It’s just a small world
: śr sie 12, 2026 12:35 am
Potrzebowała odpoczynku.
Potrzebowała chwili tylko dla siebie z daleka od tego całego zgiełku, dramatów, a przede wszystkim FACETÓW. Wchodzili do jej życia z buciorami, robili zamieszanie, zawracali jej w głowie, a następnie rozpływali się w powietrzu zanim zdążyła mrugnąć. Miała tego serdecznie dosyć. Nie mogła na nich liczyć. Nie miała w nich wsparcia, a wręcz to ona była dla każdego podporą. Nie tylko w życiu zawodowym, ale również prywatnym.
Dlatego nie czekała już na żadnego księcia na białym koniu. Chociaż w rzeczywistości nigdy na niego nie czekała i od zawsze świetnie sobie radziła sama. W związku z tym uznała, że w sumie nigdy nie płynęła żaglówką, więc to chyba odpowiednia pora w końcu wypłynąć na takie rejs.
Nie miała ochoty na tłum ludzi i dzielenie się miejscem na pokładzie z innymi ludźmi. Obecnie miała przesyt towarzystwa i marzyła o samotnym rejsie w ciszy i spokoju. Musiała też trochę okłamać właściciela, że potrafi sterować , bo inaczej by pewnie jej nie pozwolił wypłynąć na jezioro samej.
Teraz stała już na pomoście w krótkich spodenkach i górą od kostiumu, marszcząc brwi słysząc mężczyznę będącego w środku zamieszania z jakimiś innymi klientami. - Niestety, ale państwo rezerwowali żaglówkę na jutro na dwunastą, a nie na dzisiaj- próbował im na spokojnie wyjaśnić zerkając to na młodą parę, to w swój notatnik, który lata świetności miał dawno za sobą. - A nie możemy zmienić tego? Chcielibyśmy dzisiaj popływać, na jutro mamy już inne plany- Rudowłosa westchnęła przewracając oczami za okularami i licząc na to, że w końcu sytuacja się wyjaśni, a ona będzie mogła się odciąć od ludzi i wylegiwać błogo na pokładzie. - Mam już na dzisiaj wszystko zarezerwowane. Nawet pani już jest i czeka na swoją żaglówkę - wyjaśnił wskazując na Marę, a kiedy para odwróciła się w ich kierunku, posłała im przepraszający uśmiech. Może powinna zrezygnować z własnej przyjemności, ale nie- uparła się i koniec. - O i kolejny klient też już jest- kobieta nawet nie spoglądała za siebie, kto stanął właśnie tuż za nią. Po prostu czekała aż będzie mogła w końcu wypocząć nad wodą.
Jednak wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Uparty, niedoszły klient nagle zasugerował coś, co wyraźnie zaskoczyło wszystkich. - A państwo oboje samotnie wypływają żaglówką? To może popłyniecie razem jedną , a my weźmiemy wtedy drugą?- zadowolony ze swojego pomysłu błądził wzrokiem między właścicielem, Marą, a mężczyzną stojącym tuż za nią. Dopiero wtedy odwróciła się, aby spojrzeć na niego, ciekawa przede wszystkim jego reakcji na ten pomysł. Momentalnie uniosła wysoko brwi, ściągając okulary z oczu i zsuwając je na czubek głowy. - James? Bez jaj, to niemożliwe- momentalnie uśmiechnęła się na widok dawnego znajomego ze szkoły. - O państwo się znają? Brzmi idealnie- już nawet nie zerkała na tego upartego klienta, a jedynie wpatrywała się w McCanna. W sumie z dwojga złego, z nim już by mogła wypłynąć jedna żaglówką!
James McCann
Potrzebowała chwili tylko dla siebie z daleka od tego całego zgiełku, dramatów, a przede wszystkim FACETÓW. Wchodzili do jej życia z buciorami, robili zamieszanie, zawracali jej w głowie, a następnie rozpływali się w powietrzu zanim zdążyła mrugnąć. Miała tego serdecznie dosyć. Nie mogła na nich liczyć. Nie miała w nich wsparcia, a wręcz to ona była dla każdego podporą. Nie tylko w życiu zawodowym, ale również prywatnym.
Dlatego nie czekała już na żadnego księcia na białym koniu. Chociaż w rzeczywistości nigdy na niego nie czekała i od zawsze świetnie sobie radziła sama. W związku z tym uznała, że w sumie nigdy nie płynęła żaglówką, więc to chyba odpowiednia pora w końcu wypłynąć na takie rejs.
Nie miała ochoty na tłum ludzi i dzielenie się miejscem na pokładzie z innymi ludźmi. Obecnie miała przesyt towarzystwa i marzyła o samotnym rejsie w ciszy i spokoju. Musiała też trochę okłamać właściciela, że potrafi sterować , bo inaczej by pewnie jej nie pozwolił wypłynąć na jezioro samej.
Teraz stała już na pomoście w krótkich spodenkach i górą od kostiumu, marszcząc brwi słysząc mężczyznę będącego w środku zamieszania z jakimiś innymi klientami. - Niestety, ale państwo rezerwowali żaglówkę na jutro na dwunastą, a nie na dzisiaj- próbował im na spokojnie wyjaśnić zerkając to na młodą parę, to w swój notatnik, który lata świetności miał dawno za sobą. - A nie możemy zmienić tego? Chcielibyśmy dzisiaj popływać, na jutro mamy już inne plany- Rudowłosa westchnęła przewracając oczami za okularami i licząc na to, że w końcu sytuacja się wyjaśni, a ona będzie mogła się odciąć od ludzi i wylegiwać błogo na pokładzie. - Mam już na dzisiaj wszystko zarezerwowane. Nawet pani już jest i czeka na swoją żaglówkę - wyjaśnił wskazując na Marę, a kiedy para odwróciła się w ich kierunku, posłała im przepraszający uśmiech. Może powinna zrezygnować z własnej przyjemności, ale nie- uparła się i koniec. - O i kolejny klient też już jest- kobieta nawet nie spoglądała za siebie, kto stanął właśnie tuż za nią. Po prostu czekała aż będzie mogła w końcu wypocząć nad wodą.
Jednak wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Uparty, niedoszły klient nagle zasugerował coś, co wyraźnie zaskoczyło wszystkich. - A państwo oboje samotnie wypływają żaglówką? To może popłyniecie razem jedną , a my weźmiemy wtedy drugą?- zadowolony ze swojego pomysłu błądził wzrokiem między właścicielem, Marą, a mężczyzną stojącym tuż za nią. Dopiero wtedy odwróciła się, aby spojrzeć na niego, ciekawa przede wszystkim jego reakcji na ten pomysł. Momentalnie uniosła wysoko brwi, ściągając okulary z oczu i zsuwając je na czubek głowy. - James? Bez jaj, to niemożliwe- momentalnie uśmiechnęła się na widok dawnego znajomego ze szkoły. - O państwo się znają? Brzmi idealnie- już nawet nie zerkała na tego upartego klienta, a jedynie wpatrywała się w McCanna. W sumie z dwojga złego, z nim już by mogła wypłynąć jedna żaglówką!
James McCann