Whiskey in a teacup
: czw lip 23, 2026 8:42 am
trigger warning
Brzydki językŚwiatła zalewały parkiet i zaludniony bar. Dzięki klimatyzacji nie było duszno, ale i tak Elias czuł jak koszula przylepia mu się do skóry; odpiął dwa guziki pod szyją, rozglądając się uważnie, by odszukać spojrzeniem zbłąkanego kumpla. Siedząc w wygodnej loży, uniósł szklaneczkę do ust i przeczesał włosy, wsłuchując się w niesamowity głos wypełniajacy salę. Dopiero po dłuższej chwili zlokalizował jego właścicielkę: drobną brunetkę o ślicznej twarzy, najwyraźniej będącą w centrum zainteresowania jednego z przyglądających się jej mężczyzn. Z zaciekawieniem śledził tę scenę: facet kołysał się na nogach, próbując przyjąć dumną pozę naczelnego podrywacza, zbliżając się do artystki zapewne w celu zdobycia jej numeru lub obietnicy randki. Skromnym zdaniem Eliasa, facet ani nie był przystojny – o ile można było jakkolwiek to ocenić w migotliwych światłach i w stanie jego nietrzeźwości – ani nie miał dobrej gadki, co wywnioskował po wyrazie twarzy zagadywanej kobiety. Kącik ust Parrisha drgnął w swoistym rozbawieniu, gdy jej uśmiech zamienił się w coś w rodzaju poirytowanego grymasu, a duże oczy zaświeciły groźnie, jakby była o krok od znokautowania mężczyzny. Radziła sobie, tyle Elias był w stanie wywnioskować, ale w momencie, gdy silna dłoń zacisnęła się na jej przedramieniu w zaborczym geście, instynktownie wstał, odstawiając szklaneczkę na blat gwałtowniej, niż planował.
Wewnętrzny bohater Eliasa pojawiał się raz na jakiś czas i był dokuczliwy jak drzazga w palcu. Parrish nigdy nie odczuwał jakiegokolwiek powołania do wychodzenia przed szereg, pomimo otwartej natury i gadatliwego usposobienia, a i w pysk niekoniecznie lubił obrywać. Nic jednak nie wkurwiało go bardziej jak bycie absolutnie głuchym na wszelkiego rodzaju "nie".
— Daj spokój, Mała, tylko jeden drink. Co Ci szkodzi? — mamrotał uparcie facet — co lepszego masz do roboty? Mam mieszkanie niedaleko i...HEJ, Kurwa, Co jest?!
Mocne szarpnięcie przerwało monolog, a Elias stanowczo złapał mężczyznę za ramię, odciągając go od artystki.
— Wydaje mi się, że ta Pani nie ma ochoty na Twoje żałosne zaloty — mruknął, mierząc faceta pełnym politowania spojrzeniem. Zaraz jednak zerknął w stronę Rae, jakby chcąc się upewnić, że nie zinterpretował wszystkiego źle.
— Odjeb się! Kim Ty w ogóle jesteś?! — nieznajomy szarpnął się mocniej, ale uścisk Eliasa był mocniejszy niż jego marne, pijackie próby. Parrish zastanowił się chwilę i wzruszył ramionami, odpychając go na tyle mocno, że wpadł na stojącą za nim grupę klubowiczów.
— Jej chłopakiem. A teraz wypierdalaj.
Rae Westlake