Oops, something went wrong
: czw lip 23, 2026 3:44 pm
Jej dotyk, smak warg, zapach perfum i iskry w błękitnych oczach jeszcze długo pozostawały w umyśle Luciena, przypominając o pełnym pasji zbliżeniu w klubie z nieznajomą. Jednorazowe przygody miały to do siebie, że obie strony czerpały z tego jak najwięcej przyjemności, nie oczekując od siebie niczego w zamian. Bez potrzeby bliższego poznawania się mentalnie, czysta fizyczność. Zatracili się w chwili tak, że nawet nie zdradzili sobie własnych imion.
Nie potrafił wyjaśnić kumplom, czemu wtedy wrócił taki z siebie zadowolony, niemniej piękna ciemnowłosa niezaprzeczalnie poprawiła mu humor, jednocześnie dając mu nowej energii do dalszej zabawy. Jego odprężenie i spokój również częściowo przełożyły się na dalsze sukcesy w pracy.
Półtora miesiąca później Lucien nadal był w swoim żywiole. Zdobywanie miejsc na podium na międzynarodowych wyjazdach, spotkania ze sponsorami i mediami, sesja zdjęciowa promująca jego ulubione zegarki, kolejne wybijające markę Mercedesa w sprzedaży merchu i nowych modeli aut. Wszystko szło zgodnie z jego planem. Miał talent, pieniądze, kontrolował swoją karierę, którą mógł kontynuować niezagrożony swoją pozycją w firmie. Wydawało się, że nic nie mogło przerwać jego dobrej passy.
Obecnie całkowicie skupiał się na swoich obowiązkach. Po ostatnim wyścigu w Europie i zajęciu drugiego miejsca miał kilka dni na przygotowania, zanim ruszy do USA. Nie mogło więc obejść się bez treningu na pobliskim torze.
Ten dzień był długi i intensywny pod kątem testów auta i analizy danych. Na ostatnich okrążeniach dawał z siebie wszystko, by wykręcić jak najlepszy czas, biorąc pod uwagę nowe ulepszenia, a zadowolony z wyników, w końcu udał się do szatni. Zmęczony, ale w pełni usatysfakcjonowany z pracowitego dnia, miał ochotę już tylko na długi prysznic.
Był w trakcie rozsuwania swojego czarnego uniformu, kiedy nagle usłyszał otwierane drzwi.
— Daj mi chwilę, Johnny, ogarnę się i wrócę na briefing, okej? — westchnął, spoglądając przez ramię, dopiero wtedy orientując się, że do pomieszczenia nie wszedł jego menadżer, tylko… jakaś dziewczyna.
Odwrócił się w jej stronę z rozsuniętym kombinezonem i ściągnął brwi, dopiero po kilku sekundach orientując się, że to pewna znajoma-nieznajoma.
— Co Ty tutaj robisz? — zapytał z zaskoczeniem pomieszanym z ostrożnością. To mu jednak nie przeszkodziło w tym, żeby kontynuować ściąganie z siebie kombinezonu, którego górna część opadła mu na biodra, ukazując obcisłą koszulkę termoaktywną. — Nie mam teraz zbyt wiele czasu na rozmowy — zauważył z mieszanymi uczuciami, zsuwając z bioder uniform i usiadł na ławce, żeby całkiem pozbyć się zewnętrznej części ubrania, ostatecznie pozostając w samej bieliźnie.
Zachodził przy tym w głowę, co ona od niego chciała. Czy była jakąś psychofanką? Bo tego chyba nie można było nazwać przypadkiem. Spojrzał na nią z oczekiwaniem i nieznacznym napięciem, nie wiedząc, czego powinien się spodziewać.
Zoya Weasley
Nie potrafił wyjaśnić kumplom, czemu wtedy wrócił taki z siebie zadowolony, niemniej piękna ciemnowłosa niezaprzeczalnie poprawiła mu humor, jednocześnie dając mu nowej energii do dalszej zabawy. Jego odprężenie i spokój również częściowo przełożyły się na dalsze sukcesy w pracy.
Półtora miesiąca później Lucien nadal był w swoim żywiole. Zdobywanie miejsc na podium na międzynarodowych wyjazdach, spotkania ze sponsorami i mediami, sesja zdjęciowa promująca jego ulubione zegarki, kolejne wybijające markę Mercedesa w sprzedaży merchu i nowych modeli aut. Wszystko szło zgodnie z jego planem. Miał talent, pieniądze, kontrolował swoją karierę, którą mógł kontynuować niezagrożony swoją pozycją w firmie. Wydawało się, że nic nie mogło przerwać jego dobrej passy.
Obecnie całkowicie skupiał się na swoich obowiązkach. Po ostatnim wyścigu w Europie i zajęciu drugiego miejsca miał kilka dni na przygotowania, zanim ruszy do USA. Nie mogło więc obejść się bez treningu na pobliskim torze.
Ten dzień był długi i intensywny pod kątem testów auta i analizy danych. Na ostatnich okrążeniach dawał z siebie wszystko, by wykręcić jak najlepszy czas, biorąc pod uwagę nowe ulepszenia, a zadowolony z wyników, w końcu udał się do szatni. Zmęczony, ale w pełni usatysfakcjonowany z pracowitego dnia, miał ochotę już tylko na długi prysznic.
Był w trakcie rozsuwania swojego czarnego uniformu, kiedy nagle usłyszał otwierane drzwi.
— Daj mi chwilę, Johnny, ogarnę się i wrócę na briefing, okej? — westchnął, spoglądając przez ramię, dopiero wtedy orientując się, że do pomieszczenia nie wszedł jego menadżer, tylko… jakaś dziewczyna.
Odwrócił się w jej stronę z rozsuniętym kombinezonem i ściągnął brwi, dopiero po kilku sekundach orientując się, że to pewna znajoma-nieznajoma.
— Co Ty tutaj robisz? — zapytał z zaskoczeniem pomieszanym z ostrożnością. To mu jednak nie przeszkodziło w tym, żeby kontynuować ściąganie z siebie kombinezonu, którego górna część opadła mu na biodra, ukazując obcisłą koszulkę termoaktywną. — Nie mam teraz zbyt wiele czasu na rozmowy — zauważył z mieszanymi uczuciami, zsuwając z bioder uniform i usiadł na ławce, żeby całkiem pozbyć się zewnętrznej części ubrania, ostatecznie pozostając w samej bieliźnie.
Zachodził przy tym w głowę, co ona od niego chciała. Czy była jakąś psychofanką? Bo tego chyba nie można było nazwać przypadkiem. Spojrzał na nią z oczekiwaniem i nieznacznym napięciem, nie wiedząc, czego powinien się spodziewać.
Zoya Weasley