definitely not drowning
: ndz sie 09, 2026 6:32 pm
- Dziewięć dni temu -
Cyrus Lockhart nigdy w życiu nie wylądował na dywaniku.
Ani u dyrektora w szkole, ani tym bardziej u ordynatora w szpitalu. No, aż do ostatniego razu, gdy zamiast pojawić się na czas w pracy, rezydent neurochirurgii wybrał seks ze swoją byłą dziewczyną. Blondyn nigdy nie czuł takiego zażenowania swoim zachowaniem, jak wtedy gdy stał wyprostowany jak struna w biurze swojego przełożonego, nie potrafiąc wymyślić jakiejkolwiek logicznej wymówki lub usprawiedliwienia. Dlatego stał cicho, przyjmując cały wywód na temat tego, że kto jak kto, ale lekarze i chirurdzy nie mają prawa się spóźniać. Prawdę mówiąc; najbardziej wkurwiło go to, że jako jeden z najlepszych pracowników, dostał opieprz za to jedno, niewinne wykroczenie. Nigdy nie zawiódł, nigdy wcześniej się nie spóźnił, nigdy nie popełnił żadnego błędu, a i tak został zjechany od góry do dołu. I może… Może tego potrzebował, żeby uświadomić sobie, że nie warto dawać z siebie tysiąca procent, jeśli na dłuższą metę, nie miało to jednak zbyt wielkiego znaczenia.
Nie zmieniało to jednak faktu, że po wyjściu z biura swojego przełożonego, Cyrus wciągnął się w wir pracy. Kontrole, wizyty, nauka, pomoc przy zabiegach i operacjach — wszystko szło sprawnie i standardowo, aż do czasu, gdy nieświadomie wsunął palce do kieszeni swoich spodni, wyczuwając pierścionek, należący do Calliope. Nawet nie pamiętał, żeby go przekładał; musnął opuszkami metalową obręcz, a jego umysł odruchowo powędrował w stronę poranka i tym sposobem, reszta dnia przebiegła mu w mniej spokojnej atmosferze.
Cyrus ciągle o niej myślał, mimo że starał się na każdy możliwy sposób, wyciągnąć ją ze swojej głowy. Pisanie wiadomości na pewno mu w tym nie pomogło, ale nie potrafił wyłączyć telefonu, jeśli wiedział, że do niego napisała. Zachowywał się jak skończony idiota i nastolatek, który nie umie się opanować. I jeszcze ta randka… Od kiedy on, do cholery, chodzi na randki? Zaczął nawet myśleć nad tym, żeby to odwołać; znowu pozwalał sobie na zbyt wiele, znowu wszystko wymykało mu się spod kontroli. A jednocześnie; czy naprawdę czuł się z tym źle? Póki co, nie zauważył drastycznych zmian, poza tym że pierwszy raz w całym swoim życiu, miał kogoś, o kim notorycznie myślał. Przynajmniej nie czuł się tak wymęczony, znużony i kompletnie pozbawiony emocji, a przecież to była jedna z tych rzeczy, które nie dawały mu spokoju przez ostatnie miesiące..
Mając tą myśl na uwadze, Cyrus zdecydował, że zgodnie z obietnicą zabierze ją na tą nieszczęsną randkę. Tym razem wyszedł w swojej najbardziej, możliwej luźnej odsłonie; założył jedynie biały t-shirt i któreś z materiałowych spodni, które wpadły mu w ręce. Nigdy nie przykładał uwagi do mody, liczyła się jedynie estetyka i schludność. Poza tym, to tylko spacer; nie musiał robić z siebie jeszcze większego idioty, niż czuł się w rzeczywistości.
Słońce świeciło i było bardzo ciepło tego popołudnia. Lockhart szedł przy boku Calliope, brzegiem jeziora, wsuwając dłonie w kieszenie spodni i zerkając na jej profil. Była taka ładna, że czasem gubił swój tok myślenia.
— Nie ugotujesz się w tych ciuchach? — mruknął, spoglądając na jej ciemne ubrania. Szturchnął ją lekko ramieniem, by szła w cieniu, a sam zmrużył oczy w słońcu. — Jak wytłumaczyłaś się swoim kolegom z pracy, hm? — rzucił po chwili złośliwie, przypominając sobie, że nigdy nie wrócił do tego tematu. — Powiedziałaś, że nie jestem twoim one night standem, tylko eks sprzed dziesięciu lat, któremu kompletnie nie potrafiłaś się oprzeć? — zapytał, uśmiechając się nieco kpiąco. — Mm. Wydawałaś się bardzo chętna, żeby mnie wtedy poznać — dodał, po raz kolejny sobie z niej żartując, zanim objął ją ramieniem, by przyciągnąć bliżej siebie. — Co się robi na tych twoich randkach, co? Chcesz pogadać o pogodzie? O irytujących koleżankach? — zapytał, spoglądając na nią z rozbawieniem.
calliope
Cyrus Lockhart nigdy w życiu nie wylądował na dywaniku.
