Crikey!
: wt sie 04, 2026 9:43 pm

Cherry
Tylko się nie spóźnij na samolot...
Mamy być na czas, by porozmawiać z zespołem
I uprzedzając pytanie, mamy dwa osobne apartamenty
Wiadomość...
Jedna randka sporo zmieniła. Nerwowo tupała nogą z niecierpliwością, chcąc móc go zobaczyć ponownie. Lecieli ze specjalną, firmową załogą. Nawet sama Charity nie pamiętała, ile razy z nimi latała. Kilka, długich chwil w przestworzach, w których mogła oddać się własnym myślom... Mógłby się już zjawić.., przeszło jej przez głowę, kiedy znów spoglądała na powiadomienia w telefonie. Wiadomość, niestety, nie była od niego. Tylko od kogoś obcego, a przecież za pięć minut mieli wylatywać. Dla Marshall kwestia czasu bywała obsesją. Sama przychodziła piętnaście minut przed spotkaniem, by mieć pewność, że będzie na czas i że wszystko pójdzie po jej myśli. Hartley był jej przeciwnością. Wyburzał stare, przetarte schematy. Wcześniej nie jechałaby wcześniej, by zobaczyć jakiś biedny, europejski kraj. Niby zwykły wyścig, przyjemny, niebezpieczny warkot silników oraz najszybszy kierowcy na całym świecie, a jednocześnie przejście po stolicy Węgier. Tyle i aż tyle. Gdyby nie kwestia sponsoringu w życiu nie przeleciałaby tam. Czekała na wyścig w Las Vegas, gdzie pojawiała się sama śmietanka towarzyska.
Włożyła niesforny kosmyk włosów za ucho, poprawiając raz jeszcze swoje najlepsze, czerwone dresy. Gdzieś kiedyś usłyszała, że wszystko co czerwone jest szybsze.
— Wiesz, że nie powinieneś się spóźniać? — zgryźliwość wybrzmiewała z tonu, a jednocześnie w tęczówkach pojawiły się iskierki. Jak powinna się przywitać? Przytulenie, uściśnięcie ręki, czy pocałunek w ustach? Nic nie wydawało się odpowiednie. Dlatego stała jak kołek, czekając na ruch Ethana.
Ethan Hartley