we've been on this ferris wheel up and down
: pn sie 10, 2026 4:42 pm
01.
— Wejdę na wszystko, tylko nie na tamto — powiedziała śmiało, wskazują ręką na obracające się wagoniki na wirującej platformie. — Mój błędnik wariuje od samego patrzenia — dodała, kiedy wraz z siostrą przekroczyły bramę lunaparku.
Wieczór był ciepły, ale też jakoś bez przesady. Dało się oddychać, co jakiś czas zrywał się delikatny wiatr, a później zapowiadano deszcz, więc Pixie wzięła ze sobą bluzę z kapturem, którą przywiązała sobie wokół bioder. Lepiej tak niż miałaby być później zaskoczona. Dalej miała wakacje i nie chciała spędzić wolnych dni w łóżku, pociągając nosem i wykaszliwać płuca. Musiała porządnie zrelaksować się przed nadchodzącym semestrem. Na szczęście potrafiła odpoczywać i nie szukała sobie na siłę zajęć. No i chętnie widywała się ze znajomymi i rodzeństwem, żeby wynagrodzić im czas, kiedy utknęła z nosem w książkach i wtedy ciężko było ją wyciągnąć z domu i namówić na jakikolwiek wypad do miasta.
— Mam propozycję — przystanęła w miejscu, robiąc unik przed jakimś dzieciakiem, który pędził w ich stronę z papierową torbą wypełnioną po brzegi popcornem. — Najedzmy się waty cukrowej, prażonych orzeszków i pieczonych jabłek w karmelu, a potem sprawdzimy, która z nas się pierwsza porzyga — wyszczerzyła się do Milagros. Czy to nie genialne?
Pix mało co ruszało, więc była prawie pewna, że nieważne, jak dużo w siebie wepchnie, to nic nie będzie w stanie wywołać u niej torsji. A tak naprawdę była po prostu głodna, obiad jadła całe wieki temu, a tutaj zapachy strasznie kusiły i aż prosiło się o spróbowanie wszystkich przysmaków, które oferował park rozrywki. Przyjść tutaj i nie zjeść churrosów z cynamonem albo zakręconych frytek, to jak nie przyjść tutaj wcale.
— Kiedy znowu gdzieś grasz? — zapytała, przyglądając się Mili, bo zawsze interesowała się tym, co u niej. Lubiła wiedzieć, że jej rodzeństwo spełniało się zawodowo zawodowo i hobbistycznie, i było w ogólnym pojęciu szczęśliwe. — Wpadnę popatrzeć. Chyba że masz na każdym występie swoich wielkich fanów, którym dedykujesz piosenki, a potem uwodzisz ich swoim urokiem osobistym — westchnęła teatralnie, bo wtedy to trochę komplikował sprawę i nici kolejnym, siostrzanym spotkaniem. Ale jeśli po koncertach Milagros była zajęta, to Pixie nie zamierzała zajmować jej czasu. Na pewno kręciło się wokół niej mnóstwo chłopaków. I dziewczyn! No wystarczy na nią spojrzeć. Gdyby były spokrewnione, a nie adoptowane, to można było powiedzieć, że obie miały świetne geny. Co prawa nie były do siebie podobne i w ogóle nie były podobne zupełnie do nikogo, ale Fontainowie sami musieli przyznać, że wylosowały im się ładne dzieciaki. I niegłupie, a to akurat nie lada sztuka. Wszystkie dawały sobie w życiu radę i nie potrzebowali zastrzyku gotówki od Chantal i Luca. To znaczy, Pix dalej z nimi mieszkała i ciągnęła od nich kasę, ale na swoje usprawiedliwienie miała to, że wciąż się uczyła. Kiedy odpłaci im się piękny za nadobne. I to z nadwyżką!
Milagros Fontaine