001. Chodź, pomaluj mój świat
: ndz sie 09, 2026 9:48 pm
001. Chodź, pomaluj mój świat | Outfit
trigger warning
WulgaryzmyRemont wydawał mi się świetnym pomysłem, zwłaszcza wtedy, gdy przeglądałem projekty na ekranie laptopa. Dopiero później okazało się, ze każdy wybór pociągał za sobą podjęcie pięciu kolejnych decyzji. Najpierw godzinami głowiłem się nad kolorem ścian i rodzajem podłogi. Gdy to udało mi się ogarnąć, to przyszła kolej na oświetlenie, zabudowę oraz uchwyty. Nawet na wybór głupiego kranu musiałem poświęcić sporo czasu. Tak to jest, gdy człowiek ma dużo możliwości i zdecydowanie za dużą potrzebę kontrolowania wszystkiego.
Stałem właśnie w kuchni i patrzyłem na fragment ściany, z którego wcześniej zdjęto stare szafki. Złapałem się za kark i zostawiłem tym samym na skórze odrobinę pyłu. - Zajebiście. Naprawdę to był świetny pomysł - pomyślałem.
Mogłem oczywiście wynająć kogoś, kto zająłby się wszystkim od początku do końca. Pieniądze nigdy nie stanowiły tu problemu. Sam problem polegał jednak na tym, że chciałem wiedzieć, co działo się z moim apartamentem. Poza tym nie cierpię jak ktoś obcy pałęta się po mieszkaniu, bo nie można się wtedy nawet porządnie wysrać.
Podniosłem z blatu projekt kuchni i jeszcze raz porównałem go z pomieszczeniem. Już po chwili dostrzegłem coś, co zaczęło mnie drażnić. Odłożyłem projekt z powrotem na blat i spojrzałem na fragment starej zabudowy, który nadal wymagał demontażu. Skoro i tak już zrobiłem z mieszkania plac budowy, to uznałem, że równie dobrze mogłem pozbyć się przynajmniej jednej rzeczy samodzielnie. Sięgnąłem po wiertarko-wkrętarkę i założyłem okulary ochronne. Po chwili w całym mieszkaniu rozległ się nieprzyjemnie głośny dźwięk pracującego sprzętu.
Przez kilka minut walczyłem z mocowaniem, które najwyraźniej miało przetrwać dłużej niż sam pierdolony budynek. Zacisnąłem szczękę i zwiększyłem nacisk, aż w końcu śruba puściła. - Wreszcie, kurwa - powiedziałem do siebie w myślach.
Wyłączyłem urządzenie i przez moment cieszyłem się nagłą ciszą. Właśnie wtedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Zmarszczyłem brwi, bo nie przypominałem sobie, żebym kogokolwiek się spodziewał. Odłożyłem wiertarkę, otrzepałem dłonie z pyłu i ruszyłem w stronę przedpokoju, żeby sprawdzić, kto się do mnie dobija.
Gabriela R. Blais