forbidden fruits taste the best
: wt sie 04, 2026 7:36 pm
W ciągu minionego tygodnia była niesamowicie rozkojarzona. Nie była w stanie w stu procentach skupić się na n i c z y m, a wszystko za sprawą tego, że na horyzoncie znów pojawił się jej były partner.
Jedyny, którego kiedykolwiek traktowała poważnie.
Nie umiała odnaleźć się w jego towarzystwie, ponieważ ich związek zakończył się w okolicznościach, które nie sprzyjały utrzymaniu pozytywnych kontaktów. Prawdę powiedziawszy Bronte nie była dumna z tego, jak zachowała się na koniec, wówczas nie mając też okazji do tego, aby go za swoje zachowanie przeprosić. A choć myślała, że kiedy ich drogi skrzyżują się po raz kolejny, w końcu się na to zdobędzie, tak wcale się nie stało.
Zamiast tego dała się wciągnąć w potyczki rodem ze szkoły średniej, przez które w ostatnim czasie cały czas chodziła podenerwowana.
Ogarnięciu się zdecydowanie nie sprzyjał fakt, że produkcja postanowiła z niej zakpić, angażując ją do współpracy z Reece’m. A ona, jak największa idiotka na świecie, zgodziła się, bo przecież nie mogła pokazać mu, że się tego obawiała.
O tym, jak bardzo denerwowała ją ta perspektywa, wiedział wyłącznie Max.
A choć odrobinę się tego obawiała, wcale nie czuła się tak, jakby ich relacja ucierpiała za sprawą jej ostatniego zachowania. Odpowiadać mógł za to fakt, że tym razem zdobyła się jednak na szczerość i powiedziała mu o programie jeszcze zanim on zdołałby przyprzeć ją do ściany. Miała świadomość tego, że najpewniej i tak wiedział o tym już od swoich kolegów, ale mimo to chciała zagrać z nim w otwarte karty.
W końcu czy nie to obiecała mu jakiś czas temu?
Mimo to doskwierał jej ostatnio dość podły humor, a na planie nie do końca była sobą. Niejednokrotnie słyszała, że powinna wziąć się w garść, co próbowała zrobić, choć nie wychodziło jej to najlepiej. Trochę też dlatego, iż miała to nieodparte wrażenie, że z każdej strony słyszała wyłącznie pytania o swojego byłego męża. Na żadne z nich nie miała jednak ochoty odpowiadać.
Dziś została jednak zaskoczona trochę inaczej, a kiedy jedna ze współpracujących ją dziewczyn dla odmiany zaczęła wypytywać ją o M a x a, w jej umyśle zapaliła się czerwona lampka. Ich relacja miała być na chwilę obecną czymś, czym nie próbowaliby się chwalić, jednak ta rozmowa sprawiła, iż Bronte zaczęła zastanawiać się, czy gdzieś nie popełnili błędu.
Właśnie dlatego w przerwie pomaszerowała prosto do jego biura. Na wszelki wypadek wzięła ze sobą scenariusz jutrzejszego programu, w razie czego planując wykpić się tym, że miała do niego kilka pytań. — Cześć — odezwała się, kiedy uchyliła drzwi po tym, jak uprzednio w nie zapukała. — Masz chwilę? — zapytała, jeszcze nie przekraczając progu, choć gdyby nie to, że znajdowali się w pracy, pewnie w ogóle nie czekałaby na zaproszenie.
Max Shepherd
Jedyny, którego kiedykolwiek traktowała poważnie.
Nie umiała odnaleźć się w jego towarzystwie, ponieważ ich związek zakończył się w okolicznościach, które nie sprzyjały utrzymaniu pozytywnych kontaktów. Prawdę powiedziawszy Bronte nie była dumna z tego, jak zachowała się na koniec, wówczas nie mając też okazji do tego, aby go za swoje zachowanie przeprosić. A choć myślała, że kiedy ich drogi skrzyżują się po raz kolejny, w końcu się na to zdobędzie, tak wcale się nie stało.
Zamiast tego dała się wciągnąć w potyczki rodem ze szkoły średniej, przez które w ostatnim czasie cały czas chodziła podenerwowana.
Ogarnięciu się zdecydowanie nie sprzyjał fakt, że produkcja postanowiła z niej zakpić, angażując ją do współpracy z Reece’m. A ona, jak największa idiotka na świecie, zgodziła się, bo przecież nie mogła pokazać mu, że się tego obawiała.
O tym, jak bardzo denerwowała ją ta perspektywa, wiedział wyłącznie Max.
A choć odrobinę się tego obawiała, wcale nie czuła się tak, jakby ich relacja ucierpiała za sprawą jej ostatniego zachowania. Odpowiadać mógł za to fakt, że tym razem zdobyła się jednak na szczerość i powiedziała mu o programie jeszcze zanim on zdołałby przyprzeć ją do ściany. Miała świadomość tego, że najpewniej i tak wiedział o tym już od swoich kolegów, ale mimo to chciała zagrać z nim w otwarte karty.
W końcu czy nie to obiecała mu jakiś czas temu?
Mimo to doskwierał jej ostatnio dość podły humor, a na planie nie do końca była sobą. Niejednokrotnie słyszała, że powinna wziąć się w garść, co próbowała zrobić, choć nie wychodziło jej to najlepiej. Trochę też dlatego, iż miała to nieodparte wrażenie, że z każdej strony słyszała wyłącznie pytania o swojego byłego męża. Na żadne z nich nie miała jednak ochoty odpowiadać.
Dziś została jednak zaskoczona trochę inaczej, a kiedy jedna ze współpracujących ją dziewczyn dla odmiany zaczęła wypytywać ją o M a x a, w jej umyśle zapaliła się czerwona lampka. Ich relacja miała być na chwilę obecną czymś, czym nie próbowaliby się chwalić, jednak ta rozmowa sprawiła, iż Bronte zaczęła zastanawiać się, czy gdzieś nie popełnili błędu.
Właśnie dlatego w przerwie pomaszerowała prosto do jego biura. Na wszelki wypadek wzięła ze sobą scenariusz jutrzejszego programu, w razie czego planując wykpić się tym, że miała do niego kilka pytań. — Cześć — odezwała się, kiedy uchyliła drzwi po tym, jak uprzednio w nie zapukała. — Masz chwilę? — zapytała, jeszcze nie przekraczając progu, choć gdyby nie to, że znajdowali się w pracy, pewnie w ogóle nie czekałaby na zaproszenie.
Max Shepherd