Strona 1 z 1

running for health or for the mind?

: wt lip 28, 2026 9:06 pm
autor: Aiden O'Cahallan
Jeszcze przed wyjazdem do Vegas zaczął wracać do swoich starych nawyków; bo co miał innego począć? Ranków nie spędzał już tak, jak przez ostatni czas, czyli trzymając w swoich ramionach kobietę, którą tak bardzo uwielbiał — którą kochał, chociaż jeszcze nie przyznawał tego przed nikim, zwłaszcza przed główną zainteresowaną. Przeszłość sięgała do niego ze swoimi brudnymi łapskami za każdym razem, jak próbował zebrać myśli i zastanowić się, jak mógłby jej to powiedzieć; jak mógłby wyznać jej, że wpadł po uszy już dawno, ale jego traumy nie pozwalały mu na postąpienie tak wielkiego kroku do przodu. Tak czy inaczej, nie miał zajętych dodatkowych porannych godzin, a spędzanie czasu w swoim mieszkaniu działało na niego okropnie przytłaczająco. Dodatkowo dręczyło go tyle myśli, że po prostu potrzebował się przewietrzyć i zmęczyć się fizycznie, mając nadzieję, że taki rodzaj aktywności pozwoli chociaż na chwilę odetchnąć jego głowie.

Pobiegł do parku, w którym zazwyczaj ćwiczył i rozejrzał się po twarzach, które bardzo dobrze kojarzył. Poranni biegacze nie zmieniali się, zwłaszcza w tym miejscu. Poczuł się źle z tym, że opuścił swoich kompanów, nawet jeśli oni nie do końca go kojarzyli — po prostu miał nagłe poczucie obowiązku, aby nie zostawiać ich tak na dłużej, aby nie zrywać tego niepisanego paktu, w którym codziennie rano dbali o swoją sylwetkę albo po prostu… oczyszczali myśli.

Dzisiaj po prostu się katował. Długi bieg, kilka sprintów i w końcu dobiegł do drzewa, o które oparł się ręką i nawet nie zauważył, że po jego prawej stronie odpoczywał również ktoś jeszcze. Spojrzał na mężczyznę, kiwając w jego kierunku głową. Dobrze go znał, bo ze wszystkich biegaczy to on był najwytrwalszy. Za każdym razem gdy Aiden wychodził na jogging, on również truchtał w okolicy. Podziwiał go za jego determinację i był przekonany, że w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy, kiedy O’Cahallan zawiódł i zrobił sobie przerwę, to nieznajomy dalej trzymał się we formie. — Ciężki poranek? — zapytał, widząc, że też ledwo co zipiał. Oparł się ręką o biodro i spojrzał na niego z zainteresowaniem, zaraz odkręcając swoją wodę, żeby wypić pół butelki na jeden haust.

runner