Strona 1 z 1

into an abyss

: pn lip 06, 2026 11:26 pm
autor: eamon o'donovan
001
He who fights with monsters should look to it that he himself does not become a monster.
And if you gaze long into an abyss, the abyss also gazes into you.
Krople deszczu wygrywały własną symfonię, rozbijając się o metalową powierzchnię parapetu. Taka pogoda nostalgią ożywiała w nim myśli o rodzinnych stronach; zapachu ziemi po deszczu i wietrze wkradającym się pod ciepłe warstwy ubrań. Eamon niejednokrotnie zastanawiał się, dlaczego nie zdecydował się na powrót tuż po osiągnięciu pełnoletności, by zostawić własnych rodziców za sobą wraz z ich marzeniami. Wtedy może...
W t e d y - cholera - wtedy nie pozostałby na tym padole z wyrwą po lewej stronie klatki piersiowej. Z wyrwanym brutalnie sercem oraz pogrzebanym gdzieś w nieznanym mu miejscu i bez nadziei na odnalezienie. Wszak nie poznałby jej tego jednego wieczoru, gdy studencka impreza powoli kończyła swój żywot, a pojedyncze duszyczki snuły się półtrzeźwym krokiem po kampusie. Nie owinęłaby więzami miłosnego zaklęcia jego duszy i ciała, by potem pozostawić je w nieustającej agonii.
Żałobie powoli zmieniającej swe barwy - od czarnej rozpaczy po szare bezsenne noce - które najwyraźniej dotąd nie zniknęła z myśli Irlandczyka. Tej samej, wkradającej się między stos teczek ze sprawami podobnymi do jego obecnej, bo była wśród nich ta należąca niegdyś do jego narzeczonej. Dlatego, gdy nieśpiesznie podniósł się z obrotowego krzesła, zebrał do torby te najpotrzebniejsze dokumenty i własną kurtkę z oparcia.
Trasa spod komisariatu do klubu przebiegła mu w prawie idealnej ciszy, zakłócanej wyłącznie odgłosami prowadzonego przez niego pojazdu i gwaru ulicy. Stojąc już na parkingu nieopodal, kilkukrotnie sprawdził nazwę klubu na wyłączonym jeszcze neonie nad drzwiami; The Spoke Club spisane również pochyłymi literami na kartce przez jednego z ich informatorów. Z głośnym westchnięciem opuścił własny samochód, zatrzaskując za sobą drzwi mocniej, aniżeli byłoby to konieczne. Nim dotarł do środka, deszcz zdążył musnąć go chłodnymi pocałunkami.
Klub przed otwarciem świecił jeszcze pustkami, więc swoje kroki skierował do pierwszej dostrzeżonej przez siebie osoby - barmanki, a ta wydała się mu również jedną z bardziej kompetentnych z personelu, by udzielić mu potrzebnych informacji. Uprzejmie się uśmiechając, przystanął przed barem, kiedy zmierzyła go pełnym zaskoczenia spojrzeniem.
- Nailah Al Khansa... czy zastałem właścicielkę klubu? - Nieznacznie pochylił się nad barową ladą, by obdartym z emocji tonem nakreślić jej cel swego przybycia. Od razu uściślił, o kogo dokładnie chodziło, nim kobieta po drugiej stronie błyszczącego blatu zdążyła rozchylić usta gotowe do odpowiedzi. Dokładnie przejrzał teczkę - na razie dość skąpą - młodej właścicielki, zastanawiając się nad prowadzącym do niej tropem. Sporo detali w tej sprawie wydawało się prowadzić go zbyt prostą drogą, aż do stopnia, w którym nabierał podejrzeń. Wzbierające się w nim sprzeczne myśli nie oddaliły go jednakże od potrzeby sprawdzenia pozostawiomych - dość niechlujnie, jak nazwał to jego kolega z biurka obok - dowodów po zbrodni.
- Powinna niedługo się pojawić... czy mogę w czymś pomóc? - Wahanie wkradło się między wydostające się z jej ust dźwięki, jakby oceniała właśnie powagę obecnej sytuacji. Dostrzegł pojawienie się delikatnego napięcia ramion oraz inne detale w zmianie postawy pracownicy, próbującej na swój sposób wybadać intruza.
- Poczekam, przychodzę z pilną sprawą - Odpowiedział od razu, zanim zdażyła zaproponować mu inne rozwiązanie dla obecnej sytuacji. Dopiero w reakcji na wykrzywiający usta barmanki grymas niezadowolenia, jego dłoń powędrowała do kieszeni, by następnie wyciągnął z niej legitymację policyjną i przez moment pozwolił kobiecie skierować na nią swój wzrok. Sam za to ze sztucznym uśmiechem oparł się o blat, zakładając, że to idealnie przegoni jej wszelkie wątpliwości. Nie zamierzał ruszyć się stąd choćby o krok... nie bez cholernych odpowiedzi, będących niespodziewanie na wyciągnięcie ręki... ...tak b l i s k o.

nailah al khansa