i'm alive, but i can barely breathe
: pn sie 10, 2026 12:21 am
#2
Jeszcze tylko kilkaset metrów… I jest!
Forester wygrywa Grand Prix Włoch!
Aurora triumfuje na Monzy! Niesamowite!
Komentator wyścigu nie krył ekscytacji.
Nagłówki gazet i portali wybrzmiewały jednogłośnie.
Zamknięty bankiet na cześć kolejnego sukcesu zgromadził najważniejszych ludzi z kręgu, na czele ze sponsorami, którzy oceniającym wzrokiem wodzili po każdym udekorowanym zakamarku głównej sali zamku.
Ten wieczór należał do barw zespołu.
Po kilku niemiłosiernie długich i nużących rozmowach o niczym80% Midnight Black — cały monokok i większość nadwozia jest niemal czarna, z delikatnym granatowym połyskiem.
15% Aurora Green — charakterystyczna, świetlista i falująca linia biegnąca od nosa, przez sidepody, aż po tylne skrzydło.
5% Violet/Blue — fiolet, miejscami przechodzący w elektryczny błękit, na przednim i tylnym skrzydle.
Logo — białe, z zielono-fioletową poświatą.
Z daleka bolid jest czarny i elegancki. Dopiero gdy światło pada pod odpowiednim kątem, pojawiają się zielone, niebieskie i fioletowe refleksy. Przypomina wówczas zorzę polarną.
Dopiero gdy się za nią zamknęły, pozwoliła sobie wypuścić przez usta wstrzymywane powietrze. Zupełnie jakby wcześniej nie potrafiła oddychać.
Uderzył w nią przyjemny chłód letniej nocy. Poszła w kierunku fontanny; w oddali słyszała odgłos spływającej wody – gdzieś musiała tam być, między krzewami i rozrośniętymi drzewami.
Stukot szpilek roznosił się po cichej okolicy. Poprawiła materiał czarnej minisukienki, która według jej matki, rzecz jasna, odkrywała zbyt wiele. Ale Nellie nie ubierała się jak ona. Nellie nią nie była.
Obejrzała się za siebie, gdy dotarła do oświetlonej fontanny, schowanej w idealnie przystrzyżonych krzakach, które tworzyły okrąg. Nasłuchiwała czyichkolwiek kroków. Nic. Westchnęła i otworzyła trzymaną w dłoniach kopertówkę, niezgrabnie siadając na murku.
Zawartość torebki była niewielka. Błyszczyk, puder, telefon…
Momentalnie przypomniała sobie otrzymanego przed wyjściem z domu SMS-a. Od ojca, bo od kogo innego?
„Zachowuj się”.
Nadal nie chciał Nellie widzieć na tych wszystkich obrzydliwie eleganckich wydarzeniach.
Błyszczyk, puder, telefon… i małe zawiniątko skrywające blanta przygotowanego przez znajomego dilera.
Normalnie by się uśmiechnęła. Normalnie nie musiałaby się ukrywać. Normalnie? Słowa „normalnie” już od dawna nie było w jej słowniku.
Wyciągnęła skręta wraz z zapalniczką. Joint wylądował między wargami. Ale kiedy chciała go podpalić, dłonie trzęsły się jej tak bardzo, że przy mocniejszym naciśnięciu krzesiwka zapalniczka poleciała na murek i wpadła do wody.
Reakcja Nellie była błyskawiczna – zanurzyła rękę w fontannie, złapała zapalniczkę. Oczywiście, że mokra przestała działać.
Westchnęła znowu, tym razem z wyraźnego wkurwienia, niżeli z ulgi. Złapała się za nasadę nosa.
— Ja pierdolę…