Strona 1 z 1
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 12:09 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Kino nie było położone jakoś faktycznie daleko. Nawet jeśli znajdowało się oficjalnie w innej dzielnicy. Musiały jeszcze po drodze wstąpić po jakieś przekąski do któregoś ze sklepów, które znajdowały się po drodze.
Właśnie dlatego Prescott wzięła ze sobą plecak. To właśnie do niego mogły się zmieścić wszelkie chipsy, orzeszki, żelki czy cokolwiek, co tam jeszcze mogły sobie dobrać do przekąszania w trakcie. Dodatkowo Ruelle zerknęła jeszcze znacząco na towarzyszącą jej dziewczynę, gdy sięgała po butelkę Fanty. W tej kwestii niewiele się zmieniło od czasów licealnych. Zwyczajnie uwielbiała smak pomarańczowej oranżady.
Miały zdecydowanie nieco czasu przed seansem, który odbywał się w Fox Theatre, do którego dotarły jakieś kilkanaście minut przed rozpoczęciem maratonu. Tanatopraktorka musiała tylko pokazać przy kasie bilet po czym została pokierowana do odpowiedniej sali.
- W teorii mamy miejsca w przedostatnim rzędzie, ale pewnie będziemy mogły się przesiąść. Te eventy nie przyciągają nigdy zbyt wielu ludzi - przyznała, bo jednak nieme kino oraz przeboje z pierwszej połowy dwudziestego wieku nie miały aż tak sporej rzeszy fanów.
Część też nie widziała sensu w tym, aby chodzić na nie do kina skoro mogli je znaleźć nawet na YouTube i to często w poprawionej przez AI jakości. Chociaż Prescott nie lubiła tych podrasowanych filmów. Traciły one przez to swój wyjątkowy charakter.
W końcu jednak weszły do sali kinowej... Jaka sala kinowa jest każdy widzi i dlatego raczej nie było większego sensu do tego, aby ją opisywać. Ot: rzędy foteli, jeden ogromny ekran na środku. Zdecydowanie nic czym można byłoby się ekscytować. W przeciwieństwie do filmów, które w niej puszczano.
River Cross
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 12:44 pm
autor: River Cross
Zaopatrywanie się w sklepie, zanim trafi się do kina, było doprawdy urocze. Nie powiedziała jednak tego na głos, żeby za bardzo swojej randki nie irytować. Fanta była też była tego typu zagrywką. Cross pokręciła tylko z rozbawieniem głową, choć musiała przyznać, że ten pomysł bardzo jej się spodobał.
— Nie jesteś wyznawczynią teorii, że im dalej, tym lepiej? — przesunęła wzrokiem po sali, do której weszły. Zdecydowanie nie było w niej tłumów. Usiadły na zarezerwowanych miejscach. Cross pozwoliła swojej randce wyjąć z plecaka to, co wydawało jej się odpowiednie na początek. Sama w tym czasie sięgnęła po telefon, bo przecież i tak musiała go wyciszyć. Skorzystała z okazji i weszła na Instagram. Nie lubiła się do tego przyznawać, ale zdecydowanie było tym social media, od którego zdążyła się uzależnić. Usprawiedliwiała się, że to przecież obecnie niezbędne do prowadzenia kariery w jakichkolwiek sztukach wizualnych. Rzuciła tylko okiem na powiadomienia, po czym weszła w wiadomości.
— Patrz, jakie trudne jest życie artystki — zwróciła się do Ruelle, przysuwając się bliżej z telefonem, żeby mogła przejrzeć to razem z nią. Zescrollowała się niżej, by sprawdzić kilka ostatnich nieodczytanych wiadomości. Zaczęło się dość łagodnie. Dostała kilka różnorodnych reakcji na swoją ostatnią relację, na której podzieliła się jakimś zdjęciem ze szkicownika. Ktoś zapytał ją o dostępność jakiegoś komiksu, na co krótko odpisała. Następnie trafiła się wiadomość z pochwałą jej stylu, za co grzecznie podziękowała. Kolejną wiadomością było z kolei było krótkie "ale hujowe usuń to".
