You are the fire that keeps me alive
: pn lip 13, 2026 4:09 pm
Stambuł, Turcja, 2025 rok.
Zbliżał się wieczór premiery nowego filmu, w którym zagrał Cem. Mężczyzna nie pierwszy raz miał wziąć udział w takim wydarzeniu, a jednak był trochę zestresowany. Mieli mu jednak towarzyszyć siostra, przyjaciel i co najważniejsze, kobieta, którą kochał. Wiedział, że dziennikarze będą zadawać pytania o tę trójkę, a jednak zgodzili się z własnej woli przyjść i wesprzeć Ayersa. Był im za to bardzo wdzięczny i gotów zrewanżować się w przyszłości w jakiś sposób.
Cem postawił na klasykę, bo jednak powaga tematu była najważniejsza. Czarny garnitur, biała koszula i muszka – to wszystko było dopasowane do jego sylwetki i prezentowało się naprawdę elegancko.
Zerknął na zegarek, a potem wziął plecak i upchnął do niego rzeczy na przebranie. Nie miał zamiaru siedzieć na bankiecie po prezentacji filmu, a przynajmniej niezbyt długo. Wiedział, że jego partnerka będzie się nudzić, bo jednak nie mówiła po turecku, a zapewne nie każdy będzie mógł coś powiedzieć po angielsku. Oczywiście Ayers będzie służył pomocą jako tłumacz, ale nie chciał też, by kobieta po prostu się nudziła. Poza tym nie mogli tracić czasu na sztywne przyjęcia, chciał jej pokazać jakieś ulubione miejsca i kto wie, może wskoczyć do wody? Miał dom z basenem, ale przecież nie było to tak ładne miejsce, jak przykładowo w Kilyos, dokąd chciał uciec z Eden i spędzić tam kilka godzin.
Rozejrzał się jeszcze po pokoju, ale chyba miał już wszystko ze sobą. Zszedł więc na dół, po czym zadzwonił do kuzyna, który miał robić im za kierowcę. Oczywiście sam Cemil postanowił, że nie będzie pić alkoholu, jako że chciał później wsiąść za kierownicę.
Wiedział, że jego siostra – Mavi – i ich przyjaciel – Emir, będą na miejscu przed czasem. Cem był pewien, że panna Ayers wzbudzi zachwyt dziennikarzy, gdyż wyglądała jak kopia swojej zmarłej matki, której ona sama prawie nie pamiętała.
Dla wszystkich to miało być ciekawe doświadczenie, ale najbardziej bał się tego, że zawiedzie Eden, której wyznał miłość ledwo dwa dni temu. Wpadli sobie w ramiona i nie tracili czasu na zbędne rozmowy. Byli ze sobą, cieszyli się bliskością i po prostu korzystali z czasu, jaki był im dany. Cem nie naciskał na nic, po prostu okazywał kobiecie uczucia, ale w prosty sposób. Nie zrobił niczego, czego by nie chciała. Był powściągliwy, ale drobne gesty i słowa jakoś z niego wypływały.
Teraz był cierpliwy i czekał na nią, aż sama opuści pokój gościnny i zejdzie do salonu, gdzie właśnie siedział Cem. Mieli pasować do siebie, stawiając na czarny kolor, ale nie wiedział dokładnie, jak Eden miała wyglądać. Fryzura i makijaż na pewno jakoś dodadzą całości wyrazistości i charakteru. Był też pewien, że będzie lśnić bardziej, niż niejedna gwiazda filmowa, a już z pewnością dla niego. Była piękna, o tak, ale dostrzegał w niej dużo więcej. Była charakterna, co bardzo mu się podobało. I kochał ją z całego serca. Za to, że była i nadała jego życiu nowego znaczenia. Sprawiała, że chciał być lepszy i umiał walczyć o swoje, a nie odpuści tego nigdy. Był dla niej gotów zrobić bardzo wiele, nawet osłonić przed niebezpieczeństwem z zewnątrz. Była jego ogniem, który trzymał go przy życiu.
Z zamyślenia wyrwał go dźwięk dochodzący z góry. Odwrócił głowę i zobaczył tę, która miała mu towarzyszyć. Jej widok sprawił, że na chwilę przestał oddychać. Nigdy nikt tak wyjątkowy mu nie towarzyszył, bo nigdy dotąd nie pokochał nikogo w ten sposób, w jaki kochał ją. Jej widok i zapach sprawiał, że serce zabiło mu mocniej. Była jak spełnione marzenie, ale oddałby wszystko za to, by powiedzieć „należymy tylko do siebie”. Chciał z nią być, móc kochać, poznawać, dzielić się myślami i słowami, po prostu ze sobą istnieć i żyć dla siebie. Czy mógł o to prosić? Eden mogła zdecydować, co będzie dalej. I uszanuje to, nawet jeśli zostawi go z podeptanym obcasami sercem. Była jego słońcem i światem, a kim on był dla niej?
