Strona 1 z 1

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: pt lip 03, 2026 7:45 pm
autor: Felix Carlson
Wpatrywał się w ekran telefon, nie rozumiejąc co właściwie się wydarzyło.
Na litość wszystkich bogów nordyckich. Czy on właśnie umówił się z jakimś wyjątkowo przystojnym nieznajomym na randkę?
Nie tylko na randkę.
Na przygodę.
Kalkulował, pozwalając by informacje przepływały przez szare komórki, dając jasny obraz. System binarny faktycznie nie przetworzył początkowych informacji, nie dopełniając kodu. Inaczej z całą pewnością nie zgodziłby się na żadne wyjście. To nie było poważne i dalekie od rozwagi. Ta jednak powoli zaczynała opuszczać życie Carlsona, który gubił się w otaczającym go świecie. Tak wiele wspomnień kotłowało się w jego głowie po rozmowie z August, że przytłaczały go bardziej, niż skomplikowany program, nad którym pracował.Tęsknota za Brianem nie zmalała, a serce nadal pamiętało ból, który czuł po jego stracie. Zwierzenia nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Zdawać by się mogło, że oboje poczują się lepiej, ale powstał z tego skomplikowany kocioł, w którym mieszało się dosłownie wszystko. Kto miał w sobie tyle siły, by unieść ciężką plątaninę uczuć?
-Cholera - szepnął, wpatrując się w zdjęcie chłopaka. Był w jego typie tak bardzo, że nie był w stanie jednoznacznie odmówić. To było jego słabością. Ładny uśmiech, w którym czaiła się zaczepka. Był zadziorny, z rodzaju złych chłopców, do których Felix zwyczajnie lgnie.
Oparł czoło o biurko. Litości, co on wyprawiał? W ogólnie nie powinien mieć Tindera, nie przypominając sobie, by ściągał tę aplikację. Może jednak dobrze się stało, że nadarzyła się chwila zapomnienia. Chciał zrobić coś, co przeczyło jemu samemu. Nie miewał takich spotkań. Seks nie był mu obcy; może był nerdem, ale również człowiekiem. Nie raz, nie dwa wylądował z kimś w łóżku przekonany, że być może w końcu udało mu się znaleźć tę właściwą osobę. Rzeczywistość była brutalniejsza - szybko zostawał zapomniany. Wymieniony na lepszy model, stając się imieniem na liście podbojów.
Może warto było teraz zmienić warunki? Bez wyobrażeń i założeń. Ot, odsłonięta karta, w której obie strony wiedziały na czym stoją.
Przecież on się do tego nie nadawał!
Podniósł się gwałtownie z fotela.
-A niech to szlag! - rzucił w przestrzeń i zanim zdążył się rozmyślić, wyszedł z domu. Raz się żyje, tak?
Nie możesz mieć mi tego za złe. Ciebie już tu od dawna nie ma - tłumaczył sobie w głowie, chcąc pozbyć się dziwnego uczucia, że zdradza przyjaciela.
Skierował się do kwiaciarni. Niepotrzebny ruch, ale nie miał pewności czy powinien coś kupić, czy nie. Zawsze miał drobny prezent, a kto nie lubił kwiatów? Biały, drobny bukiet; nic specjalnego.I wino. Coś mu mówiło, że alkohol może się przydać. Dwie lampki i stres zniknie.
Wsiadł do autobusu, pozwalając zabrać się we wskazane miejsce. Serce biło mu jak oszalałe, a ręce lekko drżały. W domu ten pomysł wydawał się całkiem korzystny. Kiedy jednak znalazł się przed budynkiem, zaczął mieć wątpliwości, na które było za późno.
Dostrzegł go opartego o ścianę, palącego papierosa. Ruch ręką wyglądał nad wyraz seksownie i pasował do Benjamina, bo tak się nazywał. Odetchnął kilka razy i przeszedł przez ulicę, stając na przeciwko przystojnego chłopaka. Zaraz serce wyskoczy mu z piersi i tyle w temacie.
-Cześć, Benjamin. To… dla ciebie - rzucił, wyciągając w jego stronę bukiet i uśmiechając się szeroko, upodabniając się do szczeniaczka. - Niezobowiązujące, ale nie wiedziałem czy powinienem coś zabrać. Mam też… wino - wyrzucił z siebie. - Wybacz, nie mam w tym wprawy - westchnął. Jeszcze chwila, a jego rozmówca pomyśli, że jest żałosny.