— Jak widzisz, muszę mierzyć się z mieszanymi reakcjami — wyjaśniła rozbawiona. Odpisała po prostu "to powiedziała twoja stara po porodzie?" i poszła dalej. Ominęła jakąś prośbę o poradę w kwestii wysłanego przez kogoś rysunku, bo to za dużo roboty na tę krótką chwilę. Potem otworzyła jakieś zdjęcie, które też było odpowiedzią na relacje i okazało się zdjęciem kutasa. Wywróciła oczami i odpisała tylko, że bardzo jej przykro, że musi żyć z tak krótką kuśką. Przescrollowała się bez otwierania przez kilka wiadomości wysłanych przez znajomych, łącznie z wiadomością od Blair, która wysłała jej jakieś zdjęcie aż dotarła do ostatniej, która okazała się wyjątkowo długaśną.
— A ta kłóci się ze mną od dwóch tygodni, że niby rysuję kobiece ciała zbyt erotycznie i pod męskie spojrzenia — wyjaśniała i prychnęła z pogardą.
Ruelle I. Prescott
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 2:16 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Kinowe maratony filmowe miały to do siebie, że były naprawdę długie. Człowiek zatem musiał się zaopatrzyć w jakieś przekąski, a te dostępne w kinie były zwyczajnie przedrożone. Nie miała zatem ochoty na płacenie za kubełek popcornu jego trzykrotnej wartości. Równie dobrze mogła kupić paczkę w seven eleven.
Naprawdę często sięgała po Fantę, ale tym razem zrobiła to tym bardziej umyślnie. Może to był taki drobny uśmiech w kierunku tej sceny, którą rysowniczka ujęła w swoim debiutanckim komiksie.- Jedyne na czym mi zależy to, aby nie siedzieć za blisko... Ostatni rząd przede wszystkim zapewnia ci, że nikt nie będzie kopał ci w fotel - odpowiedziała, ruszając ku zakupionym miejscom.
Butelki z napojami znalazły się szybko w uchwytach przy fotelach, a paczka odpowiednich przekąsek, czy też smaczków, również została wyciągnięta z plecaka.
Nawet nie zwracała większej uwagi na instagramowe poczynania River dopóki dziewczyna nie przysunęła się bliżej z telefonem. Oparła zatem głowę o jej ramię i spojrzała na ekran, gdzie widniał cały przekrój wiadomości kierowanych do rysowniczki.
Pochwały były oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że profil obserwowali fani Cross oraz jej twórczości. Te mniej przychylne komentarze musiały być z kolei sprawką osób, którym posty rysowniczki musiały zostać podsunięte na podstawie ich innych aktywności internetowych. Algorytmy były przedziwnymi mechanizmami.
- Serio chce ci się odpisywać hejterom? Bez sensu - powiedziała, gdy tylko Cross zdecydowała się na użycie klasycznego pocisku w kierunku jednego z instagramowych śmieszków. - A typ od zdjęcia sobie teraz zwali do tej wiadomości, bo dałaś mu uwagę, której pragnął.
Przyglądała się kolejnym wiadomościom, które Cross ignorowała z różnych powodów lub udzielała na nie krótkich odpowiedzi. Nie umknął jej też fakt, że jedna z nich była od Blair. Atencyjna kurwa. Zapewne na coś liczyła, a Prescott naprawdę żałowała, że artystka nie kliknęła w jej kontakt, aby przekonać się o tym jakie zdjęcie jej wysłała.
- Powiedziałabym, że rysujesz je zgodnie ze swoim spojrzeniem - odparła. - Spojrzenie heteroseksualnych mężczyzn nie jest tożsame z tym queerowych jednostek, ale dalej jest w nim sporo cech wspólnych.
Pożądanie, które w obserwatorze potrafiły wywrzeć rysowane przez Cross kobiety było oczywiste. Tylko, że nie tylko mężczyzna był w stanie to poczuć, a prace River były... cóż, osobiste.
