I don't like liars
: śr sie 05, 2026 7:50 pm

007
Nie powinna tego robić.
Siedząc wieczorem przy niewielkim MacBooku, umieszczonym na kolanach, patrzyła na ekran wyszukiwarki, zastanawiając się, jak głupia była chcąc wpisać pseudonim Kiry w Googlach. Postradała zmysły? Kto normalny tak robił? Cóż, normalny może nikt, ale Daisy ta sprawa nie dawała spokoju. Jej dziennikarskie przeczucie ciągle podpowiadało jej, że do tej sprawy historia była o wiele bardziej rozbudowana niż to, co sprzedała jej Finch.
Bo spóźniałam się w szkole…
Jasne, i teraz pół miasta tak do niej mówiło, a w redakcji nikt? Skoro miała ksywkę, która znali ludzie nawet spoza jej otoczenia, jak chociażby ta laska w klubie, to raczej powinni ją stosować wszyscy, a tak nie było. Nie wspominając o tym, jak spinała się za każdym razem, kiedy ktoś ją tak nazywał.
Nie no musiała to zrobić.
Musiała sprawdzić.
Spodziewała się wielu rzeczy — głownie tego, że nic nie znajdzie — jednak w życiu nie obstawiałaby, że wyskoczy jej tak wiele wyników. W pierwszej kolejności były filmiki. Masa Tiktoków z jakiś wyścigów po ulicach Toronto. W oczy od razu rzuciło jej się żółte Ferrari, które znała już aż za dobrze. Siedziała w nim wystarczająco długo, by poznać charakterystyczne wnętrze, a tym bardziej blond kierowcę, którego również było widać na nagraniach. Utwierdziła się w swoich racjach jednak dopiero, gdy natrafiła na nagranie, na którym Kira daje w twarz jakiemuś kolesiowi. Obok stała jeszcze jakaś lokata dziewczyna i jego koledzy. W jednym z komentarzy ktoś napisał, że G-Force na to zasłużył. I takim sposobem wszystko ułożyło jej się w jedną całość. To wszystko doprowadziło ją do nazwy nielegalnych wyścigów, które były organizowane kilka razy w miesiącu.
Jako normalny użytkownik nie była w stanie wejść na stonę, ale całe szczęście kumpel Rowana jeździł w czymś podobnym, więc od razu do niego zadzwoniła i dowiedziała się nieco więcej na ten temat, oczywiście maskując wszystko wymówką, że pisała artykuł. Oczywiście jej uwierzył, a po chwili Whitmore miała już wszystko. Jakby tego było mało, okazało się, że jeden z takich wyścigów miał mieć tej nocy miejsce za starą stacją kolejową w Etobicoke.
Nie powinna tego robić.
Nie powinna mieszać się do prywatnych spraw Kiry i tego, co robiła po godzinach, a jednak… nie potrafiła odpuścić. Nie, kiedy gdzieś w sercu czuła niemały żal, że Finch to przed nią ukryła. Miała jej to za złe i jak to na narwanego człowieka przystało — nie potrafiła usiedzieć na miejscu.
Wmawiając sobie w głowie, że to tylko i wyłącznie dla dobra Toronto Sun zebrała się w kilkanaściem minut, zarzucając na siebie wysokie jeansy i skórzaną kurtkę, po czym wyszła z domu. Na miejsce dotarła po jakiś dwudziestu minutach. Z początku miała problem, żeby w ogóle znaleźć odpowiednie współrzędne, ale kiedy jedno ze sportowych aut przejechało za stary magazyn, od razu skierowała się w tamtą stronę.
Zaskoczył ją tłum ludzi, który kręcił się na końcu ulicy. Nie spodziewała się, że takie nielegalne zawody w jakikolwiek sposób przyciągały aż tyle osób, biorąc pod uwagę, że policja mogła się tu zjawić lada moment. Ona sama mogła być w tarapatach, ale była już tak nakręcona na to wszystko, tak zafiksowana w swojej głowie, że ruszyła przed siebie, a po chwili zaczepiła jakiegoś chłopaka, stukając go w ramie.
— Widziałeś może K-Rush? — spytała spokojnie, mając szczerą nadzieje, że właśnie nie zrobiła z siebie debilki, pytając o kogoś, kogo nawet tutaj nie było.