the stars are telling me some weird stuff
: sob lip 25, 2026 9:56 pm
001.
Lubił przesiadywać u Coven w mieszkaniu. Miejsce to wydawało mu się tak nierzeczywiste, że gdyby ktoś spędził w nim chwilę, a dopiero później zobaczył jego właścicielkę, to z pewnością stwierdziłby, że została ona wciśnięta tutaj z przypadku, bo pewnie tylko to jedno mieszkanie było dostępne. Jednak gdy już poznawało się Coven bliżej, to dochodziło się do wniosku, że było tutaj zdecydowanie zbyt spokojnie i niewystarczająco chaotycznie, jakby dziewczyna powstrzymywała się przed tym, by wnętrze nie odzwierciedlało w stu procentach tego, jaka jest. Apollo, z jakiegoś dziwnego powodu, czuł się tutaj lepiej niż we własnym mieszkaniu, które wydawało mu się wyjątkowo sterylne i nijakie, ale w sumie nie miał zbyt dużo czasu, by się w nim zadomowić, bo wprowadził się tam stosunkowo niedawno. Brak czasu i obowiązki związane z uczelnią i kliniką sprawiły, że nie zdążył nawet kupić sobie odpowiednich poszewek na kołdrę i poduszki i spał na gołych, białych okryciach. Całe jego mieszkanie było nijakie i wydawało mu się przez to, że mieszka na sali szpitalnej. Chciał to jak najszybciej zmienić, ale nie wiedział jeszcze od czego zacząć. I dlatego pojawił się u siostry.
Lubił też przesiadywać u Coven i robić coś z Coven. Z jakiegoś powodu było mu bliżej do niej niż do brata, pewnie dlatego, że wiekowo byli zbliżeni. Pamiętał, jak już za dzieciaka to właśnie z siostrą spędzał większość swoich dni, bo ich starszy brat zawsze zajęty był swoimi sprawami i kolegami. Przez długi czas dzielili też jeden pokój, co zmieniło się dopiero wtedy, gdy Coven zaczęła dojrzewać i ich ojciec uznał, że powinna mieć już swój własny pokój. Wtedy też wpakowano Apollo do pokoju jego brata i wtedy ich relacja uległa poprawie, bo zaczęli rozmawiać o dziewczynach, chociaż te Apollo nigdy nie interesowały w takim stopniu, jak jego brata, albo o bieganiu, bo było już dla niego znacznie ciekawsze. Dzięki mieszkaniu w pokoju ze starszym bratem mogli wstawać rano i udawać się na wspólne bieganie po okolicy. Teraz jednak ich brat miał swoją rodzinę, a Apollo nie chciał się im pakować na głowę. Dlatego też jego relacja z siostrą poprawiła się jeszcze bardziej.
Siedział po turecku na wzorzystym dywanie siostry i szkicował coś w swoim szkicowniku. Poza jego własnym pokojem i kilkoma miejscami w naturze raczej stronił od rysowania, gdy ktoś się mu przyglądał. Nie uważał się za osobę pozbawioną talentu, bo tego mu raczej nie brakowało, ale nie przepadał za tym, gdy inni ludzie mu się przyglądali. Zaczynał czuć na sobie presję wywołaną cudzymi spojrzeniami, a to powodowało, że dłonie zaczynały mu się trząść i pociągnięcia ołówkami traciły swoją pewność. Czym innym była jednak obecność Coven, do której był już przyzwyczajony i wiedział, że dziewczyna nie będzie go krytykować, a nawet gdy to robiła, to on przyjmował tę krytykę i starał się poprawić. Nawet jeśli krytyka była tylko w żartach i niekonstruktywna. Bo przecież byli rodzeństwem i czasami się drażnili, a wtedy mówiło się różne rzeczy, o których szybko się zapominało.
– Czytałem twój horoskop – zaczął, odkładając na chwilę ołówek, by móc sięgnąć po szklankę z sokiem pomarańczowym i upić z niej kilka łyków, po czym spojrzał na siostrę, siedzącą naprzeciwko niego. – Było tam napisane, że Merkury sprzyja twojej sferze finansowej, więc wydaje mi się, że to najlepszy czas na to, byś poprosiła o podwyżkę – zauważył, kiwając głową. Nigdy nie był wielkim fanem horoskopów, bo najczęściej były one pisane w tak ogólny sposób, że nie było sposobu na to, żeby się nie sprawdziły.
coven bremers
Lubił też przesiadywać u Coven i robić coś z Coven. Z jakiegoś powodu było mu bliżej do niej niż do brata, pewnie dlatego, że wiekowo byli zbliżeni. Pamiętał, jak już za dzieciaka to właśnie z siostrą spędzał większość swoich dni, bo ich starszy brat zawsze zajęty był swoimi sprawami i kolegami. Przez długi czas dzielili też jeden pokój, co zmieniło się dopiero wtedy, gdy Coven zaczęła dojrzewać i ich ojciec uznał, że powinna mieć już swój własny pokój. Wtedy też wpakowano Apollo do pokoju jego brata i wtedy ich relacja uległa poprawie, bo zaczęli rozmawiać o dziewczynach, chociaż te Apollo nigdy nie interesowały w takim stopniu, jak jego brata, albo o bieganiu, bo było już dla niego znacznie ciekawsze. Dzięki mieszkaniu w pokoju ze starszym bratem mogli wstawać rano i udawać się na wspólne bieganie po okolicy. Teraz jednak ich brat miał swoją rodzinę, a Apollo nie chciał się im pakować na głowę. Dlatego też jego relacja z siostrą poprawiła się jeszcze bardziej.
Siedział po turecku na wzorzystym dywanie siostry i szkicował coś w swoim szkicowniku. Poza jego własnym pokojem i kilkoma miejscami w naturze raczej stronił od rysowania, gdy ktoś się mu przyglądał. Nie uważał się za osobę pozbawioną talentu, bo tego mu raczej nie brakowało, ale nie przepadał za tym, gdy inni ludzie mu się przyglądali. Zaczynał czuć na sobie presję wywołaną cudzymi spojrzeniami, a to powodowało, że dłonie zaczynały mu się trząść i pociągnięcia ołówkami traciły swoją pewność. Czym innym była jednak obecność Coven, do której był już przyzwyczajony i wiedział, że dziewczyna nie będzie go krytykować, a nawet gdy to robiła, to on przyjmował tę krytykę i starał się poprawić. Nawet jeśli krytyka była tylko w żartach i niekonstruktywna. Bo przecież byli rodzeństwem i czasami się drażnili, a wtedy mówiło się różne rzeczy, o których szybko się zapominało.
– Czytałem twój horoskop – zaczął, odkładając na chwilę ołówek, by móc sięgnąć po szklankę z sokiem pomarańczowym i upić z niej kilka łyków, po czym spojrzał na siostrę, siedzącą naprzeciwko niego. – Było tam napisane, że Merkury sprzyja twojej sferze finansowej, więc wydaje mi się, że to najlepszy czas na to, byś poprosiła o podwyżkę – zauważył, kiwając głową. Nigdy nie był wielkim fanem horoskopów, bo najczęściej były one pisane w tak ogólny sposób, że nie było sposobu na to, żeby się nie sprawdziły.
coven bremers