daisy dress, daisy mess
: sob lip 11, 2026 1:56 pm

006
Nie powinna tam iść.
Nie po tym, co wydarzyło się w Brandford.
Nie po tym, jak alkohol panujący w żyłach pootwierał jej zupełnie nowe perspektywy; nowe spojrzenie na rzeczywistość i… spojrzenie też na inne rzeczy, na które zdecydowanie nie powinna patrzeć, leżąc na hotelowej poduszce. A jednak to zrobiła.
Wspomnienie prężącego się pod zimnym strumieniem ciała Kiry wyryło się gdzieś w jej pamięci. Wracała do niego jeszcze kilka razy przez ostatnie dni, oczywiście tylko i wyłącznie we własnej głowie. Tak samo do przypadkowego dotyku, który zadział się zupełnie niespodziewanie pod grubą, białą pierzyną. Głośno nigdy by się do tego nie przyznała, ale… podobało jej się. Może była to kwestia tych doświadczeń, które ominęły ją w życiu, chwilowej fascynacji czymś nowym, albo jeszcze czegoś innego. Ale właśnie to sprawiło, że kiedy Finch wyszła z propozycją świętowania urodzin, Whitmore finalnie się zgodziła.
Rowana nie było, nie musiała się z niczego tłumaczyć, mogła po prostu wejść w to z czystym sumieniem.
Pod klubem znalazła się całe pięć minut przed czasem.
Przeszła od jednej latarni do drugiej, zastanawiając się, czy powinna wejść już do środka. Stwierdziła, że poczeka. Ludzi przewijało się dość sporo, byli głośno i widać, że weekend już mocno siedział im w bani. Muzyka dudniła zza ściany i chyba to spowodowało, że Whitmore jednak weszła do środka. Kolorowe światła oświetlały sporych rozmiarów klub.
Podeszła do baru i złożyła zamówienie na dwa drinki, przysiadając na jednym z barowych stołków. Napisała szybko wiadomość do Kiry, że czeka w środku przy ladzie i schowała komórkę do torebki akurat w idealnym momencie, bo ktoś wpadł na nią, trącając za ramię. A dokładniej jakaś brunetka z białej bluzce na ramiączkach, krótko ścięta.
— Fajna sukienka — uśmiechnęła się zaczepnie, opierając łokieć o ladę. — Ale trochę za bardzo hetero — rzuciła komentarzem, lustrując Daisy od góry do dołu.
— Jaka? — bo co to w ogóle znaczyło, że sukienka była hetero? Sama na nią spojrzała i już mała dopytać dziewczyny, co to w ogóle znaczyło, ale wtedy z tłumu wyłoniła się Finch, więc to na niej Whitmore skupiła swoją uwagę. — Kira!! — krzyknęła, machając energicznie. Dziewczyna, która wcześniej ją zaczepiła tylko odwróciła się przez ramię, a potem mrucząc coś pod nosem… odeszłą. Daisy za bardzo nie wiedziała, o co chodziło, ale jakoś bardzo się nie przejęła.
— Wzięłam ci już drinka — uśmiechnęła się do blondynki, podsuwając jej pod dłoń szklankę z niebieskim płynem. — A tamta laska powiedziała mi, że moja sukienka jest hetero. Co to niby znaczy?
kira