River Cross
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 3:14 pm
autor: River Cross
Gdyby tylko River potrafiła zamknąć mordę chociaż w internecie i to miejscu, które jest trochę jak jej służbowe biuro... cóż. Pewnie miałaby mniej hejterów. Ale też tej pozytywnej aktywności na profilu, co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że robiła bardzo dobrze. Caspar kiedyś sugerował jej, że powinna wyluzować, bo w końcu ją za coś scancelują i wyrzucą za to z wydawnictwa, ale uznała, że to bzdura, bo przecież uznawała, że jej poglądy są najmądrzejsze i nikt normalny by jej za to nie chciał wymazać.
— Oczywiście, że mi się chce. Jak ich nie obrażam, tylko zaczynam wypytywać, o co im tak naprawdę chodzi, to od razu miękną — wyjaśniła szczerze. Tergo typu komentarze w ogóle jej nie ruszały, a często okazywało się, że jak tylko wejdzie się z nimi w polemikę, to ludzie zaczynają się panicznie ze swoich słów wycofywać, bo się tego nie spodziewali.
— No oby. Tak poznałam mojego ostatniego faceta — odparła w kontekście zdjęcia kutanga. Żartowała czy mówiła poważnie? Jak to bywało z River, trudno było stwierdzić i obie wersje były równie prawdopodobne. Prescott raczej nie pochwaliłaby zbyt wielu aktywności, które River wykonywała na swoich mediach społecznościowych, skoro już przy takich drobiazgach wytykała jej błędy. Dobrze, że jej nie obserwuje! Chyba że obserwuje tak jawnie? Takie powiadomienie na pewno nie umknęłoby uwadze Cross i nie zignorowałaby go jak wiadomości od atencyjnej kurwy Blair. W tym momencie po prostu nie chciała skupiać się na rozmawianiu ze znajomymi, bo przecież nie tylko wiadomość od niej ominęła. Na pewno nie było w tym żadnego drugiego dna. Totalnie. Pewnie nawet byłaby gotowa ją pokazać, gdyby tylko Ruelle wyraziła taką potrzebę.
— Oczywiście, że nie. Nie dam sobie wmówić jakiejś kretynce, że moje prace nie są feministyczne albo że uprzedmiatawiają kobiety. Nie przypominam sobie, żeby erotyzm albo wulgarność należały do mężczyzn. Albo żeby pożądanie wymagało jakiegokolwiek przepraszania. — Była wyraźnie niezadowolona, że takie rzeczy w ogóle trzeba komukolwiek tłumaczyć, szczególnie w dwudziestym pierwszym wieku. Szczególnie innej kobiecie! Chciałaby wierzyć, że tego typu problemy zasadzają się wyłącznie w głowie mężczyzn, bo łatwiej byłoby to wyplenić, ale nie była to prawda.
— Może powinnam się z nią przespać, żeby lepiej zrozumiała to, co próbuję przekazać rysowaniem? — zasugerowała, chowając telefon z powrotem do kieszeni. To mogła być całkiem skuteczna metoda. Tamta zacznie jeszcze ją błagać, by zostać uprzedmiotowioną albo Cross nie nazywa się... no Cross.
Ruelle I. Prescott
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 4:19 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Przynajmniej River nie była jakąś na tyle znaną postacią, aby screeny wysyłanych przez nią wiadomości zamieniły się w ogromny medialny skandal, o którym się rozpisywano na wszystkich portalach plotkarskich. Wtedy na pewno jej nieumiejętność powstrzymania się od komentarzy byłby sporym problemem, który pewnie przysporzyłby się zniszczeniu jej reputacji. Na razie jednak wszystko pozostawało w miarę wąskim gronie.
- Większość ludzi po prostu by zignorowała komentarze, które nie wnoszą absolutnie nic do ich życia i twórczości - powiedziała, bo dla większości użeranie się z hejterami było zwyczajną stratą czasu.
No, ale River rzecz jasna nie była zwyczajna. Nie mogła też wykorzystać tych ludzi do robienia z nimi jakiegoś zabawnego contentu jak ci ludzie, którzy robili jakieś kompilacje swoich hejterów albo chłopak, który rysował jeżdżących po nim samców alfa jako femboyów. Nie. Ona musiała im pisać słynne i dosyć proste pociski, które równie chętnie stosowały dzieci w podstawówkach.
