long time no see
: sob lip 04, 2026 3:26 pm
Pozmieniało się. Prawdę powiedziawszy jej życie zmieniło się w momencie, w którym pochowała Daniela i nie miała pojęcia… naprawdę nie wiedziała, co z tym zrobić. Została sama z rzeczami, z którymi nie potrafiła sobie poradzić – bo i jak, prawda? Była dziewczyną z biednego domu, z którego uciekła jak była nastolatką, która przez większość życia po prostu kręciła tyłkiem na rurze, żeby zarobić na rachunki. Pierwszy przewrót nastąpił, gdy trafiła do Fifth, gdy wpadła w oko Danielowi i ta relacja z tygodnia na tydzień, miesiąca na miesiąc i roku na rok – po prostu ewoluowała. Już nie musiała się martwić tańcem, klientami, rachunkami i właściwie czymkolwiek. Była dodatkiem, była ładnym elementem przy jego boku, ale nie musiała się niczym przejmować. Nagle jej życie weszło na poziom, którego nigdy nie miała przecież dosięgnąć i odnalazła się w nim. Polubiła się z luksusem, polubiła się z drogą biżuterią, eleganckimi restauracjami i swoim pięknym domem, w którym zadbała o każdy szczegół. Była przy jego boku w momentach, w których prawdopodobnie być nie powinna, ale miała w sobie tą umiejętność dostosowywania się… więc nie paplała, nie mieliła językiem, była obok, obserwowała i korzystała z życia, które jej dawał. Zamknął jej w złotej klatce i przez dłuższy czas jej to pasowało. I dopiero, gdy zginął, gdy nagle zniknął z jej życia – uświadomiła sobie jak bardzo jej w tej klatce brakowało powietrza. Była zagubiona i oszołomiona… i absolutnie przerażona. Jednocześnie wiedziała, że nie może dać sobie wejść na głowę, bo wtedy wielki świat, w którym żył jej mąż ją pożre.
Zaczęła odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem, wreszcie miała coś do powiedzenia i wreszcie mogła robić to, co jej się podobało. I jeszcze mocniej zaczęła doceniać tą garstkę ludzi, których w ostatnich latach poznała i polubiła. I chociaż znowu pozwoliła, żeby facet postawił jej życie do góry nogami – nie zapominała o całej reszcie. Tym bardziej, że nie miała w życiu wielu osób.
- No proszę… zawsze doceniam gości VIP. – rzuciła swobodnie podchodząc do loży, w której obsługa posadziła Ophelię, która rzeczywiście zawsze (a przynajmniej od kiedy klub należał do Darcy) była traktowana jak gość VIP – Chcesz zostać tutaj… – widok na scenę zapewne był doskonały, chociaż nie nachalny… bezpieczna odległość, która dawała prywatność i dobrą perspektywę. Nie każdy jednak chciał oglądać damskie pośladki i śliniących się do nich mężczyzn – Czy przejść na tyły? – póki co przywitała się ze znajomą – Swoją drogą muszę przyznać, że ostatnio nie jest wcale łatwo mnie tu spotkać. Mało tego… nie chcesz może kupić klubu? – kącik ust drgnął jej w rozbawieniu, zupełnie jakby sobie żartowała, ale jednocześnie… wcale nie? Tylko Ophelia mogła sobie zdawać sprawę, że w the Fifth mogły tkwić trupy pochowane w przysłowiowych szafach – Zabrałam się za robienie z nim porządku. Wszelki czas i pora. – żeby te trupy wreszcie wynieść.
Ophelia Attwood
Zaczęła odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem, wreszcie miała coś do powiedzenia i wreszcie mogła robić to, co jej się podobało. I jeszcze mocniej zaczęła doceniać tą garstkę ludzi, których w ostatnich latach poznała i polubiła. I chociaż znowu pozwoliła, żeby facet postawił jej życie do góry nogami – nie zapominała o całej reszcie. Tym bardziej, że nie miała w życiu wielu osób.
- No proszę… zawsze doceniam gości VIP. – rzuciła swobodnie podchodząc do loży, w której obsługa posadziła Ophelię, która rzeczywiście zawsze (a przynajmniej od kiedy klub należał do Darcy) była traktowana jak gość VIP – Chcesz zostać tutaj… – widok na scenę zapewne był doskonały, chociaż nie nachalny… bezpieczna odległość, która dawała prywatność i dobrą perspektywę. Nie każdy jednak chciał oglądać damskie pośladki i śliniących się do nich mężczyzn – Czy przejść na tyły? – póki co przywitała się ze znajomą – Swoją drogą muszę przyznać, że ostatnio nie jest wcale łatwo mnie tu spotkać. Mało tego… nie chcesz może kupić klubu? – kącik ust drgnął jej w rozbawieniu, zupełnie jakby sobie żartowała, ale jednocześnie… wcale nie? Tylko Ophelia mogła sobie zdawać sprawę, że w the Fifth mogły tkwić trupy pochowane w przysłowiowych szafach – Zabrałam się za robienie z nim porządku. Wszelki czas i pora. – żeby te trupy wreszcie wynieść.
Ophelia Attwood