Happy Birthday or something
: czw sie 13, 2026 11:47 am
Nie przepadał za imprezami. Nigdy nie był typem człowieka co chodził do klubów czy na domówki. Był raczej mało rozrywkowy, a co ważniejsze – nie przepadał za większością ludzi. Nie rozmawiał z nimi, nie bawił się, a jego twarz miała napisy i często po prostu oceniała za niego. Nie mówiąc o tym, że odstraszał od siebie innych samym spojrzeniem, bo raczej nie miał przystępnej miny, ani wzroku, a podniesiona brew wyrażała więcej niż słowa.
Ale pracę miał, jaką miał. I chcąc nie chcąc, czasami musiał się pojawiać na różnych „imprezach”, mniejszych lub większych, ale głównie jako osoba towarzysząca. I mało odzywająca się nie pytana.
Dzisiejszego wieczora miał towarzyszyć Maelle na domówce. I to nie byle jakiej bo z okazji jej urodzin. On zwykle nie zgłaszał sprzeciwu, jeśli chciała gdzieś wyjść się spotkać ze znajomymi, których zdołał już częściowo poznać. Kilka miesięcy już się z nim męczyła, więc chcąc nie chcąc, musiał się zapoznać z jej otoczeniem. Głównie po to, aby się na nim poznać i je sprawdzić. Zawsze też jej towarzyszył na różnych wyjściach, nawet tych, które raczej mało mu pasowały, bo do klubów nie pasował i raczej wyglądał jak jeden z ochroniarzy niż fan k-popu.
Ten wieczór jednak mieli spędzić w mieszkaniu jednego z kolegów dziewczyny. Kiedy więc była gotowa do wyjścia, weszli do auta (bo Damon przecież miał nie pić na wyjściach, ze względu na zachowanie trzeźwości umysłu). Zawiózł ją na wskazany adres, wjechali windą na odpowiednie piętro i już na korytarzu dało się słyszeć głośnieszą muzykę oraz rozmowy ludzi za ścianą. Na drzwiach nawet widniała kartka, że przepraszają sąsiadów za hałas.
Zapukali do drzwi, które otworzył gospodarz. Azjata uznający się za Koreańczyka, chociaż wszyscy wiedzieli, że nim nie był, ale „Koreańczyk” lepiej sprzedawał się wśród dziewczyn. Przepuścił dziewczynę przodem, automatycznie skanując spojrzeniem otoczenie oraz wszystkich zebranych w środku ludzi. Szybko się okazało, że zdecydowaną większość ekipy znał, chociaż było tu kilka nowych osób, które towarzyszyły innym. I na nich zawiesił spojrzenie na dłużej, bo to ich będzie trzeba bardziej obserwować.
Odmówił alkoholu ku niezadowoleniu wielu i zajął jedno z miejsc pod ścianą, mając nadzieję, że jego obecność tutaj będzie potraktowana raczej jako dekoracja niż „członek ekipy”, którym się nie czuł. Był tutaj tylko ze względu na Maelle, a nie dlatego że chciał i kogokolwiek lubił. Chociaż oficjalną historią było, że jest jej „kuzynem”. Dalekim kuzynem.
Wieczór przebiegał tak jak zawsze. Wiele osób się bawiło, śmiało, część włączała k-popowe choreografie aby tańczyć przed telewizorem, a inni robili drinki. I chociaż Damon wiele razy się zapierał, że nie chce pić i mają się odwalić, tak na prośbę solenizantki, skusił się na jednego drinka, za jej zdrowie.
Aby się zaraz nie okazało, że miał miękką dupę i „kuzynka” go układa.
Wypił drinka, a potem drugiego. Jako, że masę miał sporą, to nie było to dla niego wiele. Ale Eugene też zdawał sobie z tego sprawę, dlatego wlewał do szklanki zdecydowanie więcej niż powinien. Dlatego przy trzecim zaczęło Damonowi przyjemnie szumieć w głowie, chociaż daleko było mu do stanu, który przedstawiali inni goście. W tym koleżanki Mal, które musiały już podpierać ściany. Lucy już się zawieszała na solenizantce, wyraźnie porobiona, chociaż mówiła, że nie jest tak pijana. Eugene, dalej polewał, samemu niewiele pijąc, a reszta… reszta poddawała się świętowaniu urodzin swojej drogiej koleżanki.