- Zadziwia mnie w jakich okolicznościach potrafisz poznawać potencjalnych partnerów - odpowiedziała, uznając, że równie dobrze mogło to być prawdą.
Miała przy sobie dosyć ekscentryczną twórczynię komiksów, z którą wszystko było możliwe. Nie zamierzała kwestionować jej słów ani brać za pewnik. Nie będzie spędzała z ich powodu bezsennych nocy, które mogłaby zapewne spożytkować w jakiś zupełnie inny sposób.
Inne osoby, które zostały zignorowane na liście kontaktów instragramowych nie przykuwały tak mocno jej uwagi jak St. Clair. Głównie dlatego, że była na nią wyjątkowo cięta. Może po prostu powinny wysłać jej kiedyś swoje wspólne zdjęcie? Na pewno by je doceniła, bo na razie Ruelle nie liczyła na to, że dziewczyna załapie sugestię, że jednak nie dorasta do pięt tanatopraktorce, która umiała okręcić sobie jednym prostym gestem rysowniczkę wokół palca.
- Czuję jednocześnie, że ta sama kretynka opowiadałaby się za prawem do ekspresji seksualnej kobiet, które nie powinny być z tego powodu gnębione, ale jednak kiedy już to robią to widzi w tym problem i próbę poddania się patriarchalnej wizji kobiety jako erotycznego gadżetu - dodała jeszcze od siebie, bo tacy ludzie często nie zauważali zgrzytu pomiędzy jedną rzeczą, którą radośnie głosili, a drugą.
Mogła się spodziewać, że Cross rzuci jej takim dosyć kontrowersyjnym komentarzem. No cóż... Inaczej nie byłaby sobą. Nie sądziła jednak, aby dziewczyna z kłótni była zachwycona takim pomysłem. Nie wiedziała jednak, co mogłaby stracić odrzucając tę propozycję.
- Rozczula mnie twoje poświęcenie dla sztuki - stwierdziła po czym wyciągnęła w kierunku rysowniczki długą tęczową żelkę obtoczoną w kwasku cytrynowym. - Na razie jednak zjedz gejowego żelka.
Miały jeszcze krótką chwilę dla siebie nim w końcu światła ułatwiające przemieszczanie się po sali przed seansem zaczęły gasnąć, obwieszczając to, że zbliżają się nieubłaganie do rozpoczęcia pokazu filmowego.
River Cross
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 5:10 pm
autor: River Cross
Wyszczerzyła się, najwyraźniej dumna ze swojej historii związkowej. Nie była ona niczym godnym podziwu ani oklasków, ale to nic. Jakby miała przejmować się wszystkimi błędami, jakie popełniła w relacjach międzyludzkich, to pewnie nie robiłaby niczego innego. Samo martwienie się na temat Ruelle zajmowałoby jej jedną trzecią dnia.
— To gorzej świadczy o mnie czy o was? — Nie poznawała wszystkich w tak skrajnie dziwaczny sposób. Czasami po prostu umawiała się z kimś na Tinderze, poznawała w barze albo po prostu znała z wydawnictwa. Na innych wpadała po latach przy domu pogrzebowym, obrażała ich w internecie albo malowała po garażach ich ojców. Po prostu nie skreślała nikogo na starcie i była otwarta na nowe znajomości, czyli całkowicie odwrotnie niż Prescott, która potrafiła nastawić się zadziwiająco wręcz negatywnie do kogoś, z kim rozmawiała niecały kwadrans.
— Oczywiście, że twierdzi, że solidaryzuje się ze wszystkimi kobietami, że w nas jest siła i takie tam głupoty. A jednocześnie uważa, że nie ma niczego uwłaczającego w byciu trad wife. — Pokręciła głową z niedowierzaniem, bo sposób myślenia tej kobiety był tak skrajny od tego rysowniczki, że to się w pale nie mieści. Czuła jednocześnie w sobie za dużą powinność, by tłumaczyć takim ludziom, jak działa świat i że kompletnie nie mają racji. Mogłaby sobie darować tę dyskusję, ale no nie była w stanie się nie odezwać w takiej sytuacji, chyba by ją poskręcało.
