierunku czując jak na jej twarzy pojawia się automatycznie lekki uśmiech. Walczyła ze sobą, naprawdę walczyła! Lecz była tylko kobietą, a do tego samotną kobietą przed którą właśnie stał półnagi, przystojny mężczyzna. Jak inaczej można zareagować w takiej sytuacji?
Stanęła niedaleko, pozwalając by oddzielała ich w miarę optymalna odległość . Rusty od razu do niej podbiegł, więc Cora pochyliła się, aby przywitać się z psem. Zaraz jednak ponownie się wyprostowała obserwując jego właściciela. Szlag. Miała przerąbane. Z bliska, bez koszulki i kropelkami wody ociekającymi na skórze był jeszcze bardziej pociągający. - Nie wiedziałam, że płacę Ci też za kąpiele w jeziorze- rzuciła zaczepnie podpierając się pod boki i uśmiechając lekko. Nie sądziła, że dzisiaj spotka ją taki widok, ale była tym faktem bardzo miło zaskoczona. Czy było to aż tak bardzo widoczne na jej twarzy?
Sam Turner