Now that interstate is paved with memories
: ndz lip 12, 2026 2:14 am
-Zobaczysz, spodoba ci się. W internecie mówili, że to naprawdę fajne miejsce, gdzie można się kąpać w wodzie i popływać rowerkami - powiedziała z ekscytacją, kiedy razem z koleżanką siedziała w busie wiozącym je do jednego z kurortów nad większym jeziorem. Już nie mogła się doczekać, kiedy zrzuci z siebie ubrania i w stroju kąpielowym wskoczy do chłodnej wody. Uwielbiała pływać, czując się tak swobodnie, kiedy jej dłonie przecinały błyszczącą taflę. Liczyła na to, że Chloe - dziewczyna, którą zaledwie miesiąc temu poznała u wspólnej fryzjerki (Cassie chodziła do jednej tylko jej ufając) - była tak samo podekscytowana przyszłym widmem spędzenia czasu tak, jak na lato przystało. Chciała skorzystać z odrobiny wolnego, nie mogąc sobie pozwolić na zbyt częste wyjazdy. Wizja zbliżającego się wypadu do Wielkiej Brytanii skutecznie utrudniała jej pełne korzystanie z lata, które zdawało się być w tym roku wyjątkowo ciepłe. Musiała ćwiczyć znacznie więcej, otrzymując szansę, której nie chciała zmarnować.
-Koniecznie musimy się trochę opalić! Patrz, jaka jestem blada - westchnęła, przystawiając swoją rękę do ręki ciemnowłosej dziewczyny. Jej karnacja była znacznie ciemniejsza, co nie powinno być dla nikogo zdziwieniem. Wildbird bowiem zwyczajnie w świecie nie umiała się opalić, zawsze piekąc raka.
Po półtora godzinnej przejażdżce busem, całe szczęście klimatyzowanym, wysiadły na odpowiednim przystanku. Krótki spacer i były na miejscu.
-Rozłożymy się gdzieś, a później koniecznie musimy iść na lody. A później popływamy. Umiesz pływać? - zerknęła na dziewczynę pozwalając, by jej umysł pracował na najwyższych obrotach, podsyłając kolejne to wizje wspólnie spędzonego czasu. Pytanie, które zadała zdawało się być wyjątkowo ważne - ostatecznie nie chciała, by Chloe stało się coś złego, a ciągnięcie do wody kogoś, kto mógł się jej bać, nie było rozsądne.
Poprowadziła je przez plątaninę rozłożonych koców, by ostatecznie znaleźć miejsce idealne - po części osłonięte przez cień, gdyby znudziło im się prażące słońce.
-I jak wrażenia? jeszcze niewiele zrobiłyśmy, ale jakieś odczucia musisz już mieć - uśmiechnęła się do niej, zrzucając z siebie bluzkę i spodenki, ostatecznie zostając w samym stroju kąpielowym. Ach, już czuła ten wakacyjny klimat! Korciło ją by wstać i pobiec przed siebie lądując w wodzie. Ile razy ścigała się tak z Albertem? Miał nad nią przewagę, bo miał dłuższe nogi, ale Cassie ani przez moment się nie poddawała. Następnym razem będzie musiała przyjechać tu z nim. - Gotowa? - ponownie ulokowała spojrzenie w dziewczynie, która zdążyła się trochę rozpakować. Buzowała w niej energia i nie chciała marnować ani chwili. Tym bardziej, że nie mogły sobie pozwolić na zostanie nie wiadomo jak długo, ponieważ musiały złapać powrotnego busa. Jasne, od biedy mogłaby napisać do Albiego, ale nie chciała go tak wykorzystywać. Już wystarczająco wiele razy ratował ją z opresji; dzisiaj jej Aniołowi należało się wolne.
Chloe Wilson
-Koniecznie musimy się trochę opalić! Patrz, jaka jestem blada - westchnęła, przystawiając swoją rękę do ręki ciemnowłosej dziewczyny. Jej karnacja była znacznie ciemniejsza, co nie powinno być dla nikogo zdziwieniem. Wildbird bowiem zwyczajnie w świecie nie umiała się opalić, zawsze piekąc raka.
Po półtora godzinnej przejażdżce busem, całe szczęście klimatyzowanym, wysiadły na odpowiednim przystanku. Krótki spacer i były na miejscu.
-Rozłożymy się gdzieś, a później koniecznie musimy iść na lody. A później popływamy. Umiesz pływać? - zerknęła na dziewczynę pozwalając, by jej umysł pracował na najwyższych obrotach, podsyłając kolejne to wizje wspólnie spędzonego czasu. Pytanie, które zadała zdawało się być wyjątkowo ważne - ostatecznie nie chciała, by Chloe stało się coś złego, a ciągnięcie do wody kogoś, kto mógł się jej bać, nie było rozsądne.
Poprowadziła je przez plątaninę rozłożonych koców, by ostatecznie znaleźć miejsce idealne - po części osłonięte przez cień, gdyby znudziło im się prażące słońce.
-I jak wrażenia? jeszcze niewiele zrobiłyśmy, ale jakieś odczucia musisz już mieć - uśmiechnęła się do niej, zrzucając z siebie bluzkę i spodenki, ostatecznie zostając w samym stroju kąpielowym. Ach, już czuła ten wakacyjny klimat! Korciło ją by wstać i pobiec przed siebie lądując w wodzie. Ile razy ścigała się tak z Albertem? Miał nad nią przewagę, bo miał dłuższe nogi, ale Cassie ani przez moment się nie poddawała. Następnym razem będzie musiała przyjechać tu z nim. - Gotowa? - ponownie ulokowała spojrzenie w dziewczynie, która zdążyła się trochę rozpakować. Buzowała w niej energia i nie chciała marnować ani chwili. Tym bardziej, że nie mogły sobie pozwolić na zostanie nie wiadomo jak długo, ponieważ musiały złapać powrotnego busa. Jasne, od biedy mogłaby napisać do Albiego, ale nie chciała go tak wykorzystywać. Już wystarczająco wiele razy ratował ją z opresji; dzisiaj jej Aniołowi należało się wolne.
Chloe Wilson