Ani u dyrektora w szkole, ani tym bardziej u ordynatora w szpitalu. No, aż do ostatniego razu, gdy zamiast pojawić się na czas w pracy, rezydent neurochirurgii wybrał seks ze swoją byłą dziewczyną. Blondyn nigdy nie czuł takiego zażenowania swoim zachowaniem, jak wtedy gdy stał wyprostowany jak struna w biurze swojego przełożonego, nie potrafiąc wymyślić jakiejkolwiek logicznej wymówki lub usprawiedliwienia. Dlatego stał cicho, przyjmując cały wywód na temat tego, że kto jak kto, ale lekarze i chirurdzy nie mają prawa się spóźniać. Prawdę mówiąc; najbardziej wkurwiło go to, że jako jeden z najlepszych pracowników, dostał opieprz za to jedno, niewinne wykroczenie. Nigdy nie zawiódł, nigdy wcześniej się nie spóźnił, nigdy nie popełnił żadnego błędu, a i tak został zjechany od góry do dołu. I może… Może tego potrzebował, żeby uświadomić sobie, że nie warto dawać z siebie tysiąca procent, jeśli na dłuższą metę, nie miało to jednak zbyt wielkiego znaczenia.
Nie zmieniało to jednak faktu, że po wyjściu z biura swojego przełożonego, Cyrus wciągnął się w wir pracy. Kontrole, wizyty, nauka, pomoc przy zabiegach i operacjach — wszystko szło sprawnie i standardowo, aż do czasu, gdy nieświadomie wsunął palce do kieszeni swoich spodni, wyczuwając pierścionek, należący do Calliope. Nawet nie pamiętał, żeby go przekładał; musnął opuszkami metalową obręcz, a jego umysł odruchowo powędrował w stronę poranka i tym sposobem, reszta dnia przebiegła mu w mniej spokojnej atmosferze.
Cyrus ciągle o niej myślał, mimo że starał się na każdy możliwy sposób, wyciągnąć ją ze swojej głowy. Pisanie wiadomości na pewno mu w tym nie pomogło, ale nie potrafił wyłączyć telefonu, jeśli wiedział, że do niego napisała. Zachowywał się jak skończony idiota i nastolatek, który nie umie się opanować. I jeszcze ta randka… Od kiedy on, do cholery, chodzi na randki? Zaczął nawet myśleć nad tym, żeby to odwołać; znowu pozwalał sobie na zbyt wiele, znowu wszystko wymykało mu się spod kontroli. A jednocześnie; czy naprawdę czuł się z tym źle? Póki co, nie zauważył drastycznych zmian, poza tym że pierwszy raz w całym swoim życiu, miał kogoś, o kim notorycznie myślał. Przynajmniej nie czuł się tak wymęczony, znużony i kompletnie pozbawiony emocji, a przecież to była jedna z tych rzeczy, które nie dawały mu spokoju przez ostatnie miesiące..
Mając tą myśl na uwadze, Cyrus zdecydował, że zgodnie z obietnicą zabierze ją na tą nieszczęsną randkę. Tym razem wyszedł w swojej najbardziej, możliwej luźnej odsłonie; założył jedynie biały t-shirt i któreś z materiałowych spodni, które wpadły mu w ręce. Nigdy nie przykładał uwagi do mody, liczyła się jedynie estetyka i schludność. Poza tym, to tylko spacer; nie musiał robić z siebie jeszcze większego idioty, niż czuł się w rzeczywistości.
Słońce świeciło i było bardzo ciepło tego popołudnia. Lockhart szedł przy boku Calliope, brzegiem jeziora, wsuwając dłonie w kieszenie spodni i zerkając na jej profil. Była taka ładna, że czasem gubił swój tok myślenia.
— Nie ugotujesz się w tych ciuchach? — mruknął, spoglądając na jej ciemne ubrania. Szturchnął ją lekko ramieniem, by szła w cieniu, a sam zmrużył oczy w słońcu. — Jak wytłumaczyłaś się swoim kolegom z pracy, hm? — rzucił po chwili złośliwie, przypominając sobie, że nigdy nie wrócił do tego tematu. — Powiedziałaś, że nie jestem twoim one night standem, tylko eks sprzed dziesięciu lat, któremu kompletnie nie potrafiłaś się oprzeć? — zapytał, uśmiechając się nieco kpiąco. — Mm. Wydawałaś się bardzo chętna, żeby mnie wtedy poznać — dodał, po raz kolejny sobie z niej żartując, zanim objął ją ramieniem, by przyciągnąć bliżej siebie. — Co się robi na tych twoich randkach, co? Chcesz pogadać o pogodzie? O irytujących koleżankach? — zapytał, spoglądając na nią z rozbawieniem.
calliope