— No sama zobacz, przecież zrobiłabym jej tylko przysługę. — Posłusznie wgryzła się w tęczę, sięgając po telefon. Żelek radośnie zwisał jej spomiędzy ust, gdy odblokowywała ekran i znów scrollowała się przez instagram. Gryzła go powoli, skracając wstążkę. Obróciła telefon w stronę swojej randki. Na ekranie widoczne było zdjęcie kobiety, na oko trzydziestoparoletniej. Zadbana, zgrabna blondynka uśmiechała się do obiektywu. Stała w samym bikini na tle jakiejś plaży i palm. Na bank pracowała w jakiejś korporacji, na paznokciach spowiadała się kosmetyczce ze wszystkich swoich grzechów, a wieczorami zaczytywała się w modne obecnie powieści erotyczne. Była daleko od estetyki River, ale nie można było jej odmówić urody. Nie to co jej mężowi. Stał obok, obejmując ją w talii. Sprawiał wrażenie kilka lat starszego, ale może to kwestia piwnego brzuszka i zakoli? Miał na sobie paskudne kąpielówki w palmy, które na bank sam sobie wybrał i cholernie drogi zegarek na ręce, co mogło naprowadzać wszystkich, czemu ona nadal z nim jest.
Odłożyła telefon na udo, kiedy zgasły światła. Powinna się skupić na tym, co zaraz wyświetli się na ekranie, ale to oczywiście byłoby za proste. Nachyliła się do Prescott.
— Stęskniłam się za tym, jak zdzierasz dla mnie gardło, kiedy cię pieprzę — wyszeptała jej do ucha, bo przecież po zgaszeniu świateł nie wypada rozmawiać pełnym głosem. Jej wargi muskały ciepłą skórę dziewczyny, ale nie zrobiły niczego więcej. Cross wyprostowała się z powrotem, oparła o fotel i obróciła głowę w stronę ekranu.
Ruelle I. Prescott
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 8:01 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Historia związkowa czy też ta obejmująca seksualne podboje River była na tyle interesująca, że mogła stać się tematem jej komiksów. W zasadzie to po części już tak się stało, więc na pewno musiało w tym coś być.
- Raczej o tobie, bo to ty podtrzymujesz ten trend dziwnych znajomości - odparowała, bo dla innych Cross mogła być jedyną dziwną historią, a ona miała już ich całkiem sporo na swoim koncie.
Jakby nie patrzeć to ich znajomość zaczęła się zwyczajnie: od chodzenia razem do szkoły. To byłoby wręcz banalne, gdyby nie fakt, że były rozdzielone przez lata, a potem wpadły na siebie tuż przed zakładem pogrzebowym. Kolejne wydarzenia były jedynie dziwniejsze.
- Oczywiście, że tak twierdzi, ale nie zdaje sobie sprawy, że wcale nie jest tak postępowa i liberalna jak jej się wydaje - powiedziała, przyglądając się zdjęciom na profilu instagramowym kobiety, z którą wykłócała się rysowniczka.
Typowa blondynka w średnim wieku. Wyglądała jak tysiace innych, które można było podziwiać na platformie. Obok niej był wyjątkowo przeciętny mąż zdający się nie pasować do niej swoją urodą. Zdecydowanie nie wydawała się być w typie River, ale była na tyle atrakcyjna, aby móc zignorować swoje własne preferencje.
- Na pewno zapewniłabyś jej lepsze doznania niż on - przyznała, bo co do tego nie miała większych wątpliwości.
Powinna się domyślić, że ktoś taki jak River nie będzie mogła powstrzymać się od jakiegoś swojego wyjątkowo błyskotliwego komentarza. Niech ją cholera... Naprawdę chciała ją doprowadzić do szału.
- Wpierw chętnie usłyszałabym jak sama to robisz - odparła i sięgnęła dłonią w kierunku fotela rysowniczki.
Zacisnęła dłoń na jej udzie, wbijając paznokcie w jego wewnętrzną stronę przez materiał jeansów. Zaraz jednak oderwała ją od ciała Cross, aby zamiast tego sięgnąć po umieszczoną w uchwycie butelkę Fanty.
