women want me, fish fear me
: pt sie 07, 2026 10:14 pm
Obiecały sobie przynajmniej krótki wyjazd. Gdzieś blisko, bo mimo wszystko praca potrafiła wezwać w najmniej oczekiwanym momencie. Wydawało się jednak, że obie miały w końcu okres względnej ciszy, który można było wykorzystać dla siebie.
Swanson opłaciła jeden z domków letniskowych, który miał służyć im za swoistą ostoję z dala od szumu miasta. Pomimo sezonu urlopowego, który znajdował się w pełni to udało im się trafić na miejsce, które może i nie było odludne, ale też daleko mu było do przetłoczonych punktów turystycznych. Wprost idealnie.
Po części przypominał jej się ten skromny wyjazd, na który wybrały się, gdy tylko dostały swoje wspólne zawieszenie. Wydawało się jej jakby to było lata temu. To było na długo przed zaręczynami, a wizja adopcji kilkulatka była jedynie głupim pomysłem i scenariuszem, który nie miał być planem do realizacji, a jedynie swoistą fantazją snutą w czasie spaceru. No i proszę, gdzie teraz znajdowały się w swoim życiu... Zdecydowanie na dobre im wyszło.
Pogoda dopisywała. Było w miarę słonecznie, ale lekkie chmury przesuwające się po nieboskłonie nie pozwalały na to, aby zbytnio spalić się słońcem. Temperatura nie sprawiała, że człowiek zlewał się potem przy najmniejszym ruchu, a twarz owiewał przyjemny podmuch wiatru.
- Chyba od wieków nie łowiłyśmy - powiedziała, poprawiając wyświechtaną bejsbolówkę, aby osłonić oczy przed jaskrawym światłem.
Kiedyś obie wybierały się na ryby ze swoimi rodzinami, ale... jako dorosłe kobiety nie miały czasu na to, aby zrywać się z rana i siedzieć kilka godzin nad wodą. Zwykle wolały go spożytkować w nieco bardziej konstruktywny sposób.
Teraz jednak miały ze sobą torbę wypełnioną sprzętem wędkarskim, a w jednym z pojemników przygotowane przynęty. Mało tego, pokusiły się nawet o to, aby załatwić sobie łódkę, żeby móc wypłynąć na środek jeziora, a nie siedzieć wyłącznie na pomoście.
W teorii miały spędzić ten dzień wyłącznie we dwójkę, relaksując się przy połowie... Tylko, że w drodze na brzeg jeziora udało im się dostrzec wiszący nad pomostem napis głoszący o zawodach wędkarskich, a przy samym wejściu na pomost zebrało się już grono wędkarzy o różnym stopniu zaawansowania sprzętowego.
- Co sądzisz? - zapytała jeszcze żonę, ale doskonale wiedziała, że obie uwielbiały wprost współzawodnictwo, więc odpowiedź wydawała się oczywista.
zaylee miller
Swanson opłaciła jeden z domków letniskowych, który miał służyć im za swoistą ostoję z dala od szumu miasta. Pomimo sezonu urlopowego, który znajdował się w pełni to udało im się trafić na miejsce, które może i nie było odludne, ale też daleko mu było do przetłoczonych punktów turystycznych. Wprost idealnie.
Po części przypominał jej się ten skromny wyjazd, na który wybrały się, gdy tylko dostały swoje wspólne zawieszenie. Wydawało się jej jakby to było lata temu. To było na długo przed zaręczynami, a wizja adopcji kilkulatka była jedynie głupim pomysłem i scenariuszem, który nie miał być planem do realizacji, a jedynie swoistą fantazją snutą w czasie spaceru. No i proszę, gdzie teraz znajdowały się w swoim życiu... Zdecydowanie na dobre im wyszło.
Pogoda dopisywała. Było w miarę słonecznie, ale lekkie chmury przesuwające się po nieboskłonie nie pozwalały na to, aby zbytnio spalić się słońcem. Temperatura nie sprawiała, że człowiek zlewał się potem przy najmniejszym ruchu, a twarz owiewał przyjemny podmuch wiatru.
- Chyba od wieków nie łowiłyśmy - powiedziała, poprawiając wyświechtaną bejsbolówkę, aby osłonić oczy przed jaskrawym światłem.
Kiedyś obie wybierały się na ryby ze swoimi rodzinami, ale... jako dorosłe kobiety nie miały czasu na to, aby zrywać się z rana i siedzieć kilka godzin nad wodą. Zwykle wolały go spożytkować w nieco bardziej konstruktywny sposób.
Teraz jednak miały ze sobą torbę wypełnioną sprzętem wędkarskim, a w jednym z pojemników przygotowane przynęty. Mało tego, pokusiły się nawet o to, aby załatwić sobie łódkę, żeby móc wypłynąć na środek jeziora, a nie siedzieć wyłącznie na pomoście.
W teorii miały spędzić ten dzień wyłącznie we dwójkę, relaksując się przy połowie... Tylko, że w drodze na brzeg jeziora udało im się dostrzec wiszący nad pomostem napis głoszący o zawodach wędkarskich, a przy samym wejściu na pomost zebrało się już grono wędkarzy o różnym stopniu zaawansowania sprzętowego.
- Co sądzisz? - zapytała jeszcze żonę, ale doskonale wiedziała, że obie uwielbiały wprost współzawodnictwo, więc odpowiedź wydawała się oczywista.
zaylee miller