Strona 1 z 1

Coffee, my darling?

: pn lip 13, 2026 7:24 pm
autor: Duffy Summers
Szczerze mówić nie sądziła, że jeszcze zobaczy swojego rycerza w złotej zbroi, po tym jak odstawił ją do domu i sobie pojechał. Szczególnie, że raczej znając siebie, na pewno nie zachowywała się przy nim jak wystraszona myszka.
Trudno było określić, czy faktycznie może dobrze się stało i nie zrobiła czegoś przypałowego jak jej się to potrafiło czasem zdarzyć. Z drugiej strony to taka nietypowa dla niej sytuacja, że nie wiedziała jak się ubrać. Nie miałaby problemu w wyskoczeniu w jednej ze swoich kusych sukienek, ale to się aż prosiło ponownie o kłopoty. A raz może nie wypadało kusić losu i przywdziać, coś bardziej babcinego.
Biała, prosta koszulka i spódniczka do kolan wydawała jej się bezpieczną opcją. Na pewno wyglądała o sto osiemdziesiąt stopni inaczej niż tamtego wieczoru. Ale wypadało podziękować na ratunek w taki czy inny sposób. Poza tym poznawanie nowych, przystojnych facetów zawsze było ciekawym doświadczeniem. Chociaż nie miała kompletnie pojęcia jak dalej i czy w ogóle po dzisiejszym spotkaniu, dalej się umówią na kawkę czy może drinka? Co ma być to będzie, nie było specjalnie nastawiać się na cokolwiek.
Wybrała bezpieczne miejsce, kawiarnie, gdzie mogli sobie na spokojnie poopowiadać jakieś bajeczki, a może jakieś też poważniejsze tematy. W końcu byli dorośli, więc wszystko mogło się wydarzyć.
Wyjątkowo postanowiła się przejść piechotą, bo za dużo ostatnimi czasy podróżowała tylko samochodem albo taksówką. Wypadła z wprawy poruszania się o własnych siła po mieście, więc miała ku temu naprawdę dobrą okazję. Niestety nawigacja w Google’ach ją okłamała i ostatecznie zamiast spacerku zaliczyła dość szybki marsz. Prawdę mówić trochę się zmęczyła, a nie chciała przyjść na umówione miejsce zdyszana jak koń wyścigowy.
Zatrzymała się przed jedną z witryn sklepowych, żeby poprawić swój wygląd, chociaż dziwnie się czuła, w tak zabudowanych ubraniach. Lepiej jednak pokazać, że wzięło się sobie do serca tamto zdarzenie i przestać tak świeci ciałem na lewo i prawo. Nie żeby nie miała co pokazywać, bo miała. Nie mniej jednak wyglądała jakby trochę udawała nie siebie. No nic, uznała, że wygląda dość poprawnie i dodarła do celu w zasadzie na styk.

Aaron Blackwood

Coffee, my darling?

: wt lip 21, 2026 10:47 pm
autor: Aaron Blackwood
Był kawoszem uzależnionym od kawy i wiedział to każdy, kto go znał. Wystarczyło tylko wspomnieć o wspólnym wypadzie do jednej z kawiarni i Aaron już tam leciał niemal z wywieszonym językiem, zastanawiając się, czym tym razem uraczy swoje podniebienie. Miał stałe pozycje w swoim osobistym menu, ale lubił też od czasu do czasu próbować nowości, które kolejno wykreślał. A to za słodkie, a to za bardzo udziwnione. Szybko tracił zainteresowanie pozycjami z kosmosu, wracając do prostoty, którą dawało mu chociażby latte. Dziwactwa dziwactwami, ale był chyba starszy duchem, niż zakładał.
Kiedy umówił się z kobietą, którą zaledwie kilka dni wcześniej uratował z rąk namolnego typa, był poniekąd zaskoczony, święcie przekonany, że była to znajomość na jedno przypadkowe spotkanie, którego historia została zakończona wraz z jego odstawieniem jej do domu. A tu proszę, czy los nie bywał przewrotny? Jasne, bił się z myślami czy w ogóle powinien się z nią zobaczyć, ale koniec końców chodziło tylko o kawę, prawda? Dodatkowo wypadało się upewnić, że nic jej nie było i nie dostała jakiejś traumy po tym, jak omal nie skończyła w mało przyjemny sposób. Nie stronił także od ludzi, nie unikał ich, a mocne postanowienie powrotu do gry mogło mieć początek właśnie dzisiaj. Ostatecznie jak miał zacząć randkować, jeśli po pracy zaraz kierował się do domu, a jego jedynym towarzystwem byli kumple z komisariatu i rodzeństwo? Brzmiało wyjątkowo żałośnie.
Zaparkował samochód w pierwszym dostępnym miejscu i skierował się w stronę umówionego miejsca. Czekała już na niego, cholera. Nie tak to powinno wyglądać. Westchnął, przeczesując włosy. Następnym razem się poprawi. Zakładając, że do niego dojdzie. Kto wie, może bez wspomagania alkoholem nie będzie już dla niej odpowiednim rycerzem, jak ostatnio nazwała go kilka razy.
-Wybacz spóźnienie. Korki były większe, niż zakładałem - uśmiechnął się do niej przepraszająco. Otworzył drzwi do kawiarni, puszczając ją przodem, przy okazji nie omieszkując zlustrować jej wzrokiem. Wyglądała inaczej za sprawą zwyczajnego ubrania. Tak normalnie, tak porządnie, chociaż nadal dobrze. Jak to się mówi - ładnemu we wszystkim ładnie. - Mam nadzieję, że od ostatniego razu nie miałaś innych nieprzyjemnych sytuacji z prymitywami - zagadnął, podając jej przy okazji menu.

