Strona 1 z 1

Please don't be mad

: śr sie 12, 2026 10:40 pm
autor: Yuna Crowe
Yu była skłonna przyznać wszem i wobec, że spędzała na uniwersytecie zdecydowanie za dużo swojego czasu. Jednak musiała przyznać, że tu po prostu czuła się najlepiej i tu mogła w spokoju czytać książki i wchłaniać wiedzę wszelaką w swojej dziedzinie studiów. Fascynował ją kosmos i fakt, że człowiek może się tam wybrać i chociaż w małej części eksplorować to co jest kompletnie nieznane. Co nie zmienia też faktu, że może sama by się nie wybrała, ale z chęcią przyczyni się by eksplorowanie stało się łatwiejsze. Siedziała w tym wszystkim za głęboko jak dla niektórych znajomych, ale co poradzić, że oddała się temu w całości? Nie potrafiła w relacje międzyludzkie, więc by unikać ich jak najwięcej to zakopywała się w książkach i swoim małym świcie. Według terapeuty powinna więcej wychodzić do ludzi i starać się socjalizować w większym stopniu, ale jak widać tyle go słuchała. Rodzina już przestała nawet podejmować próby przekonania ją do tego. Widzieli, że ma małe grono znajomych i to im już teraz wystarczyło. Mieli pewność, że jednak są na tym świecie ludzie, którzy lubią przebywać w towarzystwie Yuny.
Dzisiaj wcale nie było inaczej i właśnie z nosem w książce próbowała skierować się w stronę biblioteki. Potrzebowała uzupełnić swoją wiedzę i notatki, które miała skrupulatnie prowadzone nawet jeśli to był tylko i wyłącznie research dla niej samej.
Niestety chyba nigdy nie nauczy się, że idąc trzeba zwracać uwagę na to co się dzieje wokół a nie na książki czy telefon. Jeszcze pół biedy gdyby sama sobie krzywdę zrobiła i wlazła w ławkę, kosz na śmieci czy nawet lampę. Nie. Tym razem musiała się zatrzymać na kimś i nie dość, że temu komuś wylała napój to jeszcze sama przywaliła z takim impetem, że wylądowała ostatecznie na ziemi. -Przepraszam! - rzuciła szybko zbierając książkę z ziemi, żeby się nie pobrudziła. To nic, że ona sama pewnie ma uświnione jeansy. Spojrzała w górę by przepraszająco uśmiechnąć się do dziewczyny, której bardzo prawdopodobnie przypadkiem zjebała kompletnie dzień. -Naprawdę nie chciałam - bo przecież nie zrobiła tego specjalnie.

Sunny Song

Please don't be mad

: czw sie 13, 2026 10:15 pm
autor: Sunny Song
To był jeden z tych dni, które zapowiadały się dobrze od samego rana. Wstała wypoczęta, chociaż nie położyła się za wcześnie, oba przyszykowane wcześniej outfity prezentowały się świetnie, chociaż nie tak jak na niej. Przybyło jej dwóch obserwatorów na insta, więc nie mogło być chyba lepiej prawda?
Zdarzyła jeszcze zahaczyć po kawkę i kanapeczkę na wynos, żeby nie musieć przygotowywać czegoś samej. W końcu po coś były dostępne więc zamierzała korzystać.
Zajęcia były dzisiaj nawet nie takie złe, bo jednak budowanie domów w Simsach było o sto procent prostsze niż w realnym życiu. Nie groziła żadna katastrofa budowlana, wystarczył młotek, żeby zburzyć ścianę czy płot i postawić go w innym miejscu. A z kodami to już w ogóle można było cuda na kiju tworzyć.
Idąc korytarzem scrollowała Insta, od czasu do czasu patrząc przed siebie. Miała jeszcze jedne zajęcia na dziś i może potem wybierze się w jakieś fajne miejsce na obiad. Może coś koreańskiego i wreszcie trafi na właściwą knajpę? Brakowało jej rodzinnej kuchni, bo jednak jakoś Kanadyjczycy nie potrafili gotować tak jak Koreańczycy.
Idąc przed siebie z matcha latte na kokosowym mleku już odliczała czas do planowanego obiadku. I właśnie to ją zgubiło, bo zapatrzyła się w apetycznie wyglądający na zdjęciu tteokbokki. Nim zdążyła chociażby polubić zdjęcie zderzyła się z kimś tak samo zapatrzonym w swoje coś jak ona w smartfon. Niestety najgorsze w tym wszystkim było to, że jej stylowy outficik został przyozdobiony zielonym kolorem matchy.
Wylądowała na podłodze obijając sobie tyłek, smartfon poleciał w kąt, a ją po prostu z oburzenia zatkało. Tak po prostu, że nawet w pierwszym momencie nie zdążyła sobie porządnie zakląć, by dać upust złości.
- Noż kura jego mać - wymamrotała patrząc na swój ufafluniony strój. Wyglądała jak ostatnia wieśniara i nie ma mowy, żeby pokazała się tak na zajęciach! - Co mi po twoich przeprosinach jak mi to nic nie da - wybuchła, chociaż była tak samo winna jak dziewczyna, z którą się zderzyła.

