searching for the unknown
: ndz lip 12, 2026 9:49 pm
W ostatnim czasie miała jedną misję — znalezienie brata. Rozpoczęcie pracy na komisariacie było krokiem, dzięki któremu miało przyjść jej to z łatwością. Nie pomyślała jednak, że przed tym potrzebowała pewności siebie, zaufania i… znajomości. W międzyczasie towarzyszyło jej dużo niepewności związanych z tym, czy na pewno chciała wpuszczać do swojego życia obcą osobę. Osobę, która może po dowiedzeniu się o ich pokrewieństwie, zacznie uprzykrzać jej życie, rościć sobie prawa do nie wiadomo czego albo… no czarnych scenariuszy miała pełno, ale równie dużo widziała w tym wszystkim zalet. Chciała mieć rodzeństwo; takie z krwi i kości, którego poznanie będzie kosztować ją wiele emocji, ale gdzieś podświadomie wiedziała, że było warto. Chciała przejść przez ten etap poznawania siebie, żeby potem bez skrupułów cieszyć się tym, że miała do kogo zadzwonić z rozterkami i wygadać się, gdy było jej źle. Bo jednak przyjaciele to coś innego niż rodzina prawda? Jej się nie wybiera! Miała nadzieję, że jej obraz się spełni i brat, który gdzieś egzystował sobie w Toronto, okaże się być taki, jakim sobie go wyobraziła.
Dlatego też kilka lat po skończeniu studiów zajęło jej, aby odezwać się do kogoś. Złapała kontakt z Aaronem, opowiedziała mu o sytuacji i jak mu trochę podtruła tyłek, to chłopak nawet zgodził się jej w tym wszystkim pomóc. Zgodził się pomóc znaleźć jej brata, a ona była podekscytowana tym, że w końcu miała pomóc profesjonalisty, a nie próbowała jedynie nieudolnie poszukiwać niewiadomego. W końcu jej bazą danych był tylko internet i ocena naoczna, który z dwudziestoośmio letnich chłopaków o nazwisku Hall mogło być do niej w jakimś stopniu podobnym.
Przerwa na lunch to był moment, kiedy miała dopaść swoją ofiarę. Wzięła makaron i ruszyła do stolika, przy którym siedział Blackwood, uśmiechając się słodko. Wiadomo było, czego chciała, po co przyszła, o co zaraz zapyta, ale jednak życie nauczyło ją kultury osobistej. — Hej, Aaron, jak ci mija dzień? — zapytała, dźgając pomidorka koktajlowego i patrząc na niego, zaczęła jeść obiad. — Smacznego, tak w ogóle.
Aaron
Dlatego też kilka lat po skończeniu studiów zajęło jej, aby odezwać się do kogoś. Złapała kontakt z Aaronem, opowiedziała mu o sytuacji i jak mu trochę podtruła tyłek, to chłopak nawet zgodził się jej w tym wszystkim pomóc. Zgodził się pomóc znaleźć jej brata, a ona była podekscytowana tym, że w końcu miała pomóc profesjonalisty, a nie próbowała jedynie nieudolnie poszukiwać niewiadomego. W końcu jej bazą danych był tylko internet i ocena naoczna, który z dwudziestoośmio letnich chłopaków o nazwisku Hall mogło być do niej w jakimś stopniu podobnym.
Przerwa na lunch to był moment, kiedy miała dopaść swoją ofiarę. Wzięła makaron i ruszyła do stolika, przy którym siedział Blackwood, uśmiechając się słodko. Wiadomo było, czego chciała, po co przyszła, o co zaraz zapyta, ale jednak życie nauczyło ją kultury osobistej. — Hej, Aaron, jak ci mija dzień? — zapytała, dźgając pomidorka koktajlowego i patrząc na niego, zaczęła jeść obiad. — Smacznego, tak w ogóle.
Aaron