Duffy Summers

Coffee, my darling?

: śr lip 22, 2026 5:45 pm
autor: Duffy Summers
Swoją drogą to już nie pamiętała, kiedy tak po prostu umówiła się z przypadkowo spotkanym mężczyzną na kawę. Zazwyczaj przy pierwszym zapoznaniu szli albo do niej albo do niego i nad razem rozstawali się na dobre. Więc była to dla niej nowość, taka odświeżająca. Poza tym bardzo wyraźnie pamiętała, że był naprawdę przystojnym meżczyzną, a to już duży argument za ty, aby się spotkać jeszcze raz.
Przez moment nawet zastanawiała się, czy aby nie ubrała się za grzecznie? W klubie naprawdę miała na sobie nie wiele i teraz Aaron miał mega kontrast jej dwóch wyglądów. I ten obecny wcale nie koniecznie musił mu się spodobać.
- Wybaczam i rozumiem. Ja dzisiaj postawiłam na własne nogi, a i tak ledwo się wyrobiłam czasowo - przyznała, ciesząc oczy przyjemnym widokiem swojego rycerza. W świetle dnia wyglądał nawet lepiej, bo widziała go wyraźniej i na trzeźwo. Ale w nim czym nie przegrywał z tym, jak go zapamiętała z tamtej nocy.
Będąc już w komplecie ruszyli w stronę wejścia. Pierwszy raz, nie licząc taty, który też zachowywał się jak dżentelmen, ktoś jej drzwi otworzył.To było bardzo miłe z jego strony, aż się uśmiechnęła sama do siebie. Jak na razie spotkały ją same niespodzianki w dobrym znaczeniu tego słowa.
Będąc w środku zajęli stolik i zagłębili się w menu, które zostało jej podane. Uśmiechnęła się w odpowiedzi, po czym przebiegła wzrokiem po oferowanych napojach.
-Trzymałam się z daleka od kłopotów, a jak już gdzieś wychodziłam potańczyć to zabierałam ze sobą znajomych - odpowiedziała patrząc na swojego towarzysza, który był najbardziej interesując niż kawy w menu, a nawet jej ukochane naleśniki z bananem i czekoladą. - Można powiedzieć, że byłam grzeczna i wzięłam sobie twoje rady do serca.
Prawdopodobieństwo, że znów by pospieszył jej z pomocą raczej byłe bliskie zeru, a faktycznie nie chciała źle skończyć. Była jeszcze za młoda i za ładna, żeby żegnać się z tym światem przez jakieś dziadowskie choróbsko. Poza tym wizja ponownego spotkania za bardzo kusiła, żeby ją sobie odpuści.
- Chociaż dobrze byłoby mieć przy sobie swojego rycerza - uśmiechnęła się, w końcu rumaka też posiadał, więc rycerz pełną gębą.

Aaron Blackwood

Coffee, my darling?

