Let's do the things that we can't say
: ndz lip 05, 2026 1:33 am
Rzeczą, która powodowała, że udany wieczór przeistaczał się w wieczór zajebisty, było zdecydowanie towarzystwo. Jason nie bywał wybredny, potrafił bawić się sam, ale kiedy tylko nadarzała się okazja, aby dołączyć się do kogoś, kto nadawał na tych samych falach, nie było opcji, żeby sobie odpuścił. Nie liczyło się nawet czy był to ktoś znanyy czy zupełnie obcy. Z resztą, w przypadku Choi'a nieznajomi bardzo szybko stawali się znajomymi, więc nie było żadnego problemu.
Oczywiście kiedy natykał się na swoich ziomków, przynajmniej można było pominąć tę nieco kłopotliwą i zawstydzającą fazę, gdy nie do końca było wiadomo, na co można sobie z miejsca pozwolić. Bycie dziwnym i posługiwanie się czarnym humorem było nieodłącznymi cechami Choi'a i jeśli ktoś nie potrafił tego zaakceptować, lepiej było dać sobie spokój. Delikatnych płatków śniegu Jason unikał jak ognia, wolał nie dopuścić do sytuacji kiedy obrazi kogoś bo źle oddychał - a byli tacy wariaci. To dlatego, kiedy na drugim końcu parkietu w klubie dostrzegł znajomy profil Vanberga, ucieszył się, bo lepiej trafić nie mógł.
- Dean, nawet nie wiesz jaką radość sprawia mi twój widok - zachodząc chłopaka od tyłu, objął go w pasie, absolutnie ignorując dziewczynę, z którą ten właśnie rozmawiał. Jeśli Vanberg próbował ją zbajerować, miał w tym momencie pecha. A może właśnie szczęście? Jason był dużo lepszą partią - Masz jakieś fajne cukierki? Musze dzisiaj porządnie odreagować, nie uwierzysz jak spierdolony miałem tydzień... - pożalił się jeszcze, mrucząc mu do ucha. Dziewczyna ewidentnie speszyła się takimi widokami, ale zamiast uciec gdzieś w tłum, z wypiekami na policzkach wolała wgapiać się w żyły widoczne na dłoniach Jasona. Mężczyzna tylko zaśmiał się cicho widząc to, ale potem złapał Deana za rękę i pociągnął w stronę baru.
Łączenie alkoholu i narkotyków raczej nie było dobrym pomysłem - tak właśnie pomyślał, obserwując jak jedna z tabletek rozpuszcza się w jego drinku. Wypił potem zawartość szklanki, bo przecież chodziło mu o ostrą zabawę. To był najprostszy sposób. Kolejnym krokiem było przekonanie Deana, że powinien tej nocy poświęcić całą swoją uwagę Jasonowi - ale z tym nie spodziewał się mieć większych problemów.
W pierwszej chwili Choi chciał zaproponować własne mieszkanie - było zwyczajnie bliżej, droga tam nie zajęłaby im tyle czasu, a jego no cóż, po prostu nieco nosiło. Starczyło jednak tylko, że Dean napomknął coś na temat jacuzzi i oczy Jasona zaświeciły się jak małe latarenki. Minęły wieki od czasu kiedy miał okazję skorzystać z takiej formy relaksu. No i nie ukrywajmy, zmiana scenerii dobrze mu zrobi. Mężczyzna uznał więc, że jakoś da radę wytrzymać dłuższą drogę uberem. Dużo gorzej miał chyba ich kierowca, że musiał wytrzymać z nimi w aucie - Jason powstrzymywał się może od tego, żeby nie rozbierać Deana od razu, ciężko mu było jednak trzymać ręce całkowicie przy sobie. Siedząc sobie wygodnie na skórzanych fotelach tylnego siedzenia, Jason bezwstydnie obejmował chłopaka. Jego dłoń ulokowała się na boku Vanberga, sunąc po ładnie wyrzeźbionym brzuchu w górę i w dół. Co najmniej dwa razy poszli w ślinę - i za każdym razem Jason z rozbawieniem obserwował kątem oka, jak ich kierowca za wszelką cenę próbuje unikać w tych momentach patrzenia we wsteczne lusterko.
