Strona 1 z 1

Shit happens

: śr sie 12, 2026 11:32 am
autor: Gabriela R. Blais
trigger warning
przekleństwa
outfit

Zawsze musiała się w coś wjebać. Nie mogła jak normalny człowiek odmówić. Odejść, nakreślić jasno i wyraźnie granicy, której nikt nie miał przekraczać. Zachciało jej się układów z psychopatą i proszę bardzo, była w czarnej dupie. Dostała od niego jasne wytyczne, że tej nocy mieli się spotkać w klubie bokserskim. A mogła sobie zażyczyć czegoś, na co ten fiut w życiu by się nie zgodził. Podobno wizja małżeństwa odstraszała facetów. Albo nie wiem, kazać mu paść na kolana i zeżreć własne odchody. Tyle, że nie wiedziała czego musiał dopuścić się w więzieniu. Może takie wyczyny, to już była dla niego normalka. Tak czy siak nie mogła ignorować tego problemu cały czas. Już ostatnio go wystawiła. Napisał wiadomość z miejscem i czasem, a ona się nie zjawiła. Olewała każdy kolejny SMS, czując się bezpiecznie poza mieszkaniem, żeby nie mógł jej znaleźć. Tym razem jednak wyczuwała jego wkurw, no i czekał na nią przed drzwiami, nie pozostawiając wyboru...
Sukinsyn.
Była niemal pewna, że wtedy się nie zgodzi. Marco miałby jej pokazać swoje słabe punkty? To było czyste szaleństwo, a jednak siedziała w tym syfie znowu po uszy. Obróciła się bokiem do swojego odbicia w lustrze i cicho jęknęła. Jak miała ukryć przed nim zarys ciążowego brzuszka? Jeśli ubrałaby się jak zakonnica, to od razu zwróciłaby jego uwagę. Ona widziała tę małą wypukłość, ale czy on zauważy? Może powie, że nawpierdalała się wieczorem kebsa i jakoś to przejdzie? Nawet założyła za ciasny top, żeby spłaszczyć cycki - ledwo potrafiła w tym oddychać. Tylko co dalej? Dziś może jej się upiecze, ale co będzie później? Z każdym tygodniem jej ciało się zmieniało i musiała uważać.
Tym będzie się martwiła jutro...
- To od czego zaczynamy? - wyszła z szatni i od razu skierowała swoje kroki w stronę ringu, gdzie czekał. Mógłby nią rzucić, jak workiem ziemniaków i bez problemu połamać jednym ciosem. Nie mogła pozwolić na tak bezpośredni kontakt. Zbytnio dźwigać też nie mogła. Fuck. - Może zaczniemy od worka? Pokażesz mi technikę. - odparła spokojnie, ale w duchu modliła się do wszystkich przenajświętszych, żeby po prostu uległ. Zacisnął dłonie w pięści i pokazał jej kilka uderzeń, które będzie ćwiczyć przez cały trening, a potem się rozstaną. On uzna, że jest beznadziejna i na nic mu się nie przyda. A ona będzie miała spokój. Piękna bajka.
- Zapomniałam ściągnąć kolczyki! - zaśmiała się i sięgnęła dłonią do biżuterii, żeby jej się pozbyć. Odłożyła na ławeczkę swoją własność, bo i tak byli tutaj sami. Zero pomocy. Ani jednego świadka.

Marco Moretti