Be my nurse whether you like it or not
: pt lip 03, 2026 6:50 pm
- Kurwa – warknął Misha, próbując zakrwawionymi dłońmi wyciągnąć klucze do mieszkania z kieszeni marynarki. Siedział właśnie pod drzwiami własnego apartamentu, próbując się do niego dostać, zanim zauważy go jakiś zatroskany sąsiad, który pewnie wezwie policję w obawie o własne życie.
A jak znalazł się w tej sytuacji?
Mafijne porachunki nie zawsze kończyły się sukcesem. Zawsze było niewielkie ryzyko, że druga strona ma coś w zanadrzu i plan nie pójdzie po jego myśli. Na początku wszystko zapowiadało się idealnie. Stał naprzeciwko grupki ludzi, wyjaśniając im na spokojnie, jakie konsekwencje ich czekają, jeśli nie zrobią tego, czego Iwanow od nich wymaga. A nie chciał wiele. Miał po prostu odzyskać trochę pieniędzy, wynegocjować akceptowalne dla jego strony warunki i wrócić do domu na kolację. Normalka. Dzień jak co dzień.
Ale jeden z nich musiał udawać cwaniaczka. Dzieciak wyciągnął broń, którą pewnie zdobył od starszych kolegów i postrzelił zaskoczonego Mishę w bok, zanim ten zdążył zareagować. Misha odpowiedział strzałem, trafiając go w nogę. Nie chciał go zabijać. Jeszcze nie. Młodzieniaszek tym zasłużył na karę i został przez jego ludzi zaciągnięty do jednego z budynków na obrzeżach miasta, wynajmowanego pod przykrywką niewielkiego lokalu gastronomicznego, a w piwnicy stworzył sobie niewielki areszt dla tego typu zakładników.
Później mu się dobierze do skóry. Teraz nawet pod wpływem adrenaliny nie chciał się nim zajmować. Z doświadczenia wiedział, że największy potwór wyjdzie z niego później, jak już trochę ochłonie. I opatrzy ranę postrzałową z której sącząca się krew już poplamiła jego drogą koszulę. Takie marnotrawstwo.
Warknął do swoich ludzi, by zajęli się resztą, a sam wsiadł do swojego auta, które też trzeba będzie oddać do czyszczenia i ruszył do zamieszkałego przez niego apartamentowca. Ryzykowne, ale tam miał całą apteczkę, przygotowaną właśnie na takie okazje. Zaparkował auto na wykupionym miejscu i windą wjechał na odpowiednie piętro, czując delikatne zawroty głowy. Ostatecznie był tylko człowiekiem i taka rana musiała dać mu się we znaki.
Zacisnął zęby, walcząc z chwilową słabością, by całkiem nie opaść z sił i skupił się na szukaniu odpowiedniego klucza.
Olivia Calvert
A jak znalazł się w tej sytuacji?
Mafijne porachunki nie zawsze kończyły się sukcesem. Zawsze było niewielkie ryzyko, że druga strona ma coś w zanadrzu i plan nie pójdzie po jego myśli. Na początku wszystko zapowiadało się idealnie. Stał naprzeciwko grupki ludzi, wyjaśniając im na spokojnie, jakie konsekwencje ich czekają, jeśli nie zrobią tego, czego Iwanow od nich wymaga. A nie chciał wiele. Miał po prostu odzyskać trochę pieniędzy, wynegocjować akceptowalne dla jego strony warunki i wrócić do domu na kolację. Normalka. Dzień jak co dzień.
Ale jeden z nich musiał udawać cwaniaczka. Dzieciak wyciągnął broń, którą pewnie zdobył od starszych kolegów i postrzelił zaskoczonego Mishę w bok, zanim ten zdążył zareagować. Misha odpowiedział strzałem, trafiając go w nogę. Nie chciał go zabijać. Jeszcze nie. Młodzieniaszek tym zasłużył na karę i został przez jego ludzi zaciągnięty do jednego z budynków na obrzeżach miasta, wynajmowanego pod przykrywką niewielkiego lokalu gastronomicznego, a w piwnicy stworzył sobie niewielki areszt dla tego typu zakładników.
Później mu się dobierze do skóry. Teraz nawet pod wpływem adrenaliny nie chciał się nim zajmować. Z doświadczenia wiedział, że największy potwór wyjdzie z niego później, jak już trochę ochłonie. I opatrzy ranę postrzałową z której sącząca się krew już poplamiła jego drogą koszulę. Takie marnotrawstwo.
Warknął do swoich ludzi, by zajęli się resztą, a sam wsiadł do swojego auta, które też trzeba będzie oddać do czyszczenia i ruszył do zamieszkałego przez niego apartamentowca. Ryzykowne, ale tam miał całą apteczkę, przygotowaną właśnie na takie okazje. Zaparkował auto na wykupionym miejscu i windą wjechał na odpowiednie piętro, czując delikatne zawroty głowy. Ostatecznie był tylko człowiekiem i taka rana musiała dać mu się we znaki.
Zacisnął zęby, walcząc z chwilową słabością, by całkiem nie opaść z sił i skupił się na szukaniu odpowiedniego klucza.
Olivia Calvert