002. Look at you Look at me
: ndz sie 16, 2026 9:52 pm
Nie pamiętam dokładnie, kiedy ostatni raz byłam u swojego brata. Ostatnio każdy z nas miał swoje obowiązki i własne sytuacje życiowe. Jednak mała dziewczynka, która uwielbia spędzać czas ze swoim wujkiem dość mocno dała o sobie znać. Tak że, dlatego dzisiaj mam wolnę od pracy, czas jedynie spędzam ze swoją rodziną. Wiadomo niektórych można spotkać w naszym rodzinnym interesie, ale chcę trochę odpocząć od naszej restauracji. Dlatego najłatwiej będzie, jak każde dzisiaj odwiedzę w ich własnych domach. Tylko nie jestem pewna, czy mój brat pamięta o naszej wizycie. Co prawda napisałam do niego SMS-a, ale nie dostałam odpowiedzi. Jeśli go nie będzie, najwyżej się wrócę. No i moja własna córka da mi jakoś spokój.
Maddie, jak to Maddie zabrała ze sobą dwa misie oraz lalkę. Laleczka była jej dzieckiem, a misie rodzicami owej lalki. Nawet jest to urocze, zwłaszcza jak tak dba o laleczkę. Pewnie będzie chciała wszystko pokazać i wytłumaczyć dla wujka. Zresztą, jeśli dobrze pamiętam, chyba obiecał jej pójście na plażę. Tak że pewnie nie da mu ona spokoju na dzisiejszym spotkaniu. Trzymając ją za rączkę, poszłam z nią od razu do jego ogródka. Od razu go zauważyłam, pracował przy swoim pewnie projekcie. Puściłam rączkę i mała poleciała w stronę mojego brata.
— Tylko spokojnie, wujek nigdzie Ci nie ucieknie — Zaśmiałam się na ten widok. Zamknęłam furtkę i zaczęłam się kierować w stronę danej dwójki. Wypuściłam powietrze z ust, widząc, jak mocno się ona zanim stęskniła. Pewnie, jakby miała ojca, wszystko też, by inaczej wyglądało. Nie da się mieć wszystkiego, prawda? No właśnie, dlatego dobrze, że chociaż ma wujków i dziadka wokół siebie. Stanęłam obok nich, przytuliłam się do swojego brata na powitanie.
— Cześć, nie odebrałeś telefonu. Przepraszam, że tak się narzucam. Mała bardzo chciała się z tobą spotkać — Przeprosiłam go. Nie lubię się narzucać, a teraz właśnie tak zrobiłam. Mogłam poczekać na jego odpowiedź, ale tego nie zrobiłam. Kucnęłam i zaczęłam trzymać dwa misie, które porzuciła w trakcie pokazywania miejsca dla swojej laleczki. — Możemy zaraz, stąd iść, jeśli trzeba.
Alejandro Serrano
Maddie, jak to Maddie zabrała ze sobą dwa misie oraz lalkę. Laleczka była jej dzieckiem, a misie rodzicami owej lalki. Nawet jest to urocze, zwłaszcza jak tak dba o laleczkę. Pewnie będzie chciała wszystko pokazać i wytłumaczyć dla wujka. Zresztą, jeśli dobrze pamiętam, chyba obiecał jej pójście na plażę. Tak że pewnie nie da mu ona spokoju na dzisiejszym spotkaniu. Trzymając ją za rączkę, poszłam z nią od razu do jego ogródka. Od razu go zauważyłam, pracował przy swoim pewnie projekcie. Puściłam rączkę i mała poleciała w stronę mojego brata.
— Tylko spokojnie, wujek nigdzie Ci nie ucieknie — Zaśmiałam się na ten widok. Zamknęłam furtkę i zaczęłam się kierować w stronę danej dwójki. Wypuściłam powietrze z ust, widząc, jak mocno się ona zanim stęskniła. Pewnie, jakby miała ojca, wszystko też, by inaczej wyglądało. Nie da się mieć wszystkiego, prawda? No właśnie, dlatego dobrze, że chociaż ma wujków i dziadka wokół siebie. Stanęłam obok nich, przytuliłam się do swojego brata na powitanie.
— Cześć, nie odebrałeś telefonu. Przepraszam, że tak się narzucam. Mała bardzo chciała się z tobą spotkać — Przeprosiłam go. Nie lubię się narzucać, a teraz właśnie tak zrobiłam. Mogłam poczekać na jego odpowiedź, ale tego nie zrobiłam. Kucnęłam i zaczęłam trzymać dwa misie, które porzuciła w trakcie pokazywania miejsca dla swojej laleczki. — Możemy zaraz, stąd iść, jeśli trzeba.
Alejandro Serrano