Nie zszarga pamięci o Beli Lugosim, oddając się jakimś cielesnym żądzom. Nie była tak słaba! Właśnie dlatego skupiła się na ekranie, na którym pojawiły się pierwsze sceny starego horroru. Czarno biały, pełen niedoskonałości, które widać było na taśmie używanej w trakcie kręcenia. Dzięki temu można było poczuć prawdziwego ducha sztuki filmowej.
River Cross
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 8:31 pm
autor: River Cross
Mogła teraz odetchnąć z ulgą. Fakt, że nie różniły się pod każdym możliwym względem, był naprawdę przyjemny. Wiedziała, że podobnie było kiedyś, ale ludzie się przecież zmieniają. Lubiła się z nią sprzeczać, póki nie wchodziły na jakieś wściekłe tony robienia sobie nawzajem krzywdy. Od liceum przecież sprzecza się z nią tylko dla zasady, przyjmując przeciwnie stanowisko, nawet jeśli tak naprawdę się z nią zgadza. Podobnie wyglądała zresztą ich pierwsza rozmowa odnawiająca kontakt. Nie musiała jednak wyglądać tak absolutnie każda.
— Wspaniale, że przynajmniej w tej kwestii nie musimy się kłócić. — Była cała masa poglądów, w kwestii których odmienność natychmiast skreślała kogoś w głowie River. Aż zrobiła się ciekawa, jak zareagowałaby, gdyby nagle okazało się, że to Prescott jest wyznawczynią któregoś z nich. Na razie o niczym takim się nie dowiedziała, ale tak na dobrą sprawę, to przecież znały się dość słabo.
Była bardzo ciekawa jej reakcji. Jak bardzo Ruelle będzie się wzbraniała, udając, że zaczepki jej artystki nie robią na niej wielkiego wrażenia? A może odpuści właściwie od razu i rozpłynie się pod jej dotykiem? Nie, to drugie było mało prawdopodobne. Tym lepiej. Miała się przecież nad nią znęcać, a zabawniej jest robić to na kimś, kto stara się stawiać opór. Spuściła wzrok na swoje udo, by móc obserwować poczynania dłoni swojej modelki. Niespecjalnie było jednak czemu się przyglądać. Odpuściła wyjątkowo szybko. Rysowniczka z powrotem spojrzała na ekran.
Obserwowała to, co działo się w filmie. Nie chciała też wyjść stąd kompletnie niezainspirowana, a jeżeli nawet nie da tym filmom szansy, to tak się właśnie skończy. Dostawała mniej więcej to, czego się spodziewała. Jak można było się domyślić, skupiała się przede wszystkim na estetyce i sposobie budowania emocji. Z uwagą śledziła zabawę cieniem w czerni i bieli oraz to, jak oszczędność wyrazu przekładała się na sporo treści. Skoro potrafili robić takie rzeczy już wtedy, to współczesna sztuka nie powinna mieć żadnych problemów z wyrażaniem się i łapaniem odbiorcy za trzewia. Chyba że cofnęliśmy się jako ludzkość w rozwoju i czeka nas tylko zagłada. To akurat nieco smutny wniosek, a ona nie chciała się smucić.
W którym momencie jej ręka znalazła się na ręce Ruelle? Trudno powiedzieć. River cały czas grzecznie oglądała film i się nie odzywała, żeby przypadkiem nie przeszkadzać. Jej palce zaczęły jednak krążyć po przedramieniu dziewczyny. Głaskała ją niby od niechcenia, raz na jakiś czas drażniąc skórę paznokciami. Dotarła również do jej dłoni, sunąc powoli między kostkami i wzdłuż palców. Niby nie skupiała się na tym ruchu, ale sprawiał wrażenie skrzętnie zaplanowanego i nastawionego na wywołanie jak największej ilości przyjemności.
Ruelle I. Prescott
bela lugosi's dead and other hits
: sob sie 08, 2026 11:17 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Różniły się pod wieloma względami. Wydawało się, że w zasadzie dzieliło je wszystko, a jednak wciąż znajdowały sporo rzeczy, które w rzeczywistości je ze sobą łączyły, co wciąż wydawało się być zaskakujące. Zwłaszcza po tym jak przez tak długi czas zdawały się stawać w opozycji do siebie przy każdej nadarzającej się ku temu okazji.
