hello, we are siblings
: ndz lip 12, 2026 9:23 pm
Wiadomość o posiadaniu brata przyszła znienacka i przez długi czas próbowała poradzić sobie z tym samej. Przede wszystkim, próbowała ogarnąć własne emocje i podjąć decyzję, czy chciała mieszać swoje obecne życie z przeszłością, która w jej umyśle nigdy nie istniała. Z matką i rodziną, której nawet nigdy nie poznała, bo oddali ją jak ledwo wyszła na ten chłodny i brutalny świat. Od zawsze chciała wiedzieć, kim była jej mama, tata, rodzina, czy miała rodzeństwo i czy istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że kiedyś ich spotka. A potem skończyła osiemnaście lat i dowiedziała się, że jej matka była alkoholiczką i nie żyje od pięciu lat oraz ma brata, który mieszka w Toronto i po śmierci ich rodzicielki również tułał się po domach dziecka.
Cudownie.
Musiał minąć czas, aby w końcu zaczęła coś z tym robić. Ciężko było znaleźć człowieka, nie wiedząc o nim nic oraz nie mając żadnych znajomości. Całe szczęście praca na komisariacie miała swoje niepodważalne plusy. Dzięki środowisku, w którym się obracała, a dokładniej dzięki temu, że trzymała się z Aaronem, to detektyw postanowił pomóc jej w znalezieniu brata. Albo inaczej — truła mu tyłek i korzystała z tego, że się kolegowali, aż w końcu udało im się znaleźć więcej szczegółów i miała przynajmniej nadzieję, że to było on.
Alexander Hall.
Czy wystalkowała go na każdym możliwym profilu społecznościowym? BYĆ MOŻE.
Musiała mieć jednak ogląd, z kim ma do czynienia, co robi w życiu i czy są do siebie podobni. I byli. Kurde, była przekonana, że był jej bratem i naprawdę chciała go poznać, przekonać się na własnej skórze, czy był dobrą osobą. Nie chciała od razu zdradzać, że była jego siostrą, bo bała się, że go wystraszy. Wyśmieje w twarz, uzna za jakąś wariatkę i wyrzuci z klubu, do którego umówiła się na lekcje boksu — mimo że była kompletnie nie sportową osobą, ale robiła to wszystko, byle poznać swojego starszego brata.
— Dzień dobry, przyszłam na lekcje boksu — rzuciła, opierając się o blat recepcji i uśmiechając się do siedzącej tam dziewczyny. Uregulowała wszystkie szczegóły, zapoznała się z zasadami klubu i poszła wrzucić swoją torbę do szafki w szatni. Ubrana już w wygodny strój sportowy, związała włosy w koka i wyszła na salę, czując się niezręcznie. Nie lubiła chodzić do nowych miejsc, w których nikogo nie znała, a na dodatek nie do końca wiedziała co robić. Wszystko potęgowane było przez stres, który nieznośnie ściskał jej żołądek i praktycznie że sprawiał, że miała ochotę stamtąd uciec. Czy naprawdę chciała to robić? Nie dosyć, że uczyć się boksować, to na dodatek poznawać swojego brata, który w gruncie rzeczy mógłby okazać się psychopatą? Rozejrzała się po sali i dojrzała spojrzeniem chłopaka, który stał przy worku i prawdopodobnie się już rozgrzewał. Wiedziała, jak wyglądał, ale także dziewczyna na wejściu pokazała jej, do kogo powinna podejść. Wzięła głęboki wdech i ruszyła w jego kierunku, naprawdę czując, że miała nogi jak z waty. Jeśli nie przewróci się podczas pierwszych piętnastu minut to będzie cud. — Alex? Hej, jestem Hazel, przyszłam na lekcję boksu — rzuciła, uśmiechając się lekko.
Tylko nie panikuj, tylko nie panikuj.
big brother
Cudownie.
Musiał minąć czas, aby w końcu zaczęła coś z tym robić. Ciężko było znaleźć człowieka, nie wiedząc o nim nic oraz nie mając żadnych znajomości. Całe szczęście praca na komisariacie miała swoje niepodważalne plusy. Dzięki środowisku, w którym się obracała, a dokładniej dzięki temu, że trzymała się z Aaronem, to detektyw postanowił pomóc jej w znalezieniu brata. Albo inaczej — truła mu tyłek i korzystała z tego, że się kolegowali, aż w końcu udało im się znaleźć więcej szczegółów i miała przynajmniej nadzieję, że to było on.
Alexander Hall.
Czy wystalkowała go na każdym możliwym profilu społecznościowym? BYĆ MOŻE.
Musiała mieć jednak ogląd, z kim ma do czynienia, co robi w życiu i czy są do siebie podobni. I byli. Kurde, była przekonana, że był jej bratem i naprawdę chciała go poznać, przekonać się na własnej skórze, czy był dobrą osobą. Nie chciała od razu zdradzać, że była jego siostrą, bo bała się, że go wystraszy. Wyśmieje w twarz, uzna za jakąś wariatkę i wyrzuci z klubu, do którego umówiła się na lekcje boksu — mimo że była kompletnie nie sportową osobą, ale robiła to wszystko, byle poznać swojego starszego brata.
— Dzień dobry, przyszłam na lekcje boksu — rzuciła, opierając się o blat recepcji i uśmiechając się do siedzącej tam dziewczyny. Uregulowała wszystkie szczegóły, zapoznała się z zasadami klubu i poszła wrzucić swoją torbę do szafki w szatni. Ubrana już w wygodny strój sportowy, związała włosy w koka i wyszła na salę, czując się niezręcznie. Nie lubiła chodzić do nowych miejsc, w których nikogo nie znała, a na dodatek nie do końca wiedziała co robić. Wszystko potęgowane było przez stres, który nieznośnie ściskał jej żołądek i praktycznie że sprawiał, że miała ochotę stamtąd uciec. Czy naprawdę chciała to robić? Nie dosyć, że uczyć się boksować, to na dodatek poznawać swojego brata, który w gruncie rzeczy mógłby okazać się psychopatą? Rozejrzała się po sali i dojrzała spojrzeniem chłopaka, który stał przy worku i prawdopodobnie się już rozgrzewał. Wiedziała, jak wyglądał, ale także dziewczyna na wejściu pokazała jej, do kogo powinna podejść. Wzięła głęboki wdech i ruszyła w jego kierunku, naprawdę czując, że miała nogi jak z waty. Jeśli nie przewróci się podczas pierwszych piętnastu minut to będzie cud. — Alex? Hej, jestem Hazel, przyszłam na lekcję boksu — rzuciła, uśmiechając się lekko.
Tylko nie panikuj, tylko nie panikuj.
big brother