Strona 1 z 1

fake it till you make it

: wt lip 21, 2026 9:00 pm
autor: eleanor o'cahallan
Klub był dziś pełen nudnych, powtarzalnych gęb, dlatego Leanor musiała znaleźć sobie jakąś rozrywkę, jeśli chciała przetrwać dzisiejszy wieczór, no i… ON od razu przykuł jej uwagę. Stał przy barze, wyróżniał się cholernie dobrą aparycją - wysoki, umięśniony ciemnowłosy, same zalety - i Ruda nie byłaby sobą, gdyby nie zakręciła się obok jego grupki znajomych i nie wyłapała z głośnej rozmowy tego jednego, kluczowego szczegółu. Zaledwie kilka minut później usłyszała, jak jakiś kumpel poklepał mężczyznę po ramieniu i zwrócił się do niego pełnym imieniem.

Jason.

Miał na imię Jason.

Chwilę to trwało, zanim mężczyzna został sam - zdążyła przetańczyć cztery piosenki i wypić dwa drinki, posyłając w jego stronę powłóczyste spojrzenia, ale wydawało jej się, że nie zwracał na nią uwagi. To oznaczało tylko jedno, musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Zresztą, heloł, był mega przystojny, a ona miała ochotę na małą odskocznię, więc… gdzie wady? Plan był prosty - przyczepić się do niego, brutalnie naruszyć jego przestrzeń osobistą i udawać, że znają się od lat. Nieźle to sobie ukartowała diablica, nie? Uprzedzając pytania, nie, nie mogła po prostu mu się przedstawić i zaprosić na drinka, bo to było dzisiaj zbyt nudne.

Podeszła do niego od tyłu z taką pewnością siebie, jakby Jason naprawdę był jej kumplem i ledwie wczoraj widzieli się na piwie trzy przecznice dalej. Zanim zdążył zdać sobie sprawę z jej obecności, owinęła mu jedną rękę wokół szyi, zbliżając się do niego tak blisko, że czuła ciepło bijące od jego ciała. - Jaaason… - przeciągnęła jego imię, po czym stanęła przed nim, nie zdejmując dłoni z jego karku, i posłała mu kolejne tego wieczoru powłóczyste spojrzenie spod długich rzęs. Miała nadzieję, że to konkretne przynajmniej zostanie przez niego zauważone. Obdarowała go szerokim uśmiechem i pomyślała sobie, że była mistrzynią intrygi, pewnie Sabrina Carpenter by tego lepiej nie wymyśliła (jakoś w głowie Eli Sabrina wypadała na sexy bystrzachę, don't ask)! Tak swoją drogą, no w końcu do czegoś jej się przydało podsłuchiwanie rozmów innych ludzi. Była też cholernie ciekawa reakcji Jasona. Zagra z nią w jej grę, zacznie się zastanawiać, skąd w ogóle ją znał czy raczej… no, nie wiem, każe jej spierdalać? No, oby jednak wpadł w jej sidła, gdyż nudziła się niemiłosiernie, a niewinny flirt jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził, prawda? Poza tym miała cichutką nadzieję, że nawet jakby przejrzał jej małe oszustwo, to spodobałaby mu się na tyle, że spędziliby razem miłą noc, aw. - No wreszcie cię znalazłam! Ile można na ciebie czekać? Już myślałam, że nie przyjdziesz - rzuciła z udawanym wyrzutem w głosie, jakby spóźnił się na własną imprezę. Splotła swoje palce z jego palcami i uśmiechnęła się bardzo niewinnie i uroczo, poprawiając zbłąkany kosmyk rudych włosów za ucho. - Tęskniłam - dodała na koniec swojego wywodu, po czym utkwiła w nim swoje błękitne oczy i zatrzepotała rzęsami. Serce waliło jej jak młotem, ale była gotowa na wszystko.

Jak (nie)desperate (nie)housewife.

A tak na poważnie - właśnie tego potrzebowała. Tego uczucia ekscytacji, które rozlało się po jej żyłach, żeby na moment zagłuszyć codzienność i rutynę. Amen.

