Strona 1 z 1

An ex is an ex for a reason

: śr lip 29, 2026 6:25 pm
autor: Meadow Langenberg
I.
Sometimes good things fall apart so
better things can fall together
Wolny czas. Czas dla siebie. A co to takiego? Ciągle żyła tylko pracą, biegała między kolejnym spotkaniem, a ratowaniem dobrego imienia wielkiego koncernu. Wszystko to z czasem stawało się męczące i potrzebowała uciec. Wszędzie tam gdzie jej myśli mogły zająć się czymś innym, całkiem przyziemnym. Nie chodzi o to, ze czuła się zmęczona fizycznie, tutaj mogła sobie poradzić w inny sposób. Nawet zażywając tabletki na sen. W jej wypadku chodziło o coś co dało by jej możliwość oderwania się od problemów, głównie tych nie swoich. Niestety ona rzadko miała chwilę bez naprawiania czyiś błędów albo korygowania tego co już zostało spieprzone. Czasami zastanawiała się nad tym, czy jej kompetencje nie wyszły już poza to co jest w jej kontrakcie. Przecież ostatnio zdarzało jej się zajmować bardziej prywatnymi "skandalami" wyżej postawionych pracowników AGI. Chyba czas było powiedzieć dość i skupić się tylko na tym co nie dotyczyło osób prywatnych. Jednak z drugiej strony, to one tworzyły ten koncern, jeśli tego chciała czy nie. Ich głupie, czasami dziecinne decyzje wywoływały sporą lawinę, a ona jak gdyby nigdy nic miała to wszystko zatrzymać. Sama, bez niczyjej pomocy. Nie bez powodu szukała czegoś co było bliskie jej zainteresowaniom ale też dawało więcej niż jedną korzyść. Zawsze wychodziła z założenia, że można robić coś i wykorzystywać to na wiele sposób. Wtedy widziała w tym wszystkim jeszcze większy sens.
Pokrętne myślenie ale chyba taka też była Meadie, pewne sprawy miały sens tylko dla niej i może to lepiej. Wtedy nikt się niepotrzebnie nie czepiał. Wysiłek fizyczny zawsze dawał jej satysfakcję, chyba dlatego ciągle robi coś szalonego. W tym wypadku joga miała być trochę mniej brutalną dla ciała odskocznią od sportów ekstremalnych. Oczywiście nie da się zapomnieć o tym, że tutaj też mogła doprowadzić się do granic. Wytrzymałości ale też własnych możliwości. Sama myśl o tym nastawiała ją bardzo pozytywnie na ten krótki, kilku godzinny wypad. Skupianie się tylko na tym by wykonać kolejną pozycję i nie skompromitować się ale też pokazać, że jest w naprawdę świetnie formie. Dawało jej to ogromną satysfakcję, bo co jak co ale ona uwielbiała być najlepsza. We wszystkim. Nawet w czymś tak głupim jak joga. Nie była zbyt często na zajęciach, co jeszcze bardziej pokazywało jak dobrze potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Może trochę zbyt ambitnie podchodziła do tego wszystkiego i wydawała się zbyt nadęta i pewna siebie. Nawet teraz potrafiła wkurzyć przynajmniej osobą, tym że jej pogardliwe spojrzenie przeszywało kogoś na wskroś. Bawiło ją to, że ktoś spędza tutaj większość swojego czasu a nie może pochwalić się nawet tym by zrobić podstawową pozycję. Często widziała w ludzi słabości, które oni chcieli ukryć przed całym światem. Świetnie odczytywała emocje ale przecież to przydawało się w jej pracy. Ciągle z tego korzystała.
Ktoś nazwałby to wszystko męczarnią, jedną wielką stratą czasu a Meadow czuła się wspaniale, oczywiście zmęczona ale zadowolona. Pełna energii ale tej psychicznej, którą będzie wykorzystywała po powrocie do pracy. Za nim jednak do zrobi, miała ochotę na szybki ale orzeźwiający prysznic. Chwilę zajęło jej to by doprowadzić się do porządku ale i tak nie zamierzała skupiać się na tym jak wygląda. Nie miała powodów by martwić się o to, że wpadnie tutaj na kogoś. Na znajomą osobę. Nie zdawała sobie sprawę, że jakimś cudem los połączy ją z osobą, z którą nie chciała się spotkać. Tak zwyczajnie i po ludzku. Kiedy wychodziła z szatni, niemal wpadła na jakąś kobietę. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, kim jest nieznajoma. Zmierzyła ją jedynie wzrokiem i w głębi duszy miała nadzieję, że Zaylee jej nie pozna. Wyglądała przecież jak każda inna kobieta, która skończyła zajęcia jogi. Niechlujne włosy, jeszcze mokre, do tego mało wyjściowy strój sportowy. W takich chwilach chciała wyglądać jak najlepsza wersja siebie, może żeby wbić szpilkę albo wzbudzić jakiekolwiek inne emocje.
- Ach, to ty. Przepraszam. Nie zauważyłam cię - rzuciła, trochę od niechcenia a trochę dlatego, że ich spojrzenia spotkały się przez chwile i nie dało się już więcej udawać, że się nie znają. Chciała zniknąć, jak najszybciej wyjść z tego budynku i zapomnieć, bo przecież głupia jeszcze nie zapomniała. O niej, o tym jak się rozstały ale pewnie wszystko chciało do niej wrócić. Ich kłótnie, które w pewnym momencie były już tylko codziennością. Minęły już cztery lata i Meadow zasługiwała na spokój, święty spokój.

