Proszę bardzo, czyli miały jakieś wspólne pasje! Mało tego, z takim podejściem miały również szansę na zostanie młodymi alkoholiczkami. To bardzo optymistyczna przyszłość dla świeżego narzeczeństwa. Dobrze, że wlewały w siebie alkohol sporadycznie i nie zawsze w swoim towarzystwie, więc pielęgnowały hobby również poza związkiem. Głupio byłoby wypaść z wprawy. A tak całkiem poważnie, to brakowało im czasu na bezustanną libację. Raz na jakiś czas wyskakiwały gdzieś ze znajomymi, ale to jeszcze o niczym nie świadczyło. Teddy nie wyobrażała sobie, żeby stawiać się w jednostce na wiecznym kacu. To musiałaby być prawdziwa udręka. Chociaż taki Jamal jakoś dawał radę.
—
Wow, romantycznie — skwitowała, kiwając z aprobatą głową. Nie ma to jak wspólne rzyganie. Problem pojawiał się dopiero wtedy, jak trzeba było trzymać sobie nawzajem włosy, kiedy zwracało się zawartość żołądka, a z oczu płynęły łzy. Bo Darling zawsze mimowolnie płakała, jak wymiotowała, ale kiedyś wyczytała, że to zupełnie normalne. To było związane z wysokim ciśnieniem, które naciskało kanaliki nosowo-łzowe. Jak w końcu zdecydują się wziąć udział w zabawie, to wolałaby jednak nie rzygać i nie płakać. Ale to już los zadecyduje.
Spojrzała na narzeczoną tak, jakby zobaczyła ją pierwszy raz w życiu. Co ona w ogóle gadała? Jaka opalenizna pod bielizną? Teddy zajęło całą wieczność, zanim ogarnęła, o co jej chodziło.
—
Poczekaj, chcesz mi powiedzieć, że musiałabyś najpierw się opalić, żeby przyjść na plażę, żeby się opalać? — z trudem powstrzymała się od wybuchu śmiechem. —
Skarbie, następnym razem zarezerwuję ci wizytę w solarium, żebyś mogła się przygotować — dodała poważnym tonem, chociaż kąciki ust zadrżały jej niespokojnie. Niemożliwa była ta jej narzeczona. Nie dbała o to, że jakieś larwy pożerałyby ciało strażaczki jeszcze bardziej niż dotychczas, bardziej przejmowała się brakiem opalenizny. No dobrze, w takim wypadku trzeba będzie to przełożyć.
Pokiwała głową, przyjmując do wiadomości, że ze znajomych April na wydarzeniu zorganizowanym przez miasto zjawiła się na pewno Emma. Trochę jednak straciła orientację, o kim później mówiła narzeczona. Kto nie miał okazji spędzić ze sobą czasu? Secada i Johnson, którzy razem pracowali, czy Burnett i Donovan. Nieważne, wszystko było do nadrobienia!
—
No to pisz do Emmy — zachęciła ją skinieniem głowy. —
Ja napiszę do Jetta. Możemy zagrać w plażówkę parami — zaproponowała, bo w sumie właśnie tak grało się w siatkówkę na piasku. Jakoś się podzielą, chociaż pewnie każdy będzie chciał być z Jettem, bo z niego to był chłop jak dąb. Wystarczyło, że wyciągnął ręce, żeby zablokować atak. No chyba że Burnett miała jakiś ukryty talent i minęła się z powołaniem do reprezentacji Kanady.
Żaglówki były atrakcją dla bogaczy, ale te tutaj nie wyglądały na drogie. No i podobno można było popływać z instruktorem. I to prawda, Teddy wybrała się ostatnio na golfa z chłopakami ze straży, ale na pewno nie po to, żeby przypodobać się przyszłemu teściowi! To właściwie była ostatnia rzecz, o której by pomyślała, łapiąc za kij. Zresztą poszło jej okropnie, więc nie ma czym się nawet chwalić. Paul wyśmiałby ją, gdyby zobaczył jej poczynania.
—
Ciekawe ile w ogóle kosztuje taka przyjemność — zamyśliła się, zerkając w stronę żaglówek. —
I czy to się opłaca. Może lepiej machać nogami, taniej wyjdzie — dodała, ale na plakacie nie widziała żadnej informacji z cenami. No nic, zawsze mogą dowiedzieć się wszystkiego u kogoś, kto te łódki wypożyczał. Pójdą, zobaczą i zdecydują. Ot, cała filozofia.
Wyciągnęła telefon i wysłała wiadomość do Jetta z dokładnym miejsce, w którym się teraz znajdowali. Czyli przy tablicy informacyjnej, zaraz naprzeciwko wejścia. Nie powinien mieć trudności, żeby je odnaleźć. Sam też pewnie niedawno przyszedł i dopiero sprawdzał, co można było tutaj porobić.
—
Trzeba jeszcze zlokalizować bar — oznajmiła, bo nikt nie będzie siedział o suchym pysku. To też nie było trudne, Darling od razu dostrzegła kolejkę do budki, gdzie sprzedawano alkoholowe i niealkoholowe napoje. Niech się tylko zbiorą do kupy i zaraz schłodzą się zimnym piwkiem. Albo drinkiem, co kto woli.
