So... who are you?
: czw lip 16, 2026 10:46 pm
Od czasu przeprowadzki minęły już ponad dwa miesiące, ale wciąż czuł się nieswojo. Nie miał nic do Toronto, po prostu było... dziwne, inne. Spędził w LA tak dużo czasu, że ta nagła zmiana otoczenia odbiła się na nim bardziej, niż przewidywał. Noce były niespokojne, pełne nagłych pobudek, które skutecznie odbierały mu szansę na odpoczynek. Był więc nie tylko nieswój, ale także cholernie niewyspany. Podkrążone oczy stały się niejako częścią jego codzienności, tak samo jak ogromne ilości kawy oraz energetyków, które wypełniały jego lodówkę. Zazwyczaj starał sie gotować i jeść zdrowo, ale był zbyt wyczerpany, żeby przejmować się czymś takim. Na ten moment liczyło się tylko to, żeby jakoś przeżył. Dopiero później mógł się martwić o całą resztę. Bo przecież znalazł pracę i nie chciał tego teraz zaprzepaścić.
Do tej pory pracował przy teatrze. Znał to, rozumiał — wiedział, jak ma do tego podchodzić. Bo chociaż wziął był choreografem, to całkowicie zmienił otoczenia, a przede wszystkim współpracowników. Chyba to ostatnie bolało go najbardziej. Pomieszczenia pełne obcych twarzy napawały go niepewnością. Czuł, że mimowolnie cofa się do czasów, gdy miał problemy z nawiązywaniem relacji. Starał się z tym walczyć, ale tak nagła zmiana otoczenia połączona z wyczerpaniem sprawiały, że było to cholernie ciężkie. Póki co dał się poznać jako wycofany milczek. Zdolny, ale nieszczególnie otwarty. Niezbyt dobre połączenie w tego typu zawodzie. Dawali mu jednak przestrzeń i szansę na rozwinięcie skrzydeł. Widział to i był wdzięczny, ale jednocześnie narastała w nim presja, którą sam w sobie budował. Czuł, że nie powinien działać w tak dysfunkcyjny sposób, a jednak nie potrafił z tym nic zrobić. Przynajmniej nie na dłuższą metę.
Nieoczekiwanie na horyzoncie pojawiła się propozycja uwolnienia się od tej męczącej już monotonii. Propozycja współpracy, która wywarła na nim na tyle duże wrażenie, że wręcz siłowo wyrwała go ze stanu uśpienia. Początkowo nie zapowiadało się to na nic wielkiego, ot kolejny agent artysty, który liczy na współpracę. Kaiden robił to już w przeszłości, także mniej więcej wiedział, z czym to się je. Kapryśna gwiazda, która chce otrzymać rezultaty bez wkładania w to większego efektu. Zazwyczaj przychodzili po gotowe schematy, których mogli się wyuczyć na pamięć. Mniej więcej tego spodziewał się i tym razem, ale gdy tylko usłyszał nazwisko klienta, zrozumiał, że nie będzie to czymkolwiek, z czym mierzył się do tej pory.
Artystą okazał się bowiem nie kto inny jak Seungyeon Han. Gwiazda formatu, z którym do tej pory nie miał absolutnie nic wspólnego. Nie do końca rozumiał, czemu ktokolwiek uznał, że odzywanie się do kogoś takiego jak on będzie dobrym pomysłem. W pierwszym odruchu chciał odmówić, ale ostatecznie wygrała w nim chęć wyrwania się z aktualnego stanu. Czuł obawy przed tak dużym wyzwaniem, ale liczył, że jakoś mu się uda przez to przebrnąc. Najpierw musiał jednak spotkać samą zainteresowaną oraz dowiedzieć się, czego tak właściwie oczekiwała. Właśnie dlatego aktualnie siedział w swoim niewielkim "biurze" i czekał, aż klientka postanowi się pojawić. Miała jeszcze dwadzieścia minut. Nie był pewien, czy ktoś tego typu się spóźni, także czekał jak na szpilkach, podskakując za każdym razem, gdy zza drzwi dolatywały do niego jakiekolwiek hałasy. Był nieco blady, oczy wciąż miał podkrążone. Ewidentnie zestresowany.
Seungyeon Han
Do tej pory pracował przy teatrze. Znał to, rozumiał — wiedział, jak ma do tego podchodzić. Bo chociaż wziął był choreografem, to całkowicie zmienił otoczenia, a przede wszystkim współpracowników. Chyba to ostatnie bolało go najbardziej. Pomieszczenia pełne obcych twarzy napawały go niepewnością. Czuł, że mimowolnie cofa się do czasów, gdy miał problemy z nawiązywaniem relacji. Starał się z tym walczyć, ale tak nagła zmiana otoczenia połączona z wyczerpaniem sprawiały, że było to cholernie ciężkie. Póki co dał się poznać jako wycofany milczek. Zdolny, ale nieszczególnie otwarty. Niezbyt dobre połączenie w tego typu zawodzie. Dawali mu jednak przestrzeń i szansę na rozwinięcie skrzydeł. Widział to i był wdzięczny, ale jednocześnie narastała w nim presja, którą sam w sobie budował. Czuł, że nie powinien działać w tak dysfunkcyjny sposób, a jednak nie potrafił z tym nic zrobić. Przynajmniej nie na dłuższą metę.
Nieoczekiwanie na horyzoncie pojawiła się propozycja uwolnienia się od tej męczącej już monotonii. Propozycja współpracy, która wywarła na nim na tyle duże wrażenie, że wręcz siłowo wyrwała go ze stanu uśpienia. Początkowo nie zapowiadało się to na nic wielkiego, ot kolejny agent artysty, który liczy na współpracę. Kaiden robił to już w przeszłości, także mniej więcej wiedział, z czym to się je. Kapryśna gwiazda, która chce otrzymać rezultaty bez wkładania w to większego efektu. Zazwyczaj przychodzili po gotowe schematy, których mogli się wyuczyć na pamięć. Mniej więcej tego spodziewał się i tym razem, ale gdy tylko usłyszał nazwisko klienta, zrozumiał, że nie będzie to czymkolwiek, z czym mierzył się do tej pory.
Artystą okazał się bowiem nie kto inny jak Seungyeon Han. Gwiazda formatu, z którym do tej pory nie miał absolutnie nic wspólnego. Nie do końca rozumiał, czemu ktokolwiek uznał, że odzywanie się do kogoś takiego jak on będzie dobrym pomysłem. W pierwszym odruchu chciał odmówić, ale ostatecznie wygrała w nim chęć wyrwania się z aktualnego stanu. Czuł obawy przed tak dużym wyzwaniem, ale liczył, że jakoś mu się uda przez to przebrnąc. Najpierw musiał jednak spotkać samą zainteresowaną oraz dowiedzieć się, czego tak właściwie oczekiwała. Właśnie dlatego aktualnie siedział w swoim niewielkim "biurze" i czekał, aż klientka postanowi się pojawić. Miała jeszcze dwadzieścia minut. Nie był pewien, czy ktoś tego typu się spóźni, także czekał jak na szpilkach, podskakując za każdym razem, gdy zza drzwi dolatywały do niego jakiekolwiek hałasy. Był nieco blady, oczy wciąż miał podkrążone. Ewidentnie zestresowany.
Seungyeon Han