zaylee miller

An ex is an ex for a reason

: śr lip 29, 2026 7:14 pm
autor: zaylee miller
071.
Nienawidziła sportu i studio jogi było ostatnim miejscem, do którego przyszłoby jej zajrzeć. Ale tak się złożyło, że w budynku oprócz samej szkółki dla tych, co lubią przybierać pozycje kozy i inne dziwactwa, znajdowała się też siłownia oraz ośrodek fizjoterapii. A tak się niefortunnie złożyło, że Zaylee coś ostatnio strzyknęło w szyi. Do tego stopnia, że nie mogła nią ruszyć w żadną stronę. Dopiero po trzech sesjach ból zelżał i mogła w końcu zerkać przez ramię bez konieczności odwracania się całą sobą. Mogłaby zrzucić to na starość albo na wielogodzinne stanie nad stołem sekcyjnym, ale przecież była jeszcze w sile wieku. Poza tym fizjoterapeuta, który sprawiał jej katusze, stwierdził, że najprawdopodobniej po prostu coś sobie naciągnęła. Jak? Trudno stwierdzić. Pewnie podczas spania w jakiejś niewygodnej pozycji. Zalecenia na przyszłość? Powinna zainwestować w poduszkę ortopedyczną. Wszystko wskazywało więc na to, że jednak powoli zaczynała się sypać. A życie po trzydziestce zapowiadało się tak dobrze!
Wyszła z gabinetu zadowolona z postępów, chociaż coś podpowiadało jej, że jeszcze tutaj zajrzy. Może nie w przyszłym tygodniu, bo miała mnóstwo pracy. Ludzie przecież nie przestali nagle umierać tylko dlatego, że Miller dopadł jakiś ból. Nikogo to nie obchodziło. Mijała właśnie szatnię, gdzie uczestnicy zajęć przebierali się przed jogą, i chwila nieuwagi wystarczyła, żeby odbić się od kogoś jak piłeczka kauczukowa. Zaylee podniosła głowę, gotowa zjebać od góry do dołu łażącą jak święta krowa kobietę. Dłuższy moment zajęło jej ogarnięcie, kogo miała naprzeciwko. Meadow Langenberg była ostatnią osobą, której spodziewała się tutaj zobaczyć.
Uniosła wysoko brwi, nie kryjąc zdziwienia, aż w końcu parsknęła zduszonym śmiechem i pokręciła głową.
Daj spokój, nic się nie stało — machnęła niedbale ręką, dając jej do zrozumienia, że przecież nie wydarzyło się zupełnie nic. Nie chowała też większej urazy. Na widok byłej partnerki nie wróciły do niej żadne większe wspomnienia. Tych dobrych było niewiele, a te złe dawno wyparła z pamięci, żeby nie zaprzątać sobie nimi głowy.
Robisz formę? — zagadnęła swobodnie, lustrując ją wzrokiem. Świetnie wyglądała i przez te cztery lata właściwie niewiele się zmieniła.
Ich związek był... właściwie nie miała na to dobrego określenia. Intensywny? Zajebiście dogadywały się w łóżku, ale poza nim już niekoniecznie. Łączył je seks i wzajemne skakanie sobie do gardeł, a to i tak sprowadzało się do jednego. Nic nie dawało upustu emocjom, jak porządne pieprzenie. Były jednak do siebie zbyt podobne pod naprawdę wieloma względami i w którymś momencie gdzieś się rozminęły. Nawet samo rozstanie było okrutnie burzliwe, mimo że były ze sobą zaledwie przez pół roku. Czy patrząc teraz na Meadie żałowała swojej decyzji? Niekoniecznie. Ale mimo to była ciekawa, co wydarzyło się u niej na przestrzeni tych czterech lat. Miała męża? Dzieci? Może chociaż psa? Czy dalej pracowała w AGI? Czy uzyskała wymarzony awans, o którym tak często mówiła? Pytań było mnóstwo, tylko wcale nie było powiedziane, że Langenberg będzie skora do jakichkolwiek zwierzeń.

