001. praktykant
: sob lip 18, 2026 2:44 pm
Mijało już jakoś pół roku od tego, kiedy Ricz postawił nogę w Toronto, schodząc z samolotu wiozącego go prosto z gorącego Portorico, a od tego czasu aż wstyd się przyznać, ale ani dnia nie przepracował. No wiadomo miał jakieś oszczędności, ale tych małżeńskich nie tykał, chociaż Rosi też wspominała, że niby skąd on ma pieniądze, bo na ich koncie nie było dużo pieniędzy. Ale on trochę się tam spinał z tym, żeby za dużo nie dawać na konto, bo Rosa będzie później zadawała mu pytania. A jak niby on ma jej powiedzieć, że dostał bonusik za to, że zakopali z Wiliamem i Madoxem chłopa na pustynii? Nie, takich rzeczy nie mówi się swojemu kwiatuszkowi. A jeszcze do tego, teraz, kiedy spodziewali się dzieci - bo nie jednego dziecka, ale aż bliźniaków, to poważnie zaczął myśleć, że jeżeli nawet go nie stać na auto, to jak on utrzyma czteroosobową rodzinę!? Stress przyszedł po raz pierwszy, kiedy zobaczył na karteczce od ginekologa informacje o ciąży bliźniaczej, a nie pomagało to, że ostatnio się ciągle kłócili z Roską. Od wyjazdu z piekła mineło już tyle czasu, że pozwoliła mu wrócić do pokoju i z nią spać, ale i tak to nie było to co wcześniej.
Dlatego postanowił podjąć kroki i znaleźć pracę. Na początku Rosi chciała z nim chodzić i przekonywać pracodawców, że muszą go zatrudnić, bo ma dziewczynę w ciąży, ale Ricz kategorycznie jej zabronił. To co było dość normalne w ich stronach, tu mogło go postawić w takiej sytuacji, że ludzie zaczną nazywać go pizdą. No więc na spotkania chodził samotnie i tak trafił do pierogarni Nowakowsky.
Wcześniej nic nie słyszał ani o pierogach, ani o polakach, ani nawet nie zamawiał ich jedzenia, no ale jak zobaczyli jak on tnie cebulę (w końcu jest michelin star chef), to zaraz go zatrudnili.
Pierwszy dzień był spoko. Polacy niewiele gadali, tylko pomiędzy sobą w innym języku, którego nie kumał. Jego zadaniem było przygotowanie farszu z sera, ziemniaków i cebuli, wiec cały dzień tylko mieszał, kroił i tak też minał drugi i trzeci dzień. No ale czwartego dnia uznał, że wyjdzie z inicjatywą, bo ile można ten ser z ziemniakami tylko ucierać. Przyniósł wielki wór krewetek i zaczął się z nimi zajmować na swoim stanowisku do pierogów ruskich.
Tomash Nowakovsky
Dlatego postanowił podjąć kroki i znaleźć pracę. Na początku Rosi chciała z nim chodzić i przekonywać pracodawców, że muszą go zatrudnić, bo ma dziewczynę w ciąży, ale Ricz kategorycznie jej zabronił. To co było dość normalne w ich stronach, tu mogło go postawić w takiej sytuacji, że ludzie zaczną nazywać go pizdą. No więc na spotkania chodził samotnie i tak trafił do pierogarni Nowakowsky.
Wcześniej nic nie słyszał ani o pierogach, ani o polakach, ani nawet nie zamawiał ich jedzenia, no ale jak zobaczyli jak on tnie cebulę (w końcu jest michelin star chef), to zaraz go zatrudnili.
Pierwszy dzień był spoko. Polacy niewiele gadali, tylko pomiędzy sobą w innym języku, którego nie kumał. Jego zadaniem było przygotowanie farszu z sera, ziemniaków i cebuli, wiec cały dzień tylko mieszał, kroił i tak też minał drugi i trzeci dzień. No ale czwartego dnia uznał, że wyjdzie z inicjatywą, bo ile można ten ser z ziemniakami tylko ucierać. Przyniósł wielki wór krewetek i zaczął się z nimi zajmować na swoim stanowisku do pierogów ruskich.
Tomash Nowakovsky