If I fall back down, You're gonna help me back up again
: pt lip 24, 2026 12:10 pm
22

River Cross
Eric, kurwa
masz czas?
nie, po co ja w ogóle pytam
masz mieć czas
chodź się najebać, bo mnie inaczej poskłada tu jak origami
zabiorą mnie fale, zginę marnie, będziesz tęsknić
Wiadomość...
Położyła się na piasku i utkwiła wzrok w czystym niebie nad sobą. Bogowie nie byli dla niej zbyt łaskawi. Nie zsyłali żadnego olśnienia, żadnych odpowiedzi, co najwyżej inspiracje. Na jej brak nie mogła narzekać. Wena od dłuższego czasu nie odstępowała jej nawet na krok, ale to też potrafiło być męczące. Funkcjonowanie w permanentnej potrzebie tworzenia drenowało ją z energii, którą mogłaby poświęcać panowaniu nad stabilnością psychiczną. Nie zakładała, że spotkanie ze Stonesem da jej jakiekolwiek odpowiedzi, ale może dzięki niemu przestanie chociaż na jeden wieczór myśleć? Byłoby dobrze.
Otworzyła oczy, gdy wyczuła przy sobie czyjąś obecność. Niestety nie był to żaden seryjny morderca, który czaił się z siekierą na jej szyję. Uśmiechnęła się, widząc stojącego nad nią przyjaciela.
— Eric — rzuciła w ramach powitania, jakby którekolwiek z nich potrzebowało odświeżenia danych osobowych. Podniosła się leniwie do siadu i poklepała miejsce obok siebie, a po tym, jak skorzystał z zaproszenia, dołożyła do przywitania drobny całus w policzek, bo przecież nie powinna go nie doceniać.
— Mam nadzieję, że przeszkodziłam ci w czymś niezwykle istotnym i fakt, że tu przyszedłeś jest heroicznym dowodem na to, jak ci na mnie zależy? — rzuciła, sięgając od razu po butelkę, z którą wiernie czekała na przybycie Stonesa. Zdjęła foliowe zabezpieczenie i uśmiechnęła się, widząc, że wino nie miało korka, tylko zakrętkę. Będzie prościej.
Eric Stones