Yuna Crowe

Please don't be mad

: pt sie 14, 2026 12:17 am
autor: Yuna Crowe
Yuna miała w zwyczaju nie patrzeć gdzie lezie. Wiecznie zaczytana, zamyślona i wszystko inne. Ile razy wpadala na ludzi albo obiekty to głowa mała. Jednak nadal nie potrafiła się nauczyć, że powinna bardziej zwracać uwagę na otoczenie. Tyle razy rodzeństwo jej powtarzało, że zrobi sobie krzywdę i przede wszystkim wpadnie w kłopoty. Niestety nie wszyscy są mili i wyrozumiali pod tym względem. I chyba właśnie dzisiaj Yuna Crowe miała najgorszego pecha pod słońcem. Nie dość, że pewnie się ładnie obiła lądując na tyłku to jeszcze kogoś bardzo mocno rozdrażniła. Aż się lekko skuliła gdy dziewczyna podniosła głos. Nie miała styczności z tym, że się na nią krzyczy, więc było to z lekka zaskakujące i przerażające, bo kurczaki ktoś miał czelność podnieść na nią głos. Spojrzała na uwalony strój i na dziewczynę by znowu spojrzeć na strój. -Kurcze - wymamrotała jedynie nie bardzo wiedząc co począć. Przeczesała dłonią włosy i pozbierała się z podłogi. Stała nad dziewczyną jak ten gamoń nie bardzo wiedząc co zrobić i w myślach przerabiała wszelkie możliwe scenariusze, których mogłaby użyć w takim przypadku i wyjść na człowieka. -Mogę dać Ci moją bluzę - stwierdziła szybko wybierając ten scenariusz, który powinien się nadać. -A za pralnię zapłacę - no bo co innego pozostało? Przecież czasu nie cofnie, a przynajmniej może zaoferować pomoc chociaż korciło ją po prostu jeszcze raz przeprosić i spierdolić z miejsca zdarzenia. -Matchę też kupię - dodała jeszcze wiedząc, że to też powinna zrobić. A przynajmniej tak jej się wydawało, bo siostra jej mówiła, że tak trzeba jak się komuś coś wyleje przypadkiem przez twoją osobę. Zamilkła na moment szperając w swoim plecaku by zaraz wyciągnąć ciemną bluzę, którą wyciągnęła w stronę nieznajomej. Przynajmniej nie będzie paradować w poplamionym ubraniu! To się liczyło prawda? Starała się. Stała tak nad biedną dziewczyną chwilę zwracając tym samym uwagę innych. Ba nawet wyciągnęła w jej stronę wolną rękę by chociaż pomóc jej wstać. Na dobrą sprawę nie wyglądała na jakaś staruszkę, której trzeba pomóc, ale wiedziała, że wypadało. jej też pomagano wstać jak wylądowała na ziemi!

Sunny Song

Please don't be mad

: sob sie 15, 2026 8:37 pm
autor: Sunny Song
Dłuższą chwilę zajęło jej ogarnięcie się wstania z podłogi. W pierwszym momencie priorytetem było znalezienie smartfona i sprawdzenie czy jest cały. Ignorując dziewczynę i fakt, że wygląda jak idź i nie wracaj, wstała rozglądając się po kątach, czy gdzieś go nie ma. Urządzenie, w jasnoróżowym etui, wylądowało dość daleko od swojej właścicielki. Sunny podeszła do niego na chwiejnych nogach modląc się w duchu, żeby było całe, nie popękany ekran, bo zejdzie na zawał.
Drżącą ręką podniosła go, powoli mając nadzieję, że jednak będzie dobrze. Niestety na ekranie widać było ryski, co przysporzyło ją o szybsze bicie serca. Jakim cudem ją to wszystko musiało spotkać? Czy to dlatego, ze tak w duchu dzisiaj złorzeczyła na gościa na rowerze, który przeciął jej drogę?
- Nie chce twojej bluzy - powiedziała polerując zaciekle ekran swojego smartfona jakby to mogło pomóc jej się ich pozbyć. - To już totalnie zaburzy wygląd mojego wyglądu - dramatyzowała, jakby to faktycznie mogło zaburzyć równowagę całego wszechświata.
Największym problemem przecież było to jak wyglądała, bo każdy przecież nie ma nic lepszego tylko obserwowanie jak ona się teraz prezentuje. Dramat roku normalnie.
W zasadzie to jakby chwilowo ignorowała to, co mówiła do niej dziewczyna, na którą wpadła. Do tego nawet przez chwilę nie pomyślała, jak ona może się czuć, czy jej się coś czasami nie stało. Całkowicie była zaabsorbowana swoim zrujnowanym strojem oraz zarysowanym telefonem. Rodzice nie kupią jej nowego!
- Tego się już nie da uratować - biadoliła dalej zaszczycając w końcu łaskawie dziewczynę swoim swoim spojrzeniem. - Trzeba patrzeć jak się chodzi po publicznych miejscach, nie jesteś w nich sama. I zawsze możesz trafić na kogoś mniej wyrozumiałego niż ja.

Yuna Crowe

Please don't be mad

: ndz sie 16, 2026 6:39 pm
autor: Yuna Crowe
Bycie ignorowaną nie było Yunie obce, więc nawet nie przejęła się tym, że dziewczyna ją olała i poszła szukać telefonu. W sumie pewnie sama by tak zrobiła na dobrą sprawę. Trzeba sprawdzić czy telefon jest cały. Nawet jeśli będzie popękany czy coś się z nim stanie to Yuna weźmie odpowiedzialność za to. Ona nie patrzyła pod nogi, więc to z jej winy to wszystko się stało. A Yuna Crowe była w cholerę odpowiedzialną istotą jak na swoje dwadzieścia jeden lat.
Czekała jak ten głupek, aż się dziewczyna zainteresuje jej osobą, chociaż odrobinę -Już lepsza bluza niż chodzenie w czymś z zieloną plamą - zauważyła wzruszając ramionami. Jak dziewczyna nie chciała to przecież jej zmuszać do tego nie będzie. Jej wybór tak naprawdę. Z doświadczenia jednak sama osobiście wybrałaby bluzę. Ile razy paradowała z plamami po kawie to głowa mała. Dziewczyna zdecydowanie za bardzo dramatyzowała jak dla Crowe. Nic wielkiego się nie stało, a strój się wypierze i będzie wszystko git.
-Fakt - skinęła głową -Nie patrzyłam gdzie szłam i za to już przeprosiłam - poprawiła plecak na ramieniu -I z pewnością da się uratować. Za bardzo dramatyzujesz - zauważyła. Często gęsto Yuna nie miała filtra. Mówiła to co jej akurat głowa podpowiadała nie zdając sobie czasem sprawy z tego jak to może zabrzmieć i czy urazi to drugą osobę. Mówiła co myślała. -No ale jak nie chcesz pomocy to ja na to już nic nie poradzę. Wypadki się zdarzają - uśmiechnęła się lekko, bo też raczej nie chciała wyjść na jakieś niemiłe babsko, chociaż swoje musiała powiedzieć. Oferowała pomoc, bluzę, nową matchę, pralnię. Więcej nie mogła zrobić, a to i tak już dużo. Zresztą ona sama chyba obiła sobie łokieć lądując na podłodze, bo nieziemsko pulsował i zauważyła prostując rękę, że naprawdę boli, ale nie zamierzała się do tego przyznawać nikomu aż do momentu jak kompletnie nie będzie mogła ręką operować. Zawsze tak było i zawsze dostawała za to niezłe zjebki od znajomych i rodziny.

Sunny Song

Please don't be mad

: wt sie 18, 2026 9:19 pm
autor: Sunny Song
W każdej sytuacji, Sunny, swoje własne dobro oraz komfort stawiała na pierwszym miejscu. Przez to mogła się wydawać, lekceważąca czy nie dbająca o innych. Była to ta cecha charakteru, którą jeszcze można by było, z dobrą wolą zmienić. Problemem było to, że jej się nie chciało, bo nie widziała w takim zachowaniu absolutnie niczego złego.
- A czyja to wina, że mam zieloną plamę na mojej ulubionej bluzce?
Coś czułą, że ta pechowa dziewczyna była typem rozmówczyni, z którą na pewno nie złapią wspólnego języka. Miała wrażenie, jakby rozmawiała z kosmitką czy kimś w innym języku, a nie tym samym.
Wdech.
Wydech.
Tylko spokój jest w stanie ją teraz uratować, chociaż było za późno na ratowanie czegokolwiek. Bluzka na pewno musiała iść już do kosza, albo w ostateczności spróbować oddać do pralni. Może chemia wyżre plamę po matchy i sprawi, że stanie się cud? Potęga chemii jeszcze dawała nikłą nadzieję.
- Ja dramatyzuje?
Słoneczko. Rzadko co było w stanie tak na chwilę całkowicie zgasić. A tej młodej to się udało na dłuższą chwilę, bo pierwszy raz ktoś śmiał jej powiedzieć, że ona dramatyzuje.
Przecież dramat dział się tu i teraz na jej ulubionej bluzce. Więc miała pełne prawo dramatyzować, bo działa jej się krzywda, na którą nie zasłużyła, jej zdaniem. Szła sobie tylko korytarzem zapatrzona w ekran telefonu i bum. Wydarzył się prawdziwy dramat iście z seriali paradokumentalnych.
- Widzisz wypadek się zdarzył, ale to ja na tym najbardziej ucierpiałam. Ja i moje rzeczy. Telefon! Bluzka!
Ewidentnie trafiła na kosmitkę, która nie potrafiła zrozumieć, że powinna stanąć na głowie, żeby jakoś zadość uczynić Sunny to niefortunne zdarzenie!

Yuna Crowe

Please don't be mad

: sob sie 22, 2026 12:00 am
autor: Yuna Crowe
Szczerze? Yuna nie rozumiała kompletnie ludzi, którzy zawsze stawiali siebie i swoje dobro ponad wszystkich. Może i czasem Yu miała tendencje do lekceważenia innych, ale w jej przypadku nie było to świadome. Po drugie miała cudowne rodzeństwo i widziała po nich jak bardzo dbali o nią i o całą rodzinkę. Ona próbowała robić to po swojemu co czasem wychodziło dosyć niezręcznie.
-Chcę zaznaczyć, że to by się nie wydarzyło gdyby chociaż jedna ze stron patrzyła gdzie idzie - czy właśnie insynuowała, że jej rozmówczyni również nie patrzyła? A i owszem, bo gdyby patrzyła to albo by zareagowała werbalnie albo na czas się usunęła i wtedy ją zjebała. Koniec końców tak się nie stało i obie na siebie wpadły. Yuna po prostu miała szczęście, że nie niosła żadnej kawy w rękach, bo pewnie sama również teraz musiała użyć bluzy by zatuszować plamy po kawie. Jedyne co jej się stało to się potłukła i odrobinę nadgarstek ją zaczynał boleć, ale skutecznie ignorowała ten fakt.
-A ja mówię do kogoś innego? - uniosła brew uważnie przyglądając się dziewczynie. Irytowała ją, bo może i Yuna była bardzo ciężka w obejściu ale do jasnej cholery głupia nie była! Rozmawiała właśnie z nią a nie z jakimiś duchami. Pokręciła prawą dłonią by spróbować rozluźnić bolący nadgarstek, ale to za cholerę nie pomagało. Nie uśmiechała jej się wizyta u lekarza, bo to rozwali jej cały zaplanowany dzień. Może to po prostu zignoruje? Tak. To był bardzo dobry pomysł. Przejdzie samo jak dosłownie wszystko inne gdy skutecznie to ignorowała.
-Myjesz uszy? Powiedziałam za pralnię zapłacę a jak masz porysowany ekran to nie moja wina jeśli nie nosisz dobrej obudowy i dobrej jakości protektora na ekran - wzruszyła ramionami. No nie jej wina, że ludzie nie potrafią dbać o swoje rzeczy. Jak jej nie zależało by ochronić telefon to już jej problem! -Bierzesz bluzę? I chodź postawię matchę, bo ta się zmarnowała - rzuciła ostatecznie, zebrała swoje wszystkie graty i bez żadnego pytania chwyciła dziewczynę za rękę by pociągnąć ją w stronę wyjścia. Na kampusie jest dobra kawiarnia, więc tam postanowiła ją zaciągnąć Yuna.


drama queen

Please don't be mad

: śr sie 26, 2026 5:12 pm
autor: Sunny Song
Nie lubiła nie mieć racji. Czuła wtedy, jakby nie miała kontroli nad sytuacją, a kto jak nie ona powinien panować nad jej życiem? Niemniej jednak zdarzały się sytuacje, gdy faktycznie racja nie do końca była po jej stronie, to nie zmieniało faktu, że wolała iść w zaparte niż przyznać komuś rację. Było to już ostateczna ostateczność, po której naprawdę odczuwała duży dyskomfort.
- Otóż to trzeba patrzeć pod nogi, a książki dość spore pole widzenia zasłaniają - ciągnęła, jakoby ona nie była w tym wszystkim winna, a jeśli już to jak najmniej.
Bo przecież ona była zbyt idealna, żeby popełniać takie banalne błędy. Niemniej jednak faktycznie, punktu widzenia, była temu współwinna. Ale przyzna się do tego tylko w ostateczności, bo może nie będzie musiała.
- Nie wiem nie jestem tobą - wzruszyła ramionami. - Nie siedzę ci w głowie, to nie wiem czy masz jakiegoś wymyślonego przyjaciela z którym rozmawiasz czy nie.
Świt nosił różnych ludzi, którzy miewali jakieś trzaski czy słyszeli głosy. Skąd miała wiedzieć czy nieznajoma dziewczyna nie była jedną z nich czasem nawiedzonych osób? Kto normalny czyta książki w dobie audiobooków? Przecież to dużo wygodniejsze, bardziej praktyczne i w ogóle same plusy. Książki to przeżytek ubiegłego wieku, którego ona nawet nie znała, bo jej nie było wtedy na świecie.
- Już mówiłam, że mi nie pasuje do wyglądu - zaprotestowała, gdy została złapana bezceremonialnie za rękę i pociągnięta za rękę. - Na kampusie nie serwują takiej samej matchy jak ze Starbucksa! - Dodała, ruszając bardzo niechętnie za dziewczyną, bo stać i robić wiochę na korytarzu też słaba opcja.


Yuna Crowe

Please don't be mad

: ndz sie 30, 2026 1:43 pm
autor: Yuna Crowe
Yuna nie przepadała za ludźmi, którzy się z nią wykłócali niepotrzebnie o wszystko. Jakby nie zaoferowała pomocy to byłoby źle. Pomyślała i zaoferowała ją i też wyszło, że nadal jest źle. Ktoś tu chyba był osobnikiem o zbyt wysokich wymaganiach, a Yuna była prostym, szarym człowieczkiem! Już i tak to wiele, że faktycznie postanowiła pomóc.
-Rozmiar nie ma znaczenia tak naprawdę, bo jak się skupia na książce czy telefonie to wszystko inne jest mało ważne. - wzruszyła ramionami. Jezu stało się i trudno. Następnym razem może obie jednak będą uważać na to gdzie idą. Bywa. Nie trzeba aż tak dramatyzować z tego powodu. Yna mogłaby po prostu przeprosić raz jeszcze i się ulotnić w swoją stronę, ale oczywiście ktoś tu postanowił być zły na cały świat i robić sceny. Yuna nie lubiła zwracać na siebie uwagi.
-W przeciwieństwie do Ciebie nie muszę mieć wymyślonych przyjaciół - fuknęła pod nosem. Może miała i siedziała z nosem w książkach, była nadmiernie ambitna, miała problemy z relacjami międzyludzkimi, ale nie była dziwakiem! Przynajmniej tak uważała. A to, że nadal preferowała książki nad audiobookami to już jej sprawa. Zresztą nie wszystkie książki, które posiadała w swojej kolekcji były w tej drugiej postaci. Nie była typową laską, która czyta te wszelkie romansidła. Jej biblioteka w domu zawierała praktycznie same naukowe dzieła, które pozwalały jej się doskonalić w swojej dziedzinie.
-No to chodź po uniwerku z zieloną plamą. Co mnie to - wzruszyła ramionami. Laska była upartą bestią. -Na cholerę przepłacać za coś ze Starbucksa. Tutaj mają matchę dobrej jakości i lepsze napoje. - odparła bardzo rzeczowo. Może nie była fanką matchy, ale na kampusie kupowała kawę i musiała powiedzieć, że była dużo lepsza niż ta z jakiejkolwiek sieciówki. Dopiero gdy weszły do środka małej kawiarenki do Yuny dotarło, że nadal trzymała dziewczynę za rękę. Szybko ją puściła gdy stanęły przed kasą i Yuyu zamówiła swoją ulubioną orzechową latte. -A Ty co chcesz dokładnie? Bo matchę to wiem, ale nie wiem jakie masz preferencje - nie będzie zamawiać za nią jeśli nie wie czego faktycznie tamta chce. Jeszcze by się obraziła na amen.

Sunny Song

Please don't be mad

: pn sie 31, 2026 8:06 pm
autor: Sunny Song
Dziewczyna powinna grzecznie wysłuchać narzekań Sunny o tym, jaka wielka krzywda ją spotkała. Kiwać głową ze zrozumieniem, troską, a przede wszystkim skruchą. Wciąż całą winę na siebie i najlepiej błagać o łaskę i wybaczenie.
Więc, co tu poszło nie tak?
- Ja mam podzielność uwagi, więc to nie była moja wina. Potrafię ogarniać kilka rzeczy na raz. Będziesz szła w zaparte, że to nie ona do samego końca. Prędzej padnie trupem niż przyzna rację obcej osobie.
- Ja akurat nie narzekam na brak prawdziwych przyjaciół. Zazwyczaj to kujony chodzą z książkami, bo nie radzą sobie w relacjach z ludźmi, jakby to była jakaś wielka filozofia. Nie ma nic trudnego w rozmowie z inną osobą. Ludzie to nie kamienie.
Miała ochotę założyć sobie papierową torbę na głowę, żeby nikt ze znajomych jej czasem nie zobaczył. Tak nie zrobi kariery w internecie. Co najwyżej trafi na portale plotkarskie, że ktoś ją widział w towarzystwie jakiegoś dziwoląga z książką! Co ona takiego złego w życiu zrobiła?
- W kampusie stołują się biedaki i kujony, które nie wiedzą, co to lans - zauważyła, bo chociaż miała się z kim pokłócić. Zawsze to lepsze niż jakaś niezręczna cisza, która mogłaby zapaść. Niestety dziewczyna nie czuła respektu przez majestatyczne obliczem Sunny.
Swoją drogą, jak to możliwe, że ona nie wiedziała, kim Sunny jest? Przecież lansowała się wszędzie gdzie się dało i z kim. Oczywiście w przyzwoitym tonie, żeby nie narobić skandalu, bo by ją wyrzucili z uczelni. A nie chciała wracać do Korei zanim nie zrobi jakiejś sensownej kariery
- Matchę truskawkową na mleku kokosowym, z dodatkiem musu z truskawek i kawałkami liofilizowanej truskawki


Yuna Crowe