You should have known better
: ndz sie 09, 2026 1:11 pm
W ostatnich tygodniach Magnus nie miał zbyt wiele szczęścia w rozwiązywaniu zagadki śmierci swojego brata. Pewna kobieta skutecznie sprawiła, że w ostatnim czasie był trochę rozkojarzony, lecz gdy część problemów z jej mężem została rozwiązana mógł w końcu wrócić na odpowiednie tory. Zająć się tym, po co rzeczywiście tutaj przyjechał.
Tak wylądował w jednej z większych kancelarii w tym mieście. Znalazł kilka świstków w rzeczach swojego brata sugerujących, że korzystał albo przynajmniej chciał skorzystać z ich usług. Teoretycznie nie powinien mieć na to pieniędzy, ale zawsze miał problemy z hazardem, więc może przyszedł tu w jednym z tych kilku momentów, kiedy rzeczywiście miał jakieś pieniądze. Najprostszą metodą by się tutaj zahaczyć było po prostu najęcie ich do jakiejś przypadkowej sprawy. Pieniądze zawsze szybko rozwiązywały wszystkie języki. W takim świecie żyliśmy. Już przy pierwszej wizycie dostał spotkanie z samymi partnerami. Nie mógł dostać jakiegoś przypadkowego adwokata. Nie to, żeby jakoś szczególnie mu na tym zależało. Jakiś spór o przypadkową nieruchomość czy wykupienie kolejnej i przygotowanie dokumentacji było naprawdę błahą sprawą. Otworzyło mu natomiast drzwi by wypytać ich o sprawę swojego brata. Byli w tej kwestii bardzo elastyczni. Zwłaszcza, że ich były klient nie mógł już na nich donieść.
Akurat wychodził ze spotkania gdy zobaczył kogoś, kogo nie spodziewał się zobaczyć już do końca swojego życia. Dziewczynę, a już bardziej kobietę, której prawie udało się zabić jednego z najlepszych zabójców na świecie. Kobietę, której wyjątkowo pozwolił przeżyć. Pozwolił uwierzyć, że się przestraszył. Zapomniał. Cokolwiek w co chciała wierzyć. Szukał jej w swoim świecie, lecz nie mógł niczego znaleźć, co mogło tylko znaczyć, że miała świetne kontakty, bądź z uwagi na swój wiek dopiero zaczynała. Nie chciał tego eskalować w obawie, że odbije się to na jego rodzinie. Znacznie prościej było po prostu przejść na emeryturę.
Nie zastanawiał się szczególnie co robiła akurat w tym miejscu. Czy miała właśnie kolejny cel. Nie sądził, że był nim on. Wtedy nie pozwoliłaby mu się zobaczyć. Mógł odejść. Udać, że zapomniał, ale nie zapomniał. Ukrycie się przed nią nie było trudne. Swego czasu był w tym całkiem dobry. Poczekał na moment, kiedy udała się do archiwum. Miał dość dobry pretekst by tam być. Wchodząc do środka zamknął za sobą drzwi. Obserwował ją między pułkami, gdy przeglądała dokumenty. Mógł to skończyć tu i teraz. Powinien był, ale potrzebował wiedzieć.
- Powinnaś być mądrzejsza. - powiedział zza regału jeszcze się jej nie pokazując, lecz wiedząc, że pozna jego głos - Wzięcie kontraktu w tym samym mieście, w którym akurat przebywam? Powinnaś być mądrzejsza. - wyszedł w końcu zza mebla kręcąc głową.
- Chyba nie myślałaś, że zapomnę? - spojrzał na nią chłodno, śmiertelnie poważnie.
Stał między nią, a wyjściem. W swoim nienagannym garniturze trzymając dłonie splecione za plecami w geście absolutnej pewności siebie. Nie okazywał jej już ani krzty tego ciepła, które robił dekadę temu. Teraz stał przed nią zabójca. Na emeryturze, lecz nadal zabójca, a ona nie była dla niego niczym więcej niż po prostu zwierzyną. Tym razem nie zamierzał pozwolić na to by go zaskoczyła. Miał broń. Był przygotowany, a przynajmniej tak mu się wydawało. Obserwował jej reakcję czekając na to aż po tych wszystkich latach zrzuci w końcu przed nim swoją maskę.