Tinder date

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: pt lip 03, 2026 8:45 pm
autor: benjamin thallman
Obrazek
Był sfrustrowany.
Tak kurewsko zły na cały świat. Na Kierana. Na to, że tracił słuch. Na samego siebie, bo przecież mógł się komuś wygadać. Miał ludzi, którzy pewnie by go wysłuchali... problem polegał na tym, że Benjamin nie miał na to najmniejszej ochoty. Staczał się. I miał tego świadomość. Prawie każdy wieczór, każda noc kończyła się w ten sam sposób, czyli kacem następnego dnia i wyrzutami sumienia, które próbował zagłuszyć papierosem, alkoholem albo cudzymi dłońmi na swoim ciele. Uciekał w bliskość, bo chociaż ona była chwilowa, przynajmniej przez moment pozwalała mu poczuć coś innego niż ten kurewski ból... Mógłby przysiąc, że ostatnio odpierdalał manianę i przechodził samego siebie. Najpierw Dean. Potem ta żałosna próba bliskości z Kieranem, który robił mu z głowy totalną sieczkę. Nie rozumiał, dlaczego Kieran dawał mu takie mieszane sygnaly..

A teraz?

Teraz zamatchował kilka godzin temu z chłopakiem, który wpadł mu w oko jeszcze w nocy, kiedy był zalany w trzy dupy. Na szczęście, patrząc teraz na zdjęcia niejakiego Felixa, dalej uważał, że było na co popatrzeć. W dodatku nawet Benjaminowi zdarzało się mieć słabość do wyższych mężczyzn, a ten był kurewsko wysoki. No i co? Miał nie skorzystać? Po tym, jak udało mu się zaskorować, wziął prysznic, zarzucił na siebie ciuchy, wypsikał się perfumami i ruszył w kierunku hotelu, w którym mieli się spotkać. Na miejscu oparł się o ścianę, wyciągnął fajki i zapalił jedną, zaciągając się powoli. Dym rozszedł się po jego klatce piersiowej w leniwy, niemal mozolny sposób, a on przymknął na moment oczy.

Kurwa.
Tak bardzo pragnął bliskości. Chciał poczuć się pożądany chociaż przez chwilę. Ciągłe odrzucenia ze strony księcia Williama męczyły go bardziej, niż był gotów przyznać. Wpływały na jego nastrój, na sen, na próby zespołu. Nawet tam nie potrafił się ostatnio skupić, wkurwiając przy tym resztę ekipy. Welp. No ale co miał poradzić? Dawno nie czuł takiego dyskomfortu spowodowanego przez drugą osobę. Po chwili zauważył, że ktoś do niego podchodzi. Uniósł głowę i uśmiechnął się z fajką zwisającą z ust, dopiero po chwili wyciągając ją spomiędzy warg. Rzucił niedopałek na ziemię i przydeptał go butem. - Felix, oh - rzucił z uśmiechem, unosząc brew, kiedy zobaczył, że chłopak trzymał w dłoniach kwiaty. - Dzięki. Ja jedynie mam w ofercie moje skromne towarzystwo - odparł zadziornie, odbierając od niego bukiet. - Wino na bank się przyda. - Przysunął kwiaty do nosa i powąchał je, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. - A co do wprawy, nie martw się, nauczę cię wszystkiego. - uniósł twarz ku górze, żeby spojrzeć mu prosto w oczy. - A zaczniemy od tego, że tak powinienem ci chwilę temu podziękować. - Wysunął dłoń w kierunku szyi chłopaka i przyciągnął go do siebie. Stanął na palcach, żeby dosięgnąć jego ust, po czym musnął je delikatnie, niemal czule. Nie przeciągał tego za długo. Tylko tyle, żeby zostawić po sobie smak spalonego papierosa zmieszanego z miętową gumą do żucia. Potem cofnął się, chwycił Felixa za dłoń i pociągnął go w stronę hotelu.

W środku podszedł do recepcji i odebrał klucze do pokoju, który zarezerwował chwilę wcześniej. Kiedy weszli do pokoju, Benjamin rozejrzał się po wnętrzu. Nie było to nic fancy ale robiło robotę. - Dobra, to po lampce wina? - zapytał, zerkając na Felixa z uśmiechem. Wziął od niego butelkę, znalazł otwieracz i odkorkował ją z charakterystycznym pyknięciem. Chwycił dwa kieliszki i nalał do nich alkoholu. Potem odstawił butelkę i podszedł do chłopaka, podając mu jedną lampkę. - To za co pijemy, Felix?

