reel me in
: czw sie 06, 2026 3:27 pm
Zawody wędkarskie nad jeziorem Ontario? Nie no, to było coś, czego Caspian nie mógł przegapić, zwłaszcza że ostatnio zakupił sobie zajebisty 'jacht, który bardziej przypominał łódkę'' i mógł go wykorzystać na trial ride ze swoim przyjacielem, który w końcu sięgnął po rozum do głowy i rozwiódł się z tą, której imienia nawet Caspian nie chciał wypowiadać. Cholera, the stars finally aligned, eh? XD Los się uśmiechnął, planety ułożyły się w tak korzystny sposób, że nagle to wyimaginowane dziecko również jakoś wyparowało, zamieniając się w gwiezdny pył i drogę mleczną. Ahhh, Boże, jak się cieszył, że Rosie w końcu zrozumiał.
Poranek zaczął się co prawda dość chujowo, bo jego noga postanowiła przypomnieć mu o swoim istnieniu już w momencie, w którym próbował podnieść się z łóżka. Napierdalała go przy każdym kroku, ciągnąc nieprzyjemnie od biodra aż po kolano, więc przez pierwsze pół godziny poruszał się po mieszkaniu jak jakiś emeryt z Ciechocinka. Zdążył już połknąć tabletki przeciwbólowe i zwyzywać własną laskę, gdy ta przewróciła się z hukiem w przedpokoju. Nie zamierzał jednak odwoływać wyjazdu i tego hangoutu z przyjacielem. Co to, to nie. Mógł cierpieć na środku jeziora równie skutecznie jak i w salonie. Poza tym dzisiaj nie widział się z Eleną, więc... tym bardziej musiał zająć sobie czymś chwilkę.
No i musiał mu się pochwalić tym, jak zajebiście dbał o swojego łabądka, a poza tym ponarzekać trochę przyjacielowi, że ostatnimi czasy nie cierpiał smaku wiśni. No ale dobra, nie było co gadać o negatywach jego w miarę smutnego życia. Teraz będą sobie chillować, może nawet się zjarają, bo Cass przygotował się na tę ewentualność, wink wink. Wszedł na jacht, ostrożniej opierając ciężar ciała na zdrowej nodze. Cały sprzęt wędkarski znajdował się już na pokładzie, więc wyciągnął sobie piwko z coolera i czekał na przyjaciela. Po jakichś piętnastu minutach ujrzał Rosenhalla i rzucił, - Rosie, kurwa, nareszcie! Ile można czekać na upadłą gwiazdę formuły 1? - uśmiechnął się od ucha do ucha. No kurde, Caspian jak nie Caspian. - Weź nas odcumuj i wskakuj na pokład - rzucił, popijając piwko. - I musimy się o coś założyć. Potrzebuję dodatkowej motywacji, żeby cię pokonać - dodał pewny siebie. - poza tym... myślisz, że możemy brać udział w tych zawodach dosłownie z wody, czy nas zdyskwalifikują?
Cholera, już tak dawno nie widział się z przyjacielem. Ostatnim razem spotkali się u niego w hotelu, gdzie Flavio do nich dołączyla, gdy byli już zjarani, i przechodził kryzys przyszłego nierodzica, welp. Ciekawe, co pozmieniało się w jego życiu i czy znowu wpadł w sidła jakiejś kobiety, kompletnie tracąc dla niej głowę? Marshall był przygotowany na każdą okoliczność. Poza tym dobrze, że chciał wypłynąć gdzieś na środek jeziora. Łatwiej będzie mu upozorować zniknięcie XD
Rosie
Poranek zaczął się co prawda dość chujowo, bo jego noga postanowiła przypomnieć mu o swoim istnieniu już w momencie, w którym próbował podnieść się z łóżka. Napierdalała go przy każdym kroku, ciągnąc nieprzyjemnie od biodra aż po kolano, więc przez pierwsze pół godziny poruszał się po mieszkaniu jak jakiś emeryt z Ciechocinka. Zdążył już połknąć tabletki przeciwbólowe i zwyzywać własną laskę, gdy ta przewróciła się z hukiem w przedpokoju. Nie zamierzał jednak odwoływać wyjazdu i tego hangoutu z przyjacielem. Co to, to nie. Mógł cierpieć na środku jeziora równie skutecznie jak i w salonie. Poza tym dzisiaj nie widział się z Eleną, więc... tym bardziej musiał zająć sobie czymś chwilkę.
No i musiał mu się pochwalić tym, jak zajebiście dbał o swojego łabądka, a poza tym ponarzekać trochę przyjacielowi, że ostatnimi czasy nie cierpiał smaku wiśni. No ale dobra, nie było co gadać o negatywach jego w miarę smutnego życia. Teraz będą sobie chillować, może nawet się zjarają, bo Cass przygotował się na tę ewentualność, wink wink. Wszedł na jacht, ostrożniej opierając ciężar ciała na zdrowej nodze. Cały sprzęt wędkarski znajdował się już na pokładzie, więc wyciągnął sobie piwko z coolera i czekał na przyjaciela. Po jakichś piętnastu minutach ujrzał Rosenhalla i rzucił, - Rosie, kurwa, nareszcie! Ile można czekać na upadłą gwiazdę formuły 1? - uśmiechnął się od ucha do ucha. No kurde, Caspian jak nie Caspian. - Weź nas odcumuj i wskakuj na pokład - rzucił, popijając piwko. - I musimy się o coś założyć. Potrzebuję dodatkowej motywacji, żeby cię pokonać - dodał pewny siebie. - poza tym... myślisz, że możemy brać udział w tych zawodach dosłownie z wody, czy nas zdyskwalifikują?
Cholera, już tak dawno nie widział się z przyjacielem. Ostatnim razem spotkali się u niego w hotelu, gdzie Flavio do nich dołączyla, gdy byli już zjarani, i przechodził kryzys przyszłego nierodzica, welp. Ciekawe, co pozmieniało się w jego życiu i czy znowu wpadł w sidła jakiejś kobiety, kompletnie tracąc dla niej głowę? Marshall był przygotowany na każdą okoliczność. Poza tym dobrze, że chciał wypłynąć gdzieś na środek jeziora. Łatwiej będzie mu upozorować zniknięcie XD
Rosie