happy birthday, stranger
: sob lip 04, 2026 8:25 pm
Spoiler

Happiness is a butterfly
Try to catch it, like, every night
Alex przeczytał list raz. Potem drugi. A potem złożył go ostrożnie na cztery części, schował go do wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki, odpalił motocykl i ruszył przed siebie. Nawet nie myślał, gdzie jechał - dopiero gdy zjechał z głównej trasy na dobrze mu znaną, szutrową dróżkę, dotarło do niego, dokąd poprowadził go instynkt. Przeklął pod nosem, gdy zatrzymał pojazd tuż obok domku letniskowego Wintersów. Zszedł z motocykla, zdjął kask i rozejrzał się dookoła.
Wszystko zdawało się być na swoim miejscu, a jednocześnie… wszystko wydawało się obce i puste. Spojrzał na ganek - to tam, na wiklinowych fotelach, rodzice August przesiadywali całymi wieczorami, czytając książki i pilnując, żeby Alex i August nie utopili się w jeziorze. Przeniósł wzrok na brzeg. Nad wodą wciąż kołysała się ta sama łódka, z której próbowali łowić ryby (choć częściej kończyło się na wrzucaniu robaków za kołnierz). Tuż obok rosło potężne, stare drzewo. Do jednej z grubych gałęzi była przywiązana lina - ile razy skakali z niej do wody? Alex pamiętał każdy pisk Dust, gdy puszczała sznur w ostatnim momencie i z impetem wpadała do wody. Fuck.
Zszedł powoli na pomost. Deski skrzypiały pod jego butami tak samo jak dziesięć lat temu, gdy siadali tu z goframi z bitą śmietaną i jedli je na kolację, bo ileż kiełbasek z grilla można zjeść podczas tygodniowego wyjazdu.
If he's a serial killer, then what's the worst
That can happen to a girl who's already hurt?
Słońce już zachodziło, malując niebo na piękne kolory, a Alex usiadł na samym brzegu pomostu. Wyciągnął list z kieszeni i spojrzał na niego jeszcze raz. August miała urodziny cztery dni temu. On dostał ten list jakieś dwa tygodnie przed swoimi własnymi urodzinami - ktoś na poczcie musiał ostro pomieszać terminy i dostarczył go za wcześnie. Nie liczył na to, że ona tu będzie… ale jakoś tak… chyba miał na to nadzieję. No i chyba właśnie dlatego w wewnętrznej kieszeni kurtki oprócz listu znajdował się również jej prezent urodzinowy.
Westchnął i utkwił wzrok w tafli jeziora. Dopiero teraz, gdy przestał dostawać od niej durne memy w ciągu dnia i gdy przestał wpadać do kawiarni tylko po to, żeby przynieść jej jebany worek mąki do wypieków i ukraść jednego croissanta, dotarło do niego, jak wiele dla niego znaczyła. Wypełniała jego codzienność i pustka po niej była bardziej bolesna niż był skłonny przyznać. Tęsknił za nią. Cholernie. Tak cholernie, że aż skręcało go w żołądku. Jednak… nie mógł się odezwać, dla jej własnego dobra. Była w nim zakochana, a on był jebanym debilem, który nie tylko nie zauważył tego przez te wszystkie lata, ale też nie potrafił dać jej tego, czego potrzebowała.
Przejechał dłonią po twarzy i spojrzał w gasnący horyzont. August zasługiwała na kogoś lepszego - na kogoś, kto nie miał problemów z prawem i samooceną, na przykład. Jeszcze raz spojrzał na list. Po raz pierwszy w życiu nie wiedział, co powinien zrobić, kurwa.
Every day is a lullaby
Try to catch it like lightning
𝒹𝓊𝓈𝓉