one night stand

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: pt lip 03, 2026 9:36 pm
autor: Felix Carlson
“Musisz wyjść do ludzi, bo zgnijesz w tej jaskini”
Czy nie to ciągle powtarzali mu jego przyjaciela, chcąc dla Carlsona jak najlepiej? Co rusz pchali go w ramiona jakiegoś przystojniaka, którym się zachwycał, a któremu gotów był oddać nerdowskie serduszko. Paradoksalnie, bo w tym wszystkim nie umiał całkiem zaufać obawiając się, że ktoś na kim zacznie mu zależeć, zniknie. Nie uczył się również na błędach, kiedy po raz kolejny zostawał z niczym, naiwnie myśląc, że może to już, może to ten.
Powinni być w takim razie z niego dumni. Wyszedł z domu, umówił się i nie miał oczekiwań, których niespełnienie zraniłoby ledwo bijące serce. Zero negatywnych emocji i rozczarowań po spotkaniu. Same plusy, co?
A jednak nadal się stresował nie wiedząc, czy robi dobrze. Przycisk DELETE nadałby się idealnie. Wyłączyć myślenie i dać się porwać. Jakim cudem innym ludziom przychodziło to z taką łatwością? Mógłby się założyć, że przystojniak, którego miał przed sobą, nie miewał podobnych rozterek. Jawił się w oczach wysokiego Azjaty jako ktoś, dla kogo takie spotkanie było normalnością. Ot, chwila uciechy i tyle, można było przejść do porządku dziennego.
Jak on to robił?! Felix też tego teraz potrzebował.
Z bliska był jeszcze przystojniejszy. Niższy, ale w niczym mu to nie przeszkadzało. To tylko kilka centymetrów, które szybko miały przestać mieć znaczenie. Lustrował jego twarz, lekko przygryzając wargę. Naprawdę mu się podobał!
Felix, na potężny młot Thora, co ty wyprawiasz?!
Potrząsnął głową, odganiając nieproszone myśli. A kysz. Przyszedł, zobaczył i nie miał najmniejszego zamiaru się cofać. Kusiło, ale potraktował to jak kolejny poziom w grze, który musiał przejść, aby dostać się na wyższe piętro. Grunt to pokonywać własne słabości i lęki, te antyspołeczne też. Zresztą Benjamin nie wyglądał na mordercę, więc narażenia się na niebezpieczeństwo nawet nie brał pod uwagę.
-Odpowiada mi taka wymiana - skomentował, zakłopotany przecierając dłonią kark. Jego towarzystwo miało zrekompensować wszystko, prawda? Felix nie protestował czując, jak serce zaczyna mu bić trochę szybciej. Za łatwo reagował na ładnych ludzi, którzy poświęcali mu uwagę.
Poczuł, jak przyjemnie ciepły rumieniec wkradł się na jego twarz, kiedy usta chłopaka znalazły się tak blisko, muskając jego pełne wargi. Delikatna pieszczota, która miała być wstępem. Jak miałby z tego zrezygnować, skoro rozgrywka już się zaczęła? Nie było pauzy i nie zapowiadało się na brak internetu.
Odetchnął, podążając za nim jak zahipnotyzowany. Jeden gest wystarczył, żeby serce Felixa zabiło mocniej, a myśli przestały w jakikolwiek sposób utrudniać mu podejmowanie decyzji.
Chciał tego, naprawdę chciał. Benjamin miał w sobie coś, co kusiło i zapraszało do wspólnego tańca.
Kiedy znaleźli się sami, z dala od wścibskich oczu, ponownie obudził się stres, wprawiający dłonie w niekontrolowane drżenie. Teraz ostatecznie klamka zapadła, zamykając ich we dwoje, zwiększając bliskość. Alkohol w takich warunkach był błogosławieństwem, przynajmniej dla analityka.
Upił porządny, zachłanny łyk, kiedy dostał swój kieliszek. Paliło niemiłosiernie, ale uderzało skutecznie do głowy - nigdy nie był dobry w piciu, mając zerową odporność na procenty. Liczył, że za chwilę całkiem się rozluźni, pozwalając mu pokazać się z tej lepszej strony, zaprzeczając stereotypowi typowego nerda. Potrzebował poczuć się chcianym.
-Pierwsze spotkanie? Za krótką rozmowę wstępną? Um… za upojną noc? - uśmiechnął się, przeczesując włosy dłonią, mierzwiąc je skutecznie. Kolejny łyk wina i plus dziesięć do pewności siebie.
Przygryzł ponownie wargę, lustrując chłopaka, zatrzymując wzrok na jego ustach. Kusiły go, lekko zaczerwienione od trunku. Idealna kombinacja smakowa.

tinder time

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: pt lip 03, 2026 10:20 pm
autor: benjamin thallman
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Felix

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: pt lip 03, 2026 11:29 pm
autor: Felix Carlson
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


sexy boy

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: sob lip 04, 2026 2:14 pm
autor: benjamin thallman
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

felix

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: sob lip 04, 2026 9:09 pm
autor: Felix Carlson
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


adrenaline

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: ndz lip 05, 2026 12:57 am
autor: benjamin thallman
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Felix

Everyone wakes up because we couldn't beat your moan

: ndz lip 05, 2026 1:44 am
autor: Felix Carlson
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


benjamin thallman