Dobrze, że się napiłeś, Damon. Może będziesz trochę bardziej przystępny.
Maelle Lennox
Ale pracę miał, jaką miał. I chcąc nie chcąc, czasami musiał się pojawiać na różnych „imprezach”, mniejszych lub większych, ale głównie jako osoba towarzysząca. I mało odzywająca się nie pytana.
Dzisiejszego wieczora miał towarzyszyć Maelle na domówce. I to nie byle jakiej bo z okazji jej urodzin. On zwykle nie zgłaszał sprzeciwu, jeśli chciała gdzieś wyjść się spotkać ze znajomymi, których zdołał już częściowo poznać. Kilka miesięcy już się z nim męczyła, więc chcąc nie chcąc, musiał się zapoznać z jej otoczeniem. Głównie po to, aby się na nim poznać i je sprawdzić. Zawsze też jej towarzyszył na różnych wyjściach, nawet tych, które raczej mało mu pasowały, bo do klubów nie pasował i raczej wyglądał jak jeden z ochroniarzy niż fan k-popu.
Ten wieczór jednak mieli spędzić w mieszkaniu jednego z kolegów dziewczyny. Kiedy więc była gotowa do wyjścia, weszli do auta (bo Damon przecież miał nie pić na wyjściach, ze względu na zachowanie trzeźwości umysłu). Zawiózł ją na wskazany adres, wjechali windą na odpowiednie piętro i już na korytarzu dało się słyszeć głośnieszą muzykę oraz rozmowy ludzi za ścianą. Na drzwiach nawet widniała kartka, że przepraszają sąsiadów za hałas.
Zapukali do drzwi, które otworzył gospodarz. Azjata uznający się za Koreańczyka, chociaż wszyscy wiedzieli, że nim nie był, ale „Koreańczyk” lepiej sprzedawał się wśród dziewczyn. Przepuścił dziewczynę przodem, automatycznie skanując spojrzeniem otoczenie oraz wszystkich zebranych w środku ludzi. Szybko się okazało, że zdecydowaną większość ekipy znał, chociaż było tu kilka nowych osób, które towarzyszyły innym. I na nich zawiesił spojrzenie na dłużej, bo to ich będzie trzeba bardziej obserwować.
Odmówił alkoholu ku niezadowoleniu wielu i zajął jedno z miejsc pod ścianą, mając nadzieję, że jego obecność tutaj będzie potraktowana raczej jako dekoracja niż „członek ekipy”, którym się nie czuł. Był tutaj tylko ze względu na Maelle, a nie dlatego że chciał i kogokolwiek lubił. Chociaż oficjalną historią było, że jest jej „kuzynem”. Dalekim kuzynem.
Wieczór przebiegał tak jak zawsze. Wiele osób się bawiło, śmiało, część włączała k-popowe choreografie aby tańczyć przed telewizorem, a inni robili drinki. I chociaż Damon wiele razy się zapierał, że nie chce pić i mają się odwalić, tak na prośbę solenizantki, skusił się na jednego drinka, za jej zdrowie.
Aby się zaraz nie okazało, że miał miękką dupę i „kuzynka” go układa.
Wypił drinka, a potem drugiego. Jako, że masę miał sporą, to nie było to dla niego wiele. Ale Eugene też zdawał sobie z tego sprawę, dlatego wlewał do szklanki zdecydowanie więcej niż powinien. Dlatego przy trzecim zaczęło Damonowi przyjemnie szumieć w głowie, chociaż daleko było mu do stanu, który przedstawiali inni goście. W tym koleżanki Mal, które musiały już podpierać ściany. Lucy już się zawieszała na solenizantce, wyraźnie porobiona, chociaż mówiła, że nie jest tak pijana. Eugene, dalej polewał, samemu niewiele pijąc, a reszta… reszta poddawała się świętowaniu urodzin swojej drogiej koleżanki.
Dobrze, że się napiłeś, Damon. Może będziesz trochę bardziej przystępny.
Maelle Lennox