: pn lip 27, 2026 6:17 pm
autor: Aaron Blackwood
Nigdy specjalnie nie przywiązywał wagi do ubrania drugiej osoby. Owszem, skłamałby gdyby powiedział, że w przypadku kobiet nie istniały kombinacje, które pobudzały zmysły i pozwalały szaleć fantazji, niemniej nie stanowiło to dla Aarona wyznacznikiem wartości kogoś, z kim akurat się widział. Seksowne, zwyczajne, ułożone, nerdowskie. Jeśli tylko było schludne oraz rozmówca czuł się komfortowo, nie miało to większego znaczenia. Co prawda aktualny strój kobiety stanowił kontrast w porównaniu z tym, co miała na sobie ostatnio, niemniej dalej wyglądała po prostu dobrze. Jak to się mówi - ładnemu we wszystkim ładnie.
-Spacer? Jestem pod wrażeniem. W dzisiejszym zmotoryzowanym świecie ludzie rezygnują z takich przyjemności, stawiając raczej na podwózkę - uśmiechnął się do niej. Zawsze miło mu się słuchało, kiedy rozmówca wykazywał zainteresowanie jakąkolwiek formą ruchu fizycznego. Sam był częstym bywalcem siłowni i wiedział, jak ważne było utrzymanie ciała w dobrej kondycji. Zresztą nie ma co ukrywać - Blackwood lubił spacerować zwłaszcza, jeśli obok niego szła odpowiednia osoba, z którą można było wdać się w dyskusję lub przeżyć szaloną przygodę.
Lustrował przez chwilę kobietę, która zaczytała się w menu. Rejestrował różnice, porównywał jej zachowanie, jak również ogólną prezencję z tym, co zapamiętał ostatnio. Kiedy widzieli się po raz ostatni nie miał za bardzo czasu, by lepiej jej się przyjrzeć. Zbyt był zaabsorbowany udzieleniem jej pomocy, by skupiać się na takich szczegółach jak kształt twarzy, czy oczu, które prawdę powiedziawszy miała piękne. Słabość Blackwooda. Ostatecznie to oczy ukazywały dusze, nie?
Otrząsnął się z myśli, kiedy do jego uszu doleciały jej słowa.
-Punkt dla ciebie, nie ma co kusić losu. Oby twoi znajomi byli ogarnięci, bo jak wspominałem ostatnio - ja nie mogę być wszędzie. Daleko mi do superbohatera, który potrafi wyczuć, gdzie szykują się kłopoty - odpowiedział, pozwalając by ich spojrzenia się skrzyżowały. Teraz czuł się znacznie swobodniej podczas rozmowy wiedząc, że każde słowo czy gest nie były naszpikowane w jej przypadku alkoholem. Była sobą, czyli policjant mógł wiedzieć, czego się spodziewać.
-To jednak nie jest pretekstem, żeby pakować się w kłopoty, hm? Co jeśli potencjalny obrońca by zawiódł? Niedomógł? - spytał zaczepnie.

Duffy Summers

Coffee, my darling?

: pt lip 31, 2026 8:02 pm
autor: Duffy Summers
Ona, z kolei lubiła spędzić troch więcej czasu na to, aby wybrać strój na planowane wyjście. O ile mniej więcej wiedziała w czym poszłaby na imprezę, ponieważ miała dość szeroki wybór sukienek w szafie, które nie nadawały się na miasto. Z kolei ubrań takich bardziej przyzwoitych miała znacznie mniej, przez autentycznie dość długo zastanawiała się, jak się dziś zaprezentować.
- Cieszę się, że czymś zapunktowałam, bo nie wiem jakie wrażenie po sobie pozostawiłam - przyznała, bo chociaż pamiętała dość dobrze tamtą noc, to jednak procenty robiły swoje. - W sumie to lubię aktywność fizyczną. Daje takie przyjemnie uczucie zmęczenia.
Podniosła wzrok znad menu, by zobaczyć czy może Aaron już coś ma upatrzonego. Tymczasem sama stała się obiektem uwagi siedzącego na przeciwko mężczyzny. Kąciki jej ust lekko uniosły się do góry. Nie miała nic przeciwko byciu oglądaną, bo wiedziała, że po prostu wygląda dobrze. Nie było to jej najlepsze wydanie, ale też nie było aż tak dramatycznie.
- Czasami wystarczy samo towarzystwo odpowiedniego mężczyzny, aby kłopoty same omijały niewinne duszyczki - zapewniła, chociaż do bycia niewinną duszyczką było jej bardzo daleko. - Więc jakbyś miał ochotę służyć ramieniem, to znasz mój adres - mrugnęła do Aarona z flirciarskim uśmiechem.
Cóż poradzić, że naprawdę podobał się jej , jak już dano żaden inny mężczyzna. I był w zasadzie jednym z nielicznych, który odprowadził ją do drzwi i poszedł do siebie, zamiast wylądować w jej łóżku. Był to swojego rodzaju ewenement na skalę całego jej życia. Takie ciekawe doświadczenie.
Pozwoliła sobie bardziej skupić się na patrzeniu na swojego rozmówce, niż zajmowanie się menu. W końcu spotkali się, aby porozmawiać może trochę lepiej się poznać, a nie studiować wszystkie kawy i desery na wyrywki.
- W grupie na pewno raźniej niż samej - podjęła. - W takiej sytuacji raczej nie wiele by się dało zrobić, chociaż noszę ostatnio przy sobie gaz pieprzowy. Najchętniej bym wzięła paralizator, ale nie wiem do do końca legalne - oparła brodę na dłoni patrząc prosto na Aarona.
Miło było, że ktoś przejawiał troskę o jej bezpieczeństwo. Zdecydowanie był zupełnie innym typem mężczyzn, z którymi zadawała się na co dzień. Nie tylko w pracy, ale też po za nią. I to jej sie naprawdę podobało.

Aaron Blackwood