Eden Ashworth
Zbliżał się wieczór premiery nowego filmu, w którym zagrał Cem. Mężczyzna nie pierwszy raz miał wziąć udział w takim wydarzeniu, a jednak był trochę zestresowany. Mieli mu jednak towarzyszyć siostra, przyjaciel i co najważniejsze, kobieta, którą kochał. Wiedział, że dziennikarze będą zadawać pytania o tę trójkę, a jednak zgodzili się z własnej woli przyjść i wesprzeć Ayersa. Był im za to bardzo wdzięczny i gotów zrewanżować się w przyszłości w jakiś sposób.
Cem postawił na klasykę, bo jednak powaga tematu była najważniejsza. Czarny garnitur, biała koszula i muszka – to wszystko było dopasowane do jego sylwetki i prezentowało się naprawdę elegancko.
Zerknął na zegarek, a potem wziął plecak i upchnął do niego rzeczy na przebranie. Nie miał zamiaru siedzieć na bankiecie po prezentacji filmu, a przynajmniej niezbyt długo. Wiedział, że jego partnerka będzie się nudzić, bo jednak nie mówiła po turecku, a zapewne nie każdy będzie mógł coś powiedzieć po angielsku. Oczywiście Ayers będzie służył pomocą jako tłumacz, ale nie chciał też, by kobieta po prostu się nudziła. Poza tym nie mogli tracić czasu na sztywne przyjęcia, chciał jej pokazać jakieś ulubione miejsca i kto wie, może wskoczyć do wody? Miał dom z basenem, ale przecież nie było to tak ładne miejsce, jak przykładowo w Kilyos, dokąd chciał uciec z Eden i spędzić tam kilka godzin.
Rozejrzał się jeszcze po pokoju, ale chyba miał już wszystko ze sobą. Zszedł więc na dół, po czym zadzwonił do kuzyna, który miał robić im za kierowcę. Oczywiście sam Cemil postanowił, że nie będzie pić alkoholu, jako że chciał później wsiąść za kierownicę.
Wiedział, że jego siostra – Mavi – i ich przyjaciel – Emir, będą na miejscu przed czasem. Cem był pewien, że panna Ayers wzbudzi zachwyt dziennikarzy, gdyż wyglądała jak kopia swojej zmarłej matki, której ona sama prawie nie pamiętała.
Dla wszystkich to miało być ciekawe doświadczenie, ale najbardziej bał się tego, że zawiedzie Eden, której wyznał miłość ledwo dwa dni temu. Wpadli sobie w ramiona i nie tracili czasu na zbędne rozmowy. Byli ze sobą, cieszyli się bliskością i po prostu korzystali z czasu, jaki był im dany. Cem nie naciskał na nic, po prostu okazywał kobiecie uczucia, ale w prosty sposób. Nie zrobił niczego, czego by nie chciała. Był powściągliwy, ale drobne gesty i słowa jakoś z niego wypływały.
Teraz był cierpliwy i czekał na nią, aż sama opuści pokój gościnny i zejdzie do salonu, gdzie właśnie siedział Cem. Mieli pasować do siebie, stawiając na czarny kolor, ale nie wiedział dokładnie, jak Eden miała wyglądać. Fryzura i makijaż na pewno jakoś dodadzą całości wyrazistości i charakteru. Był też pewien, że będzie lśnić bardziej, niż niejedna gwiazda filmowa, a już z pewnością dla niego. Była piękna, o tak, ale dostrzegał w niej dużo więcej. Była charakterna, co bardzo mu się podobało. I kochał ją z całego serca. Za to, że była i nadała jego życiu nowego znaczenia. Sprawiała, że chciał być lepszy i umiał walczyć o swoje, a nie odpuści tego nigdy. Był dla niej gotów zrobić bardzo wiele, nawet osłonić przed niebezpieczeństwem z zewnątrz. Była jego ogniem, który trzymał go przy życiu.
Z zamyślenia wyrwał go dźwięk dochodzący z góry. Odwrócił głowę i zobaczył tę, która miała mu towarzyszyć. Jej widok sprawił, że na chwilę przestał oddychać. Nigdy nikt tak wyjątkowy mu nie towarzyszył, bo nigdy dotąd nie pokochał nikogo w ten sposób, w jaki kochał ją. Jej widok i zapach sprawiał, że serce zabiło mu mocniej. Była jak spełnione marzenie, ale oddałby wszystko za to, by powiedzieć „należymy tylko do siebie”. Chciał z nią być, móc kochać, poznawać, dzielić się myślami i słowami, po prostu ze sobą istnieć i żyć dla siebie. Czy mógł o to prosić? Eden mogła zdecydować, co będzie dalej. I uszanuje to, nawet jeśli zostawi go z podeptanym obcasami sercem. Była jego słońcem i światem, a kim on był dla niej?
Eden Ashworth