Heartbeat
: wt sie 04, 2026 4:41 pm
Zaskoczył ją tym, że nie skręcił w kierunku jej domu, a w przeciwną stronę. Chciał ją uprowadzić? Nic nie mogła poradzić na takie myśli. Mimo wszystko ledwo znała mężczyznę, ale czy ktoś taki jak on mógłby mieć złe zamiary? Ich dłonie były cały czas splecione, gdy powoli wjeżdżał na podjazd, a ona zaciekawiona przechyliła się do przodu. Było ciemno, więc początkowo niewiele zdołała zauważyć, ale gdy tylko włączyła się mała lampka nad garażem, oniemiała.
O mamo...
- Zaczynam myśleć, że jesteś jakimś sławnym trenerem drużyny koszykarskiej lub piłki nożnej. - powolutku łączyła fakty, bo przecież wspominał coś o boisku, jak i wykonywanym zawodzie. Tyle, że w jej umyśle panowała pustka, jeśli chodziło o inne dziedziny sportu. Był jeszcze hokej, ale to było przecież na lodzie. Tenis? Podobno były też jakieś zawody w ping-ponga... Siatkówka! Ugh… To akurat było jej utrapienie z czasów szkolnych, bo jako nieliczna była najmniejsza i nawet nie dosięgała górnej taśmy siatki.
- Czyli to tak mieszka dorosły mężczyzna? Gdzie jest haczyk? - rozbawiony ton świadczył o tym, że żartowała. Jednak w swoich myślach doszukiwała się jakichś wad. Może mieszkał z rodzicami? Teoretycznie nie był to red flag, ale nie musiała mieć więcej doświadczenia, żeby wiedzieć jak niektóre kobiety konkurowały z potencjalnymi partnerkami syna. A skoro nie miał żony, ani dzieci... To może to było przeszkodą... Zdecydowanie zbyt dużo myślała. Analizowała. Bracia zabiliby ją za tak śmiałe gesty i decyzje. Przyjechała do domu mężczyzny, którego widziała może trzy razy? I to w środku nocy...
Podała mu swoją dłoń, gdy otworzył jej drzwi od samochodui wysiadła starając się nie narobić hałasu.
- Masz jakiegoś pupila? - rozejrzała się po ogródku, ale nie dostrzegła żadnych zabawek.
Czuła, że tutaj nie pasowała. Ubrana w stary różowy dresik, w tej okolicy niemal zaliczała wtopę stulecia. Zapewne jego sąsiadki chodziły w kusych sukienkach od projektantów, a ona... Była prostą dziewczyną, która robiła torty i inne słodkości. Na pewno było czuć od niej woń pączków i czekolady. Nie miała czym szczególnie się pochwalić. Miała jedynie sporo ambicji i marzeń.
- Ładnie tu. Ostatnio przed domem posadziłam kwiatki, ale mój brat miał z nimi bardzo bliskie spotkanie.- już nie wspominając o całej późniejszej dramie, bo ją wystraszył. A do tego codziennie odwiedzał ich gruby szop i rozwalał wszystkie śmieci. Tutaj było inaczej. Spokojniej.
Robbie Cole
O mamo...
- Zaczynam myśleć, że jesteś jakimś sławnym trenerem drużyny koszykarskiej lub piłki nożnej. - powolutku łączyła fakty, bo przecież wspominał coś o boisku, jak i wykonywanym zawodzie. Tyle, że w jej umyśle panowała pustka, jeśli chodziło o inne dziedziny sportu. Był jeszcze hokej, ale to było przecież na lodzie. Tenis? Podobno były też jakieś zawody w ping-ponga... Siatkówka! Ugh… To akurat było jej utrapienie z czasów szkolnych, bo jako nieliczna była najmniejsza i nawet nie dosięgała górnej taśmy siatki.
- Czyli to tak mieszka dorosły mężczyzna? Gdzie jest haczyk? - rozbawiony ton świadczył o tym, że żartowała. Jednak w swoich myślach doszukiwała się jakichś wad. Może mieszkał z rodzicami? Teoretycznie nie był to red flag, ale nie musiała mieć więcej doświadczenia, żeby wiedzieć jak niektóre kobiety konkurowały z potencjalnymi partnerkami syna. A skoro nie miał żony, ani dzieci... To może to było przeszkodą... Zdecydowanie zbyt dużo myślała. Analizowała. Bracia zabiliby ją za tak śmiałe gesty i decyzje. Przyjechała do domu mężczyzny, którego widziała może trzy razy? I to w środku nocy...
Podała mu swoją dłoń, gdy otworzył jej drzwi od samochodui wysiadła starając się nie narobić hałasu.
- Masz jakiegoś pupila? - rozejrzała się po ogródku, ale nie dostrzegła żadnych zabawek.
Czuła, że tutaj nie pasowała. Ubrana w stary różowy dresik, w tej okolicy niemal zaliczała wtopę stulecia. Zapewne jego sąsiadki chodziły w kusych sukienkach od projektantów, a ona... Była prostą dziewczyną, która robiła torty i inne słodkości. Na pewno było czuć od niej woń pączków i czekolady. Nie miała czym szczególnie się pochwalić. Miała jedynie sporo ambicji i marzeń.
- Ładnie tu. Ostatnio przed domem posadziłam kwiatki, ale mój brat miał z nimi bardzo bliskie spotkanie.- już nie wspominając o całej późniejszej dramie, bo ją wystraszył. A do tego codziennie odwiedzał ich gruby szop i rozwalał wszystkie śmieci. Tutaj było inaczej. Spokojniej.
Robbie Cole