W kwestii światopoglądowej przynajmniej na razie wydawały się mieć ze sobą sporo wspólnego. Przynajmniej jeśli chodziło o takie bardziej polityczne i społeczne rzeczy, co zresztą Prescott zdążyła już w pewien sposób wyczytać z Butelek. Było tam, co najmniej kilka scen, które mogły o wiele lepiej ukazać jej sposób myślenia dziewczyny, a ten wcale nie odbiegał szczególnie mocno od tego, co prezentowała sobą Ruelle.
Nie mogła być taka łatwa. Tak byłoby zdecydowanie zbyt nudno, a poza tym nie powinna pokazywać jak wielki wpływ na nią miał nawet najmniejszy gest ze strony rysowniczki. Zresztą za dobrze już ją znała. Wiedziała, że River uwielbia wyzwania. Inaczej nie próbowałaby jej wytresować z takim wyjątkowym zacięciem, a znudziłaby się już po pierwszym czy drugim razie zamiast brnąć jeszcze dalej w to wszystko.
Może i dla współczesnego widza podobne filmy nie wydawały się być tak porywające ze względu na inne tempo akcji, przerysowane niekiedy postacie, które być może obecnie uchodziłyby bardziej za karykatury i coś, co można umieścić raczej w komedii niż poważnej produkcji, ale na pewno można było znaleźć wiele elementów, które potrafiły sprawić, że człowiek jednak zachwycał się tym wszystkim. Być może dlatego, że pomimo ograniczonych możliwości technologii twórcy z tamtego okresu potrafili wyczarować prawdziwe cuda, które teraz wydawały się być wprost niewyobrażalne do osiągnięcia za pomocą czegoś innego niż ingerencji komputerów. Mało kto pewnie też zdawał sobie sprawę z tego, że dodatkowo mimo wszystko pewne rzeczy były już nieosiągalne ze względu na wspomniany rozwój techniki. Wystarczyło spojrzeć na samą grę cieni, którą można było osiągnąć na taśmach i kamerach rejestrującej sceny w określonym zakresie barw oraz o odpowiednim kontraście. Wszystko jak zwykle miało swoje plusy oraz minusy.
Część ukazywanych na maratonie pozycji Ruelle zdążyła już dawno obejrzeć, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby je sobie odświeżyła. Zwłaszcza, że wtedy mogłaby ewentualnie je omówić później wraz z rysowniczką. W końcu na pewno rozmowy o sztuce mogłyby w wyjątkowy sposób wzbogacić ich relację.
Obserwowała uważnie to, co działo się na ekranie. Zresztą głęboki półmrok w sali sprawiał, że trudno było jej obserwować znajdującą się obok niej artystkę. Musiałaby się pochylić naprawdę w jej stronę, aby odczytać emocje kryjące się na twarzy. Wyczuła jednak ten dotyk na swojej ręce.
Ignorowała go. Znaczy, nie patrzyła na poczynania dłoni Cross, która sunęła po jej skórze. Myślała, że będzie to chwilowe lub z czasem zamieni się w coś o wiele bardziej grzesznego. Mogła się spodziewać tego, że palce sunące dotychczas po kostkach jej śródręcza nagle znajdą się w o wiele wrażliwszym miejscu, zaciskając się na udzie lub próbując się wdrapać pod materiał koszulki.
To, co jednak w tej chwili robiła River było wyjątkowo miłe i przyjemne. Nawet odwróciła własną dłoń, aby zetknąć się z nią opuszkami palców. Chciała jej się odwdzięczyć podobnym dotykiem, który powoli rozpalał ogień pod skórą oraz wydawał się być dużo bardziej intymny niż można byłoby przypuszczać.
Kompletna cisza. Lekkie uczucie palców sunących po ręce... Czy potrzebowała czegoś więcej? Przynajmniej na razie nie wydawało jej się, aby miała jakieś bardziej złożone potrzeby.
River Cross