Aoife Cavanagh
Tak wylądował w jednej z większych kancelarii w tym mieście. Znalazł kilka świstków w rzeczach swojego brata sugerujących, że korzystał albo przynajmniej chciał skorzystać z ich usług. Teoretycznie nie powinien mieć na to pieniędzy, ale zawsze miał problemy z hazardem, więc może przyszedł tu w jednym z tych kilku momentów, kiedy rzeczywiście miał jakieś pieniądze. Najprostszą metodą by się tutaj zahaczyć było po prostu najęcie ich do jakiejś przypadkowej sprawy. Pieniądze zawsze szybko rozwiązywały wszystkie języki. W takim świecie żyliśmy. Już przy pierwszej wizycie dostał spotkanie z samymi partnerami. Nie mógł dostać jakiegoś przypadkowego adwokata. Nie to, żeby jakoś szczególnie mu na tym zależało. Jakiś spór o przypadkową nieruchomość czy wykupienie kolejnej i przygotowanie dokumentacji było naprawdę błahą sprawą. Otworzyło mu natomiast drzwi by wypytać ich o sprawę swojego brata. Byli w tej kwestii bardzo elastyczni. Zwłaszcza, że ich były klient nie mógł już na nich donieść.
Akurat wychodził ze spotkania gdy zobaczył kogoś, kogo nie spodziewał się zobaczyć już do końca swojego życia. Dziewczynę, a już bardziej kobietę, której prawie udało się zabić jednego z najlepszych zabójców na świecie. Kobietę, której wyjątkowo pozwolił przeżyć. Pozwolił uwierzyć, że się przestraszył. Zapomniał. Cokolwiek w co chciała wierzyć. Szukał jej w swoim świecie, lecz nie mógł niczego znaleźć, co mogło tylko znaczyć, że miała świetne kontakty, bądź z uwagi na swój wiek dopiero zaczynała. Nie chciał tego eskalować w obawie, że odbije się to na jego rodzinie. Znacznie prościej było po prostu przejść na emeryturę.
Nie zastanawiał się szczególnie co robiła akurat w tym miejscu. Czy miała właśnie kolejny cel. Nie sądził, że był nim on. Wtedy nie pozwoliłaby mu się zobaczyć. Mógł odejść. Udać, że zapomniał, ale nie zapomniał. Ukrycie się przed nią nie było trudne. Swego czasu był w tym całkiem dobry. Poczekał na moment, kiedy udała się do archiwum. Miał dość dobry pretekst by tam być. Wchodząc do środka zamknął za sobą drzwi. Obserwował ją między pułkami, gdy przeglądała dokumenty. Mógł to skończyć tu i teraz. Powinien był, ale potrzebował wiedzieć.
- Powinnaś być mądrzejsza. - powiedział zza regału jeszcze się jej nie pokazując, lecz wiedząc, że pozna jego głos - Wzięcie kontraktu w tym samym mieście, w którym akurat przebywam? Powinnaś być mądrzejsza. - wyszedł w końcu zza mebla kręcąc głową.
- Chyba nie myślałaś, że zapomnę? - spojrzał na nią chłodno, śmiertelnie poważnie.
Stał między nią, a wyjściem. W swoim nienagannym garniturze trzymając dłonie splecione za plecami w geście absolutnej pewności siebie. Nie okazywał jej już ani krzty tego ciepła, które robił dekadę temu. Teraz stał przed nią zabójca. Na emeryturze, lecz nadal zabójca, a ona nie była dla niego niczym więcej niż po prostu zwierzyną. Tym razem nie zamierzał pozwolić na to by go zaskoczyła. Miał broń. Był przygotowany, a przynajmniej tak mu się wydawało. Obserwował jej reakcję czekając na to aż po tych wszystkich latach zrzuci w końcu przed nim swoją maskę.
Aoife Cavanagh