Jason

fake it till you make it

: wt lip 28, 2026 12:30 am
autor: Jason Choi
Ten wieczór właściwie nie różnił się specjalnie od niemal każdego innego wyjścia na miasto, kiedy to Jason decydował się na odprężenie po ciężkim dniu pracy. Czasami odwiedzał kluby samotnie, innymi razy decydował się na wyjścia grupowe, zależnie od tego, jaki akurat miał humor. Tego dnia postawił na zabawę w gronie przyjaciół. Skupiając się raczej na muzyce, na tańcu, na tym aby odreagować bardziej fizycznie, bo przesiadywanie całymi dniami w pustym, ponurym prosektorium dawało mu nieco popalić. Tego dnia nie było polowania... albo raczej to Jason go nie urządzał. Nie spodziewał się jednak, że ktoś inny ewidentnie wyruszył tego wieczora na łowy.
Kiedy mężczyzna poczuł czyjś dotyk na szyi, spodziewał się że to jedna ze znajomych, z którą zjawił się tego dnia na imprezie, a która oddaliła się do kibla poprawić sobie makijaż. Odwrócił się w stronę dziewczyny, chcąc zapytać, czy zamówić jej kolejnego drinka, ale gdy dostrzegł zupełnie nieznaną sobie kobietę, na jego twarzy pojawił się cień konsternacji. Oczywiście że zaczął się zastanawiać kim była. Znała jego imię - to był dość istotny szczegół. Absolutnie nie podejrzewał jej o to, że od jakiegoś czasu krążyła wokół niego, upatrując sobie jego osobę niczym jastrząb ofiarę. Nie, on założył zupełnie inny scenariusz - prawdopodobnie już kiedyś ją wyrwał i się z nią przespał. A że w ogóle nie kojarzył jej twarzy i nie był w stanie przypisać do niej żadnego imienia? Kurwa, a kto by był w stanie spamiętać wszystkie laski, które zdarzyło mu się wyrwać właśnie na takie one night standy? Każdą z nich cenił tak samo (a przynajmniej się starał), ale heloł, nie było opcji, aby pamiętał każdą z nich. Szczególnie jeśli nie zostawiła mu nawet swojego numeru zapisanego w kontaktach.
Zwykle Jason nie miał problemów z przyznawaniem się do błędów, ale dziewczyna wpatrywała się w niego tak zalotnie i wyczekująco, że uznał, iż otwarte przyznanie się, że nie ma pojęcia kim jest, z pewnością złamałoby jej serce. Dobrze więc, mógł zagrać w tę grę. W końcu to ona ją zaczęła, musiała się zmierzyć z konsekwencjami swoich działań. Bardzo szybko więc na jego twarz wypłynął lekko zadziorny uśmiech. Nie przywykł do tego, że ktoś próbował wyrywać jego, zwykle to on musiał się gimnastykować, aby zdobyć czyjeś zainteresowanie. Taka zamiana ról była całkiem interesująca. Mogłoby być tak częściej.
- No co ty, ja miałbym nie przyjść? Wybacz, Piękna, musiałem cię nie zauważyć w tłumie - kiedy splotła ich palce razem, Jason bez większego zawahania złożył na jej delikatnej skórze dłoni pocałunek. Wolną rękę ułożył na jej talii, przyciągając ją nieco bliżej. On także obserwował kątem oka jej reakcje. Czy faktycznie się już znali, czy tylko blefowała? A może - ta myśl raziła go jak grom z jasnego nieba, ale chyba było już za późno by sie wycofać - była to jakaś prowokacja i zaraz gdzieś zza baru wyskoczy jej chłopak, żeby zrobić tu aferę?
- I specjalnie mnie szukałaś? Sama tu przyszłaś? - pozwolił sobie na bardzo szybkie rzucenie okiem na tłum, spodziewając się że faktycznie zaraz skądś pojawi się zazdrosny byczek. Ku jego uldze, nikogo takiego nie dostrzegł. Czyli można było bezwstydnie flirtować dalej.

eleanor o'cahallan