coffee and pistols for two
: śr lip 01, 2026 11:04 pm
26
Musi stale sobie przypominać, że to służbowy wyjazd.
Nie do końca tak go sobie wyobrażała. Co prawda pozornie jej wizja się zgadzała – miała stale podniesione ciśnienie, a Percival jest absolutnie nieznośny... tyle że chwilami powody były zupełnie inne, niż to sobie zakładała.
Dlatego skrzętnie ograniczała długość zatrzymywanych na nim spojrzeń. W rozmowie też próbowała pozostać na zawodowym gruncie. Raz w życiu próbowała użyć swojego rozsądku. Sprawa na szczęście dostarczała wystarczająco dużo materiału, by taktycznie zajmował jej myśli.
— Moja teoria jest taka, że ta siksa powiadomiła kogoś, że chciałam umówić się z nią na spotkanie — opowiada w drodze na strzelnicę, wbijając wzrok w auto przed nimi. Dobrze, że nie wspominała Percivala w rozmowie z podejrzaną, której śladem przybyli do Edmonton. Może tylko dlatego uniknął nieszczęścia – na pewno nie zawdzięczał tego instynktowi samozachowawczemu. Jej teoria wyjaśniałaby natomiast, dlaczego białe Audi zdawało się być bardziej zainteresowane Heleną; uważała, żeby nikt na policji nie wiedział, w jaki sposób zajmuje się powierzoną sprawą. Oficjalnie jest na zwolnieniu lekarskim. — Niepotrzebnie się przedstawiłam... właśnie dlatego potrzebujemy aliasów. — Nie mogła w końcu dłużej pobłażać sprawom bezpieczeństwa. Po jej spotkaniu z informatorem mieli więcej szczęścia, niż czegokolwiek innego, a im dalej grzebała w sprawie Torres, tym bardziej zdawała sobie sprawę, że stąpają po cienkim lodzie i to jeszcze na obcym terenie.
A ona w to wszystko wciągnęła Percivala, który broni pewnie nigdy nawet nie trzymał w dłoni, a do obrony miał drogi zegarek.
Gdy tylko BMW zatrzymuje się na parkingu przed strzelnicą, Helena wysiada, nie czekając nawet, aż silnik zgaśnie. Ogląda się tylko niecierpliwie na Gardnera, ostrożnie rzucając spojrzenia tylko tak gdzieś w jego kierunku. Po prostu kontroluje okolicę, upewniając się, że w pobliżu nie ma żadnych białych aut.
Naprawdę próbuje zostać jedynie na służbowym gruncie... ale z drugiej strony przecież nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała ugrać czegoś na swojej idealnej taktycznej pozycji bycia niedocenioną.
— Założę się, że lepiej mi pójdzie — rzuca więc po krótkiej rozmowie z obsługą, gdy młody instruktor oddala się, by przygotować dla nich stanowisko, ochronne gogle i słuchawki. Helena odpowiednio dawkuje krnąbrny ton. — W twoim wieku już pewnie nie jest tak kolorowo ze wzrokiem, co? — Krzywy uśmieszek tańczy na jej ustach, gdy odchyla się delikatnie, by spojrzeć przez ramię na Percivala.
Percival Gardner