- Cholera, będzie mały problem - rzucił nagle, kiedy byli już blisko adresu docelowego - Nie wziąłem kąpielówek - wyjaśnił zaraz, w pierwszej chwili udając śmiertelną powagę, ale zaraz potem zaśmiał się cicho.
Dean Vanberg
Oczywiście kiedy natykał się na swoich ziomków, przynajmniej można było pominąć tę nieco kłopotliwą i zawstydzającą fazę, gdy nie do końca było wiadomo, na co można sobie z miejsca pozwolić. Bycie dziwnym i posługiwanie się czarnym humorem było nieodłącznymi cechami Choi'a i jeśli ktoś nie potrafił tego zaakceptować, lepiej było dać sobie spokój. Delikatnych płatków śniegu Jason unikał jak ognia, wolał nie dopuścić do sytuacji kiedy obrazi kogoś bo źle oddychał - a byli tacy wariaci. To dlatego, kiedy na drugim końcu parkietu w klubie dostrzegł znajomy profil Vanberga, ucieszył się, bo lepiej trafić nie mógł.
- Dean, nawet nie wiesz jaką radość sprawia mi twój widok - zachodząc chłopaka od tyłu, objął go w pasie, absolutnie ignorując dziewczynę, z którą ten właśnie rozmawiał. Jeśli Vanberg próbował ją zbajerować, miał w tym momencie pecha. A może właśnie szczęście? Jason był dużo lepszą partią - Masz jakieś fajne cukierki? Musze dzisiaj porządnie odreagować, nie uwierzysz jak spierdolony miałem tydzień... - pożalił się jeszcze, mrucząc mu do ucha. Dziewczyna ewidentnie speszyła się takimi widokami, ale zamiast uciec gdzieś w tłum, z wypiekami na policzkach wolała wgapiać się w żyły widoczne na dłoniach Jasona. Mężczyzna tylko zaśmiał się cicho widząc to, ale potem złapał Deana za rękę i pociągnął w stronę baru.
Łączenie alkoholu i narkotyków raczej nie było dobrym pomysłem - tak właśnie pomyślał, obserwując jak jedna z tabletek rozpuszcza się w jego drinku. Wypił potem zawartość szklanki, bo przecież chodziło mu o ostrą zabawę. To był najprostszy sposób. Kolejnym krokiem było przekonanie Deana, że powinien tej nocy poświęcić całą swoją uwagę Jasonowi - ale z tym nie spodziewał się mieć większych problemów.
W pierwszej chwili Choi chciał zaproponować własne mieszkanie - było zwyczajnie bliżej, droga tam nie zajęłaby im tyle czasu, a jego no cóż, po prostu nieco nosiło. Starczyło jednak tylko, że Dean napomknął coś na temat jacuzzi i oczy Jasona zaświeciły się jak małe latarenki. Minęły wieki od czasu kiedy miał okazję skorzystać z takiej formy relaksu. No i nie ukrywajmy, zmiana scenerii dobrze mu zrobi. Mężczyzna uznał więc, że jakoś da radę wytrzymać dłuższą drogę uberem. Dużo gorzej miał chyba ich kierowca, że musiał wytrzymać z nimi w aucie - Jason powstrzymywał się może od tego, żeby nie rozbierać Deana od razu, ciężko mu było jednak trzymać ręce całkowicie przy sobie. Siedząc sobie wygodnie na skórzanych fotelach tylnego siedzenia, Jason bezwstydnie obejmował chłopaka. Jego dłoń ulokowała się na boku Vanberga, sunąc po ładnie wyrzeźbionym brzuchu w górę i w dół. Co najmniej dwa razy poszli w ślinę - i za każdym razem Jason z rozbawieniem obserwował kątem oka, jak ich kierowca za wszelką cenę próbuje unikać w tych momentach patrzenia we wsteczne lusterko.
- Cholera, będzie mały problem - rzucił nagle, kiedy byli już blisko adresu docelowego - Nie wziąłem kąpielówek - wyjaśnił zaraz, w pierwszej chwili udając śmiertelną powagę, ale zaraz potem zaśmiał się cicho.
Dean Vanberg