phases
: czw sie 06, 2026 11:26 pm
Znał ojca Westhalli od dziesięciu lat. Kiedyś jakiś pijany koleś wparował na plan filmowy, próbując zrobić zamieszanie, a Javier, jako jeden z komisarzy akurat będących w okolicy, został tam wezwany. Nie dość, że zakuł gagatka w kajdanki, to jeszcze zapakował go do kicia, ale w sumie nie o to chodziło. Tego dnia poznał swojego dobrego kumpla, który okazał się producentem tamtego filmu, który później, swoją drogą, stał się hitem.
Tego poranka dostał telefon z numeru owego kumpla, ale w słuchawce usłyszał głos jednego z jego synów. Coś tam, proszę, pomóż nam wkręcić Xandera, zasłużył sobie, chcemy się zemścić, bla, bla, bla. No dobra, kim Javier miałby być, żeby odpuścić sobie taką okazję? Pamiętał Xandera jeszcze jako gówniarza i dawno go w sumie nie widział, a poza tym brakowało mu ostatnio jakichś luźniejszych wrażeń. Po zmianie, którą kończył tego dnia w miarę wcześnie, skierował się do Pinewood Studios, gdzie tamten rzekomo pracował jako grafik. No proszę, jak oni szybko dorastali. A pamiętał jeszcze, jak siedział z nosem w szkicowniku i bazgrał jakieś artsy pierdoły.
Zaparkował auto, poprawił odznakę przy pasie i wszedł do środka, witając się po drodze z kilkoma osobami. Po chwili zapytał recepcjonistkę, gdzie znajdzie rzekomego Westhalla, a ta szybko nakierowała go w odpowiednią stronę. Dostrzegł brązową łepetynkę przy jednym z biurek i ruszył w tamtym kierunku, przeciskając się między rzędami stanowisk z miną na tyle poważną, wkręcając sam siebie, że niósł faktycznie jakieś tragiczne wieści. - Javier Perez, detektyw od spraw poszukiwań - rzucił stanowczo, podchodząc bliżej. - Szukam niejakiego Xandera Westhalla. - Odchrząknął, zachowując pełną powagę, - Jest podejrzany o zaginięcie swojego brata, Zandera Westhalla, który ostatni raz widziany był w niejakim barze Spin o godzinie 22:45, dnia poprzedniego. Od tamtego czasu nie było z nim kontaktu. - Nie wyssał tego całkiem z palca. Podobno byli razem na drinku i w żartach o coś się posprzeczali, a więc teraz pozostawało mu tylko mieć nadzieję, że Xander mu uwierzy. Pokazał jeszcze tylko odznake, żeby było bardziej wiarygodnie.
Xander
Tego poranka dostał telefon z numeru owego kumpla, ale w słuchawce usłyszał głos jednego z jego synów. Coś tam, proszę, pomóż nam wkręcić Xandera, zasłużył sobie, chcemy się zemścić, bla, bla, bla. No dobra, kim Javier miałby być, żeby odpuścić sobie taką okazję? Pamiętał Xandera jeszcze jako gówniarza i dawno go w sumie nie widział, a poza tym brakowało mu ostatnio jakichś luźniejszych wrażeń. Po zmianie, którą kończył tego dnia w miarę wcześnie, skierował się do Pinewood Studios, gdzie tamten rzekomo pracował jako grafik. No proszę, jak oni szybko dorastali. A pamiętał jeszcze, jak siedział z nosem w szkicowniku i bazgrał jakieś artsy pierdoły.
Zaparkował auto, poprawił odznakę przy pasie i wszedł do środka, witając się po drodze z kilkoma osobami. Po chwili zapytał recepcjonistkę, gdzie znajdzie rzekomego Westhalla, a ta szybko nakierowała go w odpowiednią stronę. Dostrzegł brązową łepetynkę przy jednym z biurek i ruszył w tamtym kierunku, przeciskając się między rzędami stanowisk z miną na tyle poważną, wkręcając sam siebie, że niósł faktycznie jakieś tragiczne wieści. - Javier Perez, detektyw od spraw poszukiwań - rzucił stanowczo, podchodząc bliżej. - Szukam niejakiego Xandera Westhalla. - Odchrząknął, zachowując pełną powagę, - Jest podejrzany o zaginięcie swojego brata, Zandera Westhalla, który ostatni raz widziany był w niejakim barze Spin o godzinie 22:45, dnia poprzedniego. Od tamtego czasu nie było z nim kontaktu. - Nie wyssał tego całkiem z palca. Podobno byli razem na drinku i w żartach o coś się posprzeczali, a więc teraz pozostawało mu tylko mieć nadzieję, że Xander mu uwierzy. Pokazał jeszcze tylko odznake, żeby było bardziej wiarygodnie.
Xander