#2
: wt cze 30, 2026 2:03 pm
Kalendarz był bezlitosny. Długie godziny spędzone w szpitalu również były bezlitosne i Iris zupełnie ignorowała fakt, że sama sobie była winna, bo po prostu brała więcej (i dłuższe) zmiany niż powinna i niż nakazywał zdrowy rozsądek. Ale mimo wszystko po prostu wolała skupić się na pracy, pacjentach i całym tym szpitalnym bałaganie, a nie wszystkim innym. Tak było znacznie łatwiej! Spotkanie z Teddy jednak widniało jako bardzo jasny punkt w harmonogramie jej tygodnia i naprawdę nie mogła się doczekać. Tego dnia nie przedłużyła swojej zmiany nawet o kwadrans. Gdy tylko wybił koniec – po prostu odłożyła wszystko, co robiła, przekazała pacjentów następnej zmianie i ruszyła do szatni, żeby jak najszybciej móc wyjść ze szpitala. Zadowolona jak nigdy!
Po drodze do domu zgarnęła tylko kawę, żeby chociaż w minimalnym stopniu postawić się na nogi. Resztę załatwić miał prysznic pod który weszła zaraz po tym jak przekroczyła próg mieszkania. Nieszczególnie długi i raczej chłodny, żeby faktycznie spełnił taką funkcję. Po wyjściu z łazienki zdążyła nawet ogarnąć trochę salon, więc gdy Teddy stanęła na progu jej mieszkania – to wyglądało całkiem względnie! Sama Valentine? Pewnie miała jeszcze wilgotne włosy, ale przynajmniej założyła coś na tyłek. Bardzo gustowny dres! – Mam nadzieję, że docenisz, że jednak się dla ciebie ubrałam. Założyłam nawet świeżą koszulkę, żadnej plamy! – zażartowała sobie głupio, prezentując swoją najzwyklejszą białą koszulkę. Oczywiście, że była absurdalnie dopasowana i oczywiście, że nie miała pod nią stanika, bo miała tylko dwie komórki mózgowe i obie były przepracowane, więc nie wzięła pod uwagę, że tym samym Darling będzie musiała się bardziej postarać, żeby trzymać wzrok na wysokości jej oczu. I może się ubrała, ale zadania wcale nie ułatwiała – I mam nadzieję, że wzięłaś na poważnie moje przynieś kolację, bo umieram z głodu. – przyznała, zamykając za Darling drzwi od mieszkania i przechodząc w głąb mieszkania, nawet się nie fatygując, żeby powtarzać jakieś tysięczne „czuj się jak u siebie”. Już dawno powinna to wiedzieć – I możesz zdecydować, co pijemy. Do wyboru masz… białe wino i szkocką. – czyli był raczej ograniczony, ale zrobiła to z pełną premedytacją. Im mniej kombinowania tym lepiej. – I twoja dziewczyna wie, że nie wracasz na noc? – bo ciągle upierała się, że tak będzie znacznie lepiej. To nie byłby przecież pierwszy raz! I pewnie nawet nie ostatni. Jednocześnie zabrała się za przygotowywanie alkoholu, który wybrała Darling.
teddy darling
Po drodze do domu zgarnęła tylko kawę, żeby chociaż w minimalnym stopniu postawić się na nogi. Resztę załatwić miał prysznic pod który weszła zaraz po tym jak przekroczyła próg mieszkania. Nieszczególnie długi i raczej chłodny, żeby faktycznie spełnił taką funkcję. Po wyjściu z łazienki zdążyła nawet ogarnąć trochę salon, więc gdy Teddy stanęła na progu jej mieszkania – to wyglądało całkiem względnie! Sama Valentine? Pewnie miała jeszcze wilgotne włosy, ale przynajmniej założyła coś na tyłek. Bardzo gustowny dres! – Mam nadzieję, że docenisz, że jednak się dla ciebie ubrałam. Założyłam nawet świeżą koszulkę, żadnej plamy! – zażartowała sobie głupio, prezentując swoją najzwyklejszą białą koszulkę. Oczywiście, że była absurdalnie dopasowana i oczywiście, że nie miała pod nią stanika, bo miała tylko dwie komórki mózgowe i obie były przepracowane, więc nie wzięła pod uwagę, że tym samym Darling będzie musiała się bardziej postarać, żeby trzymać wzrok na wysokości jej oczu. I może się ubrała, ale zadania wcale nie ułatwiała – I mam nadzieję, że wzięłaś na poważnie moje przynieś kolację, bo umieram z głodu. – przyznała, zamykając za Darling drzwi od mieszkania i przechodząc w głąb mieszkania, nawet się nie fatygując, żeby powtarzać jakieś tysięczne „czuj się jak u siebie”. Już dawno powinna to wiedzieć – I możesz zdecydować, co pijemy. Do wyboru masz… białe wino i szkocką. – czyli był raczej ograniczony, ale zrobiła to z pełną premedytacją. Im mniej kombinowania tym lepiej. – I twoja dziewczyna wie, że nie wracasz na noc? – bo ciągle upierała się, że tak będzie znacznie lepiej. To nie byłby przecież pierwszy raz! I pewnie nawet nie ostatni. Jednocześnie zabrała się za przygotowywanie alkoholu, który wybrała Darling.
teddy darling