i fucked up real bad this time
: ndz lip 26, 2026 12:45 pm
01
trigger warning
narkotyki, wypadek samochodowyNie utracił panowania nad samochodem. Gnająca strzała niemal idealnie rozbiła się na gigantycznym drzewie tuż po tym, jak Hayden gwałtownie przechylił kierownicę, uderzając w nią głową.
Mgła. Jakieś pytania. Ktoś bliski? Numer telefonu? Nazwisko? Jak pan się nazywa? Co się stało? Czy to było zamierzone? Gdzie pan mieszka?
Hayden zaledwie coś mamrotał. Naszprycowany kroplówkami powoli trzeźwiał, niemniej obrażenia zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, nadal ograniczały jego świadomość. Kojarzył, że lekarz coś wspominał o wstrząśnieniu mózgu, potłuczonych żebrach i szczęściu głupiego, bo nie doszło ani do złamania, ani do krwotoku. W zasadzie... szkoda. Mówili — jeszcze — coś o tym, że niebawem ktoś przyjedzie. Od razu odebrała telefon. Odebrała? Do kogo, u licha, Hayden podał numer telefonu? Pamiętał... dwa. Jednego z całą pewnością nie chciał dawać. Nie chciał go widzieć. Nie chciał go znać.
— Ally? — wychrypiał, mrugając kilkakrotnie, gdy drzwi od sali szpitalnej się otworzyły, a on spróbował się podnieść na łóżku. Błyskawicznie tego pożałował, gdy całe ciało przypomniało o sobie boleśnie, a Hayden zaledwie jęknął marudnie i ponownie opadł na poduszki. Miał ograniczony zakres ruchów i świadomości, ale z pewnością nie spodziewał się tutaj obecności starej przyjaciółki. Jedynej przyjaciółki.
Czy mógł ją nadal tak nazywać?
Inaczej by nie przyjechała.
Zmusił się do drobnego grymasu, który miał przypominać uśmiech; przepraszający i pełen skruchy.
— Chyba podałem twój numer telefonu — zauważył błyskotliwie, nie mając pojęcia, co powinien powiedzieć i czy cokolwiek było odpowiednie.
Ally Aldridge