Meadow Langenberg

An ex is an ex for a reason

: czw lip 30, 2026 6:22 pm
autor: Meadow Langenberg
Wiedziała, że to miejsce będzie na czarnej liście. Nigdy już się tutaj nie pojawi. Może to głupie, że będzie to spowodowane tylko tym, że przypadkiem wpadła na swoją eks. Chyba nikt się nie spodziewał, że będzie się radowała tym spotkanie. Przez ostatnie cztery lata, wydawało się, że Toronto jest na tyle wielkim miastem, że nie dojdzie do żadnego. Nawet przypadkowego spotkanie. Niestety los chciał inaczej. Uparł się i widocznie Meadow miała w swoim życiu jeszcze za mało atrakcji. Nie udawała przed nikim, a na pewnie nie przed Zaylee, że trudno było jej wpadać na nią. Przypadkiem, bez większego przygotowania na potencjalne spotkanie. Jeśli w ogóle byłaby na to wszystko gotowa. Pewne sprawy powinno zostawić się za sobą. Nie wracać do tego co z czasem okazywało się toksycznym związkiem. Ciekawym ale takim, o którym mówi się tylko w kwestiach przestrogi. Nigdy nie zrozumiała jak to się stało, że potrafił wytrzymać ze sobą. Najwidoczniej seks był ich jedynym spoiwem a że nie mogły narzekać to wracały do tej samej rzeki, po raz kolejny. Sporo było w tym wszystkich zależności, które teraz wydają się niezrozumiałe. Meadie potrzebowała kogoś, kto spojrzy na nią w innym świetle. Nie spotykała się przecież z nie wiadomo jaką ilością osób, a tak naprawdę to był to jeden z poważniejszych związków jakie miała w tamtym okresie. Nie wiedziała jak powinno to wszystko wyglądać. Po omacku, badając nie tylko siebie ale i kobietę, którą darzyła wtedy silnym uczuciem, a tak naprawdę nie rozumiejąc co to jest miłość. Jak to jest kochać kogoś całą sobą.
Nie będzie wypytywała dlaczego tutaj jest. Co się stało, że w ogóle odwiedziła takie miejsce. Jeśli dobrze pamiętała, a może też nie to raczej Miller spalała sporo kalorii w swojej pracy ale też podczas łóżkowych wygibasów z samą Langenberg. Może chciała wiedzieć, czy coś się zmieniło, czy ciągle jest tą samą osobą, którą poznała cztery lata temu. Przecież każdy z nas w jakimś sensie zmienia się z czasem, przez swoje życiowe doświadczenia. Każdy normalny człowiek dorasta, chociaż i od tego mogła wymienić sporo wyjątków. Nigdy nie podejrzewałaby, że właśnie tutaj przyjdzie im spotkać się ponownie. Ciekawość i tak została już zasiana i jeśli tylko będzie miała okazję to się tego dowie. Oczywiście, jeśli będzie ją to na tyle interesowała i przestanie udawać, że to spotkanie to dla niej jakaś kara za własną egzystencję.
- Formę? - przez chwilę jakby do niej nie dotarło o co jej chodziła - Aaa, nie. Raczej chodziło mi o to by odpocząć od pracy. Nic tak nie pomaga jak męcząca joga - kąciki jej ust uniosły się w rozbawieniu. Wiedziała przecież, że tak niewiele osób rozumiało jej podejście. Rozumowanie w tej kwestii. Przecież odpoczynek dla wielu to po prostu wylegiwanie się na wygodnej kanapie albo w wannie pełnej wody. Ona w tym wszystkim wolała przemęczyć swoje ciało i dopiero później odczuwała dziwną satysfakcję i spokój, który dla niej wiązał się z odpoczynkiem. Nie doszukujmy się tutaj żadnej logiki.
- A ty co tutaj robisz? Przyszłaś popatrzeć czy wreszcie zmieniłaś zdanie na temat ćwiczeń? - nie chciała być uszczypliwa ale pewnie i tak wyszło, że taka jest. Odchrząknęła jedynie, próbując jakoś z tego wybrnąć - Jeśli nie chcesz nie musisz mi odpowiadać, to przecież nie moja sprawa - dodała po chwili. Nie miała prawa wymagać od niej szczerej odpowiedzi. Raczej liczyła się z tym, że kiedy ich relacja się rozpadła to tak naprawdę obie utraciły prawo do interesowanie się życiem tej drugiej. Nawet jeśli ciekawość czasami wygrywała, w momentach takich jak te. Przecież życie toczy się dalej, a jak widać każda z nich poszła w innym kierunku. Ona nie pomyślała jeszcze o tym by się ustaktować. Stworzyć rodzinę. Raczej żyła tylko pracą i tym co jeszcze może osiągnąć. Ambicje miała ogromne i nie zamierzała tego zaprzepaścić, chociaż łapała się na tym, że jednak ciągle jej czegoś brakuje. Jeszcze nie do końca mogła powiedzieć